K jak koalicja. S jak straszenie
"Koalicja trwa i trwa mać" - to cytat często powtarzany przez Waldemara Pawlaka, jednego z najwybitniejszych (o ile nie w ogóle najwybitniejszego) polskiego praktyka i teoretyka życia koalicyjnego. Autorem bon motu jest inny polityk PSL, Franciszek Stefaniuk, także weteran niejednej koalicji.
- Tusk nie spotkał się z Pawlakiem sam na sam
- Tusk-Pawlak: Spotkanie, którego nie było
- Tajny pakt PSL-PiS zawarty przeciw PO?
- Najcenniejszy więzień Tuska
- Nadciąga dziwaczna koalicja?
- Pawlak strateg czy improwizator?
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziś Pawlak jednak nie przytacza tak chętnie jędrnych słów Stefaniuka. Przeciwnie - po ponad półtora roku grzecznej koabitacji z Donaldem Tuskiem zaczął głośno wyrażać wątpliwości, czy mu dobrze w tym związku. A cała polityczna Polska zaczęła znów obstawiać: rozpadnie się czy nie. Bo koalicyjne rozpady, negocjacje, intrygi i teatralne popisy jedności to kwintesencja polskiej polityki. Od 1989 roku mieliśmy wyłącznie rządy koalicyjne lub mniejszościowe. Być może to w ogóle fatum naszej polityki. Także przed wojną kolejne rządy stanowiły zmienne kombinacje różnych układów partyjnych, o nazwach wdzięcznych jak np. Chjeno-Piast. I być może tę narodową skłonność do polityki koalicyjnej próbowali choć częściowo zaspokoić komuniści, zawsze rządząc w porozumieniu ze "stronnictwami sojuszniczymi". Jednym z tych stronnictw było Zjednoczone Stronnictwo-Ludowe, które od 20 lat znamy jako Polskie Stronnictwo Ludowe.
Bądźmy jednak sprawiedliwi - nie tylko ludowcy, ale cała dzisiejsza klasa polityczna to weterani niejednego koalicyjnego przesilenia.
A - jak AWS. Akcja Wyborcza Solidarność stanowi po dziś dzień najdoskonalszą esencję polskiej koalicyjności. Sama stanowiąc luźne porozumienie kilkudziesięciu ugrupowań i środowisk, weszła w koalicję z Unią Wolności. AWS do dziś pozostaje synonimem kłótliwości i nieudacznictwa w polityce. To opinia o tyle zasłużona, że przed wyborami parlamentarnymi 2001 przywódcy ugrupowania (wówczas przemianowanego na Akcję Wyborczą Solidarność Prawicy) dali pokaz koalicyjnego seppuku. Znając sondaże, nie zgodzili się na przekształcenie swej coraz mniejszej koalicji w partię polityczną, tak by nie musieć walczyć o przekroczenie 8-proc. progu. AWSP zdobyła 5,6 proc. głosów, co znaczyło, że gdyby była partią, to miałaby własnych posłów.
B - jak Belka. Marek Belka - jak sam siebie nazwał polityczny gastarbeiter - to podmiot i przedmiot życia koalicyjnego. Odegrał podmiotową rolę, gdy tuż przed wyborami 2001 stwierdził, że zwycięski SLD będzie musiał przyciąć część wydatków socjalnych. Według wielu głosów tą wypowiedzią Sojusz stracił szansę na samodzielne rządzenie, a Belka mimowolnie został ojcem koalicji z PSL. Stał się jednak przedmiotem życia koalicyjnego, gdy w 2004 roku dopiero w tzw. trzecim kroku konstytucyjnym udało mu się zostać szefem rządu. Był to wprawdzie już czas, gdy PSL siedziało w opozycji, ale Belka musiał godzić różne środowiska z rozpadającego się SLD i Unii Pracy (czy ktoś jeszcze pamięta, że potężny Sojusz miał tego malutkiego koalicjanta?). A na końcu wybrany przez SLD premier Belka sam dał pokaz koalicyjnej akrobatyki, gdy niedługo przed wyborami 2005 roku zadeklarował miłość do pozaparlamentarnej Partii Demokratycznej.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!