Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech Kaczyński mobbingował podwładnych?

15 września 2009, 11:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czy Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy stosował mobbing wobec swoich podwładnych? Jeden z nich stał się "apatyczny", a drugi ma do dziś problemy żołądkowe. Obaj panowie domagają się od prezydenta w sumie 15 mln zł. Twierdzą, że tyle by zarobili, gdyby nie szykany z jego strony.

O mobbing Kaczyńskiego oskarżają były burmistrz Dariusz Godlewski i wiceburmistrz Piotr Zygarski dzielnicy Wawer. Twierdzą, że i tym samym utrudnił im ścieżkę kariery. Oba byli samorządowcy zostali wybrani na swoje stanowiska w 2003 roku. Mmo tego ówczesny prezydent miasta, Lech Kaczyński, powołał w dzielnicy swojego pełnomocnika i nie uznał ich nominacji. W dzielnicy rozpoczął się konflikt, który

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie przesłuchał Godlewskieg i Zygarskiego. Ten pierwszy twierdzi, że gdyby nie sprawowanie przez niego urzędu, a potem postępowanie prokuratury w sprawie niegospodarności, zakończone dopiero w ubiegłym roku, , np. zostać prezesem spółki Skarbu Państwa. Przedstawia też dokładne wyliczenia, ile stracił z powodu mobbingu. Jego zarobki mogłyby sięgać od 40 do 50 tys. zł miesięcznie. Przy założeniu, że będzie aktywny jeszcze około 20 lat, dało mu to kwotę 10 mln zł, o którą zamierza się sądzić z Kaczyńskim.

Stracone pieniądze, to jego zdaniem, nie jedyny problem. Godlewski stwierdził też, że po odwołaniu ze stanowiska stał się Nie ubiegał się też o żadne funkcje publiczne. Cała sprawa "cofnęła go w karierze zawodowej co najmniej o dziesięciolecie".

Z kolei zdaniem Zygarskiego "prezydent Kaczyński chciał wymóc podanie się do dymisji". "Postępowanie pana Urbańskiego, Skrzypka i pani Jakubiak (zastępcy Lecha Kaczyńskiego - red.) było , a przede wszystkim psychiczne" - powiedział przez sądem Zygarski.

Utrzymuje też, że jego choroby - przede wszystkim , jaki przechodził w czasie sprawowania urzędu. Domaga się więc 5 milionów złotych odszkodowania. To suma uposażeń prezydenta Kaczyńskiego pomnożona przez dwa. Zygrski dla siebie chce tylko tysiąc złotych, resztę kwoty deklaruje przeznaczyć na cele społeczne.

"Gdyby nie mobbing, wystartowałbym w wyborach na stanowisko prezydenta Warszawy i wygrałbym je" - tłumaczy Zygarski. ", zamiast mnie na spotkania Rady Miasta zapraszano pełnomocnika prezydenta Kaczyńskiego" - zaznaczył.

Sąd zobowiązał pełnomocników urzędu miasta do ustosunkowania się do wyliczeń Zygarskiego i Godlewskiego, którzy podali jakie kwoty utracili z powodu nie wypłacenia im premii. Następna rozprawa w listopadzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj