Dziwne przypadki prezydenckiego kuzyna
Cioteczny brat prezydenta Jan Maria Tomaszewski, nieznany plastyk, dostał trzy etaty w publicznych firmach rządzonych przez ludzi braci Kaczyńskich. W pracy był rzadko, a zarabiał ponad 30 tys. zł. Kiedy ludzie prezydenta stracili stołki, kuzyn zachorował. Teraz dostaje na rękę kilkanaście tysięcy - z ZUS.
- Lech Kaczyński mobbingował podwładnych?
- Kownacki: Prezydent jest wielkoduszny
- Kuzyn prezydenta pod lupą ZUS i NIK
- Tak prezesi dorabiają na boku
- Nocne schadzki prezydenta z panią Joanną
- Piecha: Nie dostałem łapówki ani mieszkania
- Prezydent ma grypę. Zaraził ludzi Tuska?
- Przyznał się. Prosił PZU o kasę dla Rydzyka
- "Słyszałem, że mafia dalej płaci ludziom Kwaśniewskiego"
- Senator PO: Nie zarobiłem na ustawie
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jan Maria Tomaszewski jest specjalistą w wielu dziedzinach. Jednocześnie miał posady w: stołecznych wodociągach, w publicznej telewizji i w koncernie naftowym. W warszawskich wodociągach (już tam nie pracuje) zarabiał 5-6 tysięcy brutto, w TVP 8 tysięcy plus premie, w Orlenie około 18 tysięcy brutto. W sumie ponad 30 tysięcy, czyli więcej niż Lech Kaczyński.
W jaki sposób plastyk może jednocześnie pracować na trzech pełnych etatach? I to w tak różnych branżach - telewizyjnej, paliwowej i wodociągach?
W kwietniu 2006 r. w warszawskich wodociągach zatrudnił go związany z PiS Stanisław Bortkiewicz (prasa nazywała go "supermenem Kaczyńskich"). Bortkiewicz uznał, że Tomaszewski jak nikt inny wypromuje miejską kanalizację: "Jest z wykształcenia architektem lub historykiem sztuki, posiada doświadczenie konserwatora. Do spółki zgłosił się z koncepcjami ciekawych projektów związanych z promocją firmy" - przypomina sobie Bortkiewicz, dziś były prezes. Co o dokonaniach Tomaszewskiego mają do powiedzenia obecne władze stołecznych wodociągów? Według nich pomysły kuzyna Kaczyńskich były mocno kontrowersyjne. Tomaszewski chciał budować kurtynę wodną do widowisk światło-dźwięk, przeszklone windy i taras widokowy. Żadna z jego koncepcji nie wypaliła. "Było to bardzo kosztowne i niezwykle trudne do realizacji" - mówi Joanna Korzeniewska z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. I dodaje: "Sam pan Tomaszewski był trudny do uchwycenia. Nawet przez komórkę. Rzadko pojawiał się w pracy".
Mimo to dostawał niezłą pensję. Według MPWiK około 5-6 tysięcy złotych brutto. Inni pracownicy na tych samych stanowiskach zarabiali 2-3 tysiące złotych mniej.
Kariera Jana Marii Tomaszewskiego nie ograniczała się do promowania wodociągów i kanalizacji w Warszawie.
W kwietniu 2007 prezesem TVP został Andrzej Urbański, były szef kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. W czerwcu tego samego roku Jan Maria Tomaszewski dostał etat w dziale kadr TVP. Pensja: 8 tysięcy brutto plus premia motywacyjna. Także i tu zarabiał o wiele więcej niż inni pracownicy TVP na podobnych stanowiskach. Czym kuzyn Kaczyńskich zajmował się w TVP? Mówi pracownik wydziału kadr telewizji: "Próbowaliśmy to ustalić. Prawdopodobnie niczym. Wszyscy myśleli, że zatrudniliśmy Jana Tomaszewskiego, słynnego bramkarza".
czytaj dalej
"Nic po nim nie zostało. Krążyły plotki, że to jest ktoś z prezydenckiej rodziny" - opowiada człowiek obecnych władz telewizji.
Od grudnia 2008 r. do stycznia 2009 r. TVP kontrolowała Państwowa Inspekcja Pracy (PIP).
Raport PIP rzuca światło na to, jak pracował Tomaszewski. Okazuje się, że umowę na czas nieokreślony dostał tuż przed odwołaniem Urbańskiego. Brat cioteczny prezydenta nie miał wyznaczonych obowiązków i prawdopodobnie w ogóle nie pojawiał się w pracy - wynika z dokumentów PIP.
Dokładnie 19 grudnia 2008, gdy Urbański został zawieszony na stanowisku prezesa TVP, Tomaszewski się rozchorował. Na zwolnieniu lekarskim był 182 dni. Nadal jest pracownikiem telewizji publicznej. Do grudnia będzie pobierał z ZUS świadczenie rehabilitacyjne, które wynosi 90 procent pensji.
To niejedyne świadczenie rehabilitacyjne, które pobiera Tomaszewski. Kuzyn Kaczyńskich był też w Orlenie - w ubiegłym tygodniu pisał o tym na swojej internetowej stronie tygodnik "Wprost".
Ustaliliśmy, czym się tam zajmował.
"Został zatrudniony na stanowisku eksperta do spraw mediów na umowę o pracę na czas określony od 01.03.2007 r. do 31.12.2009r. Obecnie nie świadczy pracy z powodu długookresowego zwolnienia lekarskiego" - informuje Joanna Piętak z polskiego koncernu naftowego. I wyjaśnia: Tomaszewski dostał pracę bez konkursu, do jego obowiązków należało m.in. "uczestniczenie w realizacji eventów, kreacja i realizacja projektów z zakresu komunikacji spółki".
Krewnego Kaczyńskich zatrudnił Piotr Kownacki - znajomy prezydenta, późniejszy szef jego kancelarii.
czytaj dalej




















~ja2011-10-05 01:42
to co to za rodzina? 30 tysięcy miesięcznie przez 2 lata + 20 tysięcy miesięcznie przez kolejne 2 lata = 1200 000 - milion dwieście sobie ten facet wziął z naszych pieniędzy pieniędzy podatników. Normalny człowiek zadowoliłby się 1/100 takiej "pomocy". Przecież tu nie chodzi o pomoc komuś, żeby miał co jeśt, tylko o wielkie sumy pieniędzy, jak w mafii...
~Prawde mówiąc2010-11-06 05:17
Jak to z rodziną ,Wszyscy zatrudniają pomagają rodzinie to nie tylko Polska specjalność .Ale w Polsce jak wiele innych spraw tak ta jest zawze wiekszym zjawiskiem.Łapownictwo jest tez w całym świecie tyle ze tam wypracowano inteligentniejsze sposoby dawnia-brania ,Bo tam Prawo jest bardziej mądre i nie ma korporacji SEDZIOWSKICH ,PROKURATOWSKICH które tez rozdają aplikacje
PO RODZINIE .Wiec Polski zapluty system arawno społeczny.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!