Dziennik Gazeta Prawana logo

Reparacje jak raport smoleński? Ekspert: Piękna frazeologia i twarde "nein", to zaczyna budzić politowanie

24 października 2019, 07:02
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Polska, Niemcy
Polska, Niemcy/Shutterstock
Niemcy sugerowali rozmowy na temat innych rozwiązań, PiS chce grać kartą odszkodowań wojennych.

Według wrześniowego sondażu CBOS 69 proc. Polaków chce działań zmierzających do uzyskania od Niemiec odszkodowań za straty wojenne. Raport, który ma być podstawą do dalszego procedowania w sprawie reparacji, wciąż czeka na swoją premierę, choć zespół ekspertów pracę nad nim oficjalnie zakończył już w maju br.

– mówi w rozmowie z DGP Arkadiusz Mularczyk. – – dodaje poseł Prawa i Sprawiedliwości, od 2017 r. kierujący pracami nad dokumentem.

Poseł przekonuje, że nie przejmuje się naciskami, choć wraz z opóźnieniem przybywa głosów krytycznych. – – mówi nam prof. Stanisław Żerko z Instytutu Zachodniego.

Tomasz Luterek, jeden z ekspertów tworzących raport, choć chwali dotychczasową pracę nad nim, to efekty nazywa "bardzo dobrym wstępem". – – tłumaczy w rozmowie z DGP prawnik i rzeczoznawca majątkowy. – – przekonuje.

Prace nad raportem wzbudziły żywe reakcje po stronie niemieckiej. W rozmowach przeprowadzonych przez DGP przede wszystkim posłowie Socjaldemokratycznej Partii Niemiec oraz Zielonych sugerowali otwartość na rozmowy, ale na temat alternatywnej formy zadośćuczynienia, a nie reparacji sensu stricto. Po stronie niemieckiej padają takie pomysły jak utworzenie "funduszu przyszłości" lub partycypacja w kosztach odbudowy Pałacu Saskiego. Dla strony polskiej oznaczałoby to zejście z pułapu żądań reparacyjnych, które Mularczyk wylicza na blisko bilion dolarów, do znacznie mniejszych sum.

– mówi Mularczyk. Polityk tłumaczy też dalsze kroki po publikacji. – – dodaje.

Skierowanie dokumentu do Sejmu może jeszcze bardziej podkreślić podział polityczny wokół sprawy. – – mówi w rozmowie z DGP Marek Krząkała, poseł Platformy Obywatelskiej zajmujący się sprawami polsko-niemieckimi. Polityk nie przywiązuje większej wagi do alternatywnych propozycji padających po stronie niemieckiej. .

Niemiecki ekspert Peter Oliver Loew mówił w rozmowie z DGP, że temat reparacji powróci dopiero po wyborach prezydenckich w Polsce. Te odbędą się w połowie przyszłego roku. I faktycznie, jeśli nawet zgodnie z zapowiedziami Mularczyka raport ukaże się w najbliższych miesiącach, to wątpliwe, by polski rząd zdecydował się na jego podstawie wystosować notę do rządu RFN w czasie, gdy prezydent Andrzej Duda, stawiający na dobre relacje z sąsiadem, będzie walczył o reelekcję.

Łatwiej niż kalendarz kolejnych wydarzeń można przewidzieć odpowiedź Berlina na ewentualne polskie działania. Niemcy z pewnością odrzucą takie żądania, tak jak uczynili to w zeszłym tygodniu w przypadku roszczeń zgłaszanych przez rząd w Atenach. A Grecy mogli mieć pewne nadzieje, bo np. ekspertyza Bundestagu wskazywała na prawne podstawy takiego działania. W sprawie polskich żądań niemieccy eksperci, politycy i media jednym głosem mówią, że jest to ścieżka prawnie zamknięta.

– ocenia prof. Żerko. – .

– mówi Tomasz Luterek. – – uważa współautor raportu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj