Czworo niewidomych w samolocie? To za dużo
Stewardesa LOT-u wyprosiła z pokładu samolotu dwoje niewidomych twierdząc, że zabranie w rejs więcej niż dwóch osób niepełnosprawnych jest niezgodne z przepisami. "To względy bezpieczeństwa" - twierdzi rzecznik prasowy LOT.
- Wyrzucili niewidomą Polkę z Kanady
- Kolejna wielka wyprawa Janka Meli
- Z psem do szpitala, tramwaju i restauracji
- Niewidomy Polak w maratonie charytatywnym
- Szklane pułapki Telekomunikacji pod lupą
- Człowiek może widzieć z pomocą... języka
- Niepełnosprawna 8-latka utonęła w wannie
- Niewidomy nareszcie może oddać krew
- Nie wpuścili niewidomej? Sąd: Nie ma sprawy
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-02-11

temp. min -23°C max. -3°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Opiekunka czwórki niewidomych z Wrocławia zabrała podopiecznych na wycieczkę do Warszawy. Bilety na samolot kupiła przez internet. Zaznaczyła, że jej podopieczni wymagają asysty. Wszystko poszło sprawnie i cała piatka odleciała zwiedzać stolicę.
W drodze powrotnej zaczęły się jednak problemy. Stewardesa uznała, że zabranie całej czwórki niewidomych na pokład jest niezgodne z przepisami i zagraża bezpieczeństwu reszty pasażerów. Na nic zdały się tłumaczenia opiekunki, że system komputerowy rezerwację przyjął i grupa doleciala do stolicy bez problemów. Stewardesa była nieugięta i kazała dwójce niewidomych opuścić samolot, mimo, że ich bilety były ważne. Po trwającym godzinę zamieszaniu niewidomi opuścili pokład. Noc spędzili w hotelu.
"Załoga naprawdę nie miała innego wyjścia" - mówi "Rzeczpospolitej" Andrzej Kozłowski, rzecznik PLL LOT. "W samolotach obsługujących linie krajowe obowiązuje tzw. instrukcja operacyjna wydana przez EuroLOT. Zakazuje ona zabierania na pokład więcej niż dwóch niepełnosprawnych. Decydują o tym względy bezpieczeństwa".
Rzecznik tłumaczy, że zaostrzenie przepisów dotyczących niepełnosprawnych spowodowane jest tym, że podczas lotów krajowych na pokładzie samolotu przebywa tylko jedna stewardesa. W razie niebezpieczeństwa nie byłaby w stanie pomóc dużej grupie niepełnosprawnych. takie tłumaczenie oburza Annę Woźniak-Szymańską, prezes Polskiego Związku Niewidomych. "Niewidomi nie są osobami upośledzonymi. Nie sądzę, aby mieli problemy ze zrozumieniem instrukcji stewardesy w momencie zagrożenia. Przecież słyszą, co się do nich mówi" - mówi "Rzeczpospolitej". Woźniak-Szymańska nie wyklucza, że zarząda od LOT-u wyjaśnień.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!