Pożar w "obiekcie użyteczności publicznej"
Gubernator obwodu woroneskiego, Aleksander Gusiew przekazał na Telegramie, że kilka dronów zostało zneutralizowanych przez systemy walki elektronicznej, co spowodowało pożar w „obiekcie użyteczności publicznej”, który szybko ugaszono. Wyjaśnił, że podjęte środki bezpieczeństwa wywołały krótkotrwałe zmiany temperatury centralnego ogrzewania w niektórych domach oraz krótkie przerwy w dostawach energii elektrycznej w niektórych częściach miasta, ale później dostawy powróciły do normy.
Rosja informuje o 44. ukraińskich dronach
Jak zauważył Reuters, rosyjskie ministerstwo obrony w niedzielnym komunikacie opublikowanym na Telegramie nie wspomniało o żadnych dronach zestrzelonych nad obwodem woroneskim. Resort obrony informuje o liczbie dronów zniszczonych przez swoje jednostki, a nie o liczbie dronów wystrzelonych przez Ukrainę. Ministerstwo podało, że w ciągu nocy zniszczono lub przechwycono łącznie 44 ukraińskie drony, w tym 43 nad przygranicznym obwodem briańskim i jeden w obwodzie rostowskim w południowej Rosji.
Niezależenie od tego, również w niedzielę lokalne władze w Taganrogu w obwodzie rostowskim poinformowały, że awaryjne wyłączenie linii wysokiego napięcia spowodowało brak prądu w kilku dzielnicach miasta. Władze nie podały przyczyny wyłączenia.
Rosja zaatakowała Ukrainę Shahedami i Gerberami
Natomiast w nocy z soboty na niedzielę armia rosyjska zaatakowała Ukrainę 69 uderzeniowymi bezzałogowymi statkami powietrznymi typu Shahed, Gerbera i innymi typami dronów. Atak powietrzny został odparty przez ukraińskie lotnictwo, przeciwlotnicze siły rakietowe, jednostki walki elektronicznej, systemy bezzałogowe oraz mobilne grupy ogniowe Sił Obrony Ukrainy.
Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 34 rosyjskie drony na północy i wschodzie kraju. Odnotowano trafienia 32 bezzałogowych statków powietrznych w dziewięciu lokalizacjach. Siły powietrzne zaznaczyły, że atak trwa, w ukraińskiej przestrzeni powietrznej znajduje się kilka rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.