"Chciałbym wyrazić najgłębszy żal z powodu ran zadanych w przeszłości. Ran, które znów są zbyt boleśnie odczuwane” – napisał król Filip I Koburg w liście do prezydenta Demokratycznej Republiki Konga Féliksa Tshisekediego. Belgijski monarcha z okazji 60. rocznicy niepodległości fetowanej właśnie przez to afrykańskie państwo przeprosił jego obywateli za zbrodnie popełnione przez kolonizatorów. Wprawdzie nie wymienił z imienia brata swojego pradziadka, króla Leopolda II, jednego z prekursorów nowoczesnego ludobójstwa, lecz każdy się domyślił, iż o niego głównie chodziło.
Tym sposobem zasiadający na belgijskim tronie monarcha dołączył do ruchu Black Lives Matter. W pierwszej fazie nowy trend objawia się niszczeniem pomników, zwłaszcza tych kojarzących się z krzywdą ludzi o innym kolorze skóry niż biały. Poczynając od postumentów Krzysztofa Kolumba, a kończąc na Winstonie Churchillu.
Kolejnym krokiem powinna być próba naprawiania krzywd wyrządzonych Afryce. I w tym momencie jej mieszkańcy już powinni wpadać w panikę.
Reklama