W 80. rocznicę "krwawej niedzieli", prezes IPN został m.in. zapytany o brak zgody strony ukraińskiej na przeprowadzenie ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. - Ta straszna wojna, z jaką mierzy się teraz Ukraina, nie jest cezurą w kontekście ekshumacji, poszukiwania i pochowania ofiar ludobójstwa wołyńskiego, bowiem wnioski Instytutu Pamięci Narodowej sięgają roku 2020. Wówczas jeszcze nie było wojny, a na nie także nie dostaliśmy pozytywnej odpowiedzi - powiedział dr Karol Nawrocki.

Reklama

Przypomniał, że "w 1992 roku udało się w jednej z miejscowości - Woli Ostrowieckiej – doprowadzić do ekshumacji i pogrzebu (…), natomiast nie ma metodycznej i politycznej zgody Ukrainy" - przypomniał. - Trudno mi rozstrzygać, dlaczego tak się dzieje - dodał.

W sposób naturalny wywołuje to u mnie - jako historyka i prezesa Instytut Pamięci Narodowej - głębokie rozczarowanie. W przerażających okolicznościach ginęły głównie kobiety i dzieci. W kulturze chrześcijańskiej naszym - Polaków i Ukraińców - wspólnym obowiązkiem jest doprowadzenie do tego, aby je pochować - podkreślił Nawrocki.

"Ta zła wola budzi głębokie rozczarowanie"

Zwrócił także uwagę na to, że odmowa na przeprowadzenie ekshumacji odnosi się również wniosków dotyczących żołnierzy, którzy zginęli w 1920 r. podczas wojny polsko-bolszewickiej oraz tych, którzy Rzeczpospolitej zginęli w 1939 r., broniąc Rzeczpospolitej. - Jest to doskonałym papierkiem luksusowym pewnej złej woli ze strony ukraińskiej. Podczas gdy, zbrodnia wołyńska budzi naturalne emocje w związku z tym, że żołnierze UPA i Stepan Bandera dla części społeczeństwa ukraińskiego pozostają bohaterami, to jednak ofiary i możliwość pochowania, przygotowania cmentarzy i upamiętnień dla tych żołnierzy, którzy ginęli w roku 1920 i 1939 budzić mniejsze społeczne poruszenie na Ukrainie - powiedział.

Ocenił, że "ta zła wola w tym zakresie - przy wielkiej życzliwości Polaków do Ukraińców - budzi głębokie rozczarowanie". - Szczególnie w 80. rocznicę ludobójstwa wołyńskiego, w którą wszyscy - jak myślę - oczekiwaliśmy zmierzenia się z prawdą i gotowości do tego, aby pochować tych, którym należą się groby na Ukrainie - podkreślił.

Reklama

Pytany, czy "polska historiografia jest w stanie dokonać pewnego rozróżnienia na żołnierzy UPA, którzy walczyli głównie z Rosjanami i nie mają krwi niewinnych ludzi na rękach i na tych, którzy zajmowali się czynami ludobójczymi", Karol Nawrocki powiedział, że "jeśli zagłębimy się w konstytutywne dla OUN-UPA dokumenty, to zobaczymy, że w sposób naturalny – szczególnie z perspektywy polskiej – UPA była organizacją zbrodniczą, nacjonalistyczną i prowadziła do wielkiego zła, szczególnie mordując niewinną ludność Polską". - Na poziomie generalnym historiografii nie jesteśmy w stanie takich konkluzji dokonać także w odniesieniu do konkretnych żołnierzy – dodał.

Uważam, że swoich bohaterów Ukraińcy mają prawo wybierać sobie sami, nawet jeśli dla nich bohaterem jest Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz. Polacy nie będą wybierać patronów ukraińskich ulic. To jest rzecz, do której jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej w Polsce nie roszczę sobie żadnych pretensji. Natomiast nie jest dla mnie zrozumiały brak możliwości pochowania polskich ofiar - podkreślił Karol Nawrocki. - Mamy prawo oczekiwać od naszego sojusznika, któremu pomagamy w tej straszliwej wojnie, że będziemy mogli pochować nasze kobiety i dzieci - dodał.

Zbrodnia wołyńska i "krwawa niedziela"

80 lat temu, 11 i 12 lipca 1943 r., Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach. "Krwawa niedziela" jest uważana za szczytowy moment ludobójstwa dokonywanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945. W wyniku ludobójczych działań zginęło ok. 100 tys. Polaków.

Sprawcami ludobójstwa byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - B (frakcja Bandery), podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia oraz zachęcona przez nich ludność ukraińska, stanowiąca sąsiadów Polaków, często związanych z nimi więzami krwi. Bezpośrednią odpowiedzialność za wydanie zbrodniczego rozkazu ponosi główny dowódca UPA Roman Szuchewycz. OUN-UPA nazywała swoje działania "antypolską akcją", zmierzającą do uczynienia z Ukrainy obszaru zamieszkanego wyłącznie przez Ukraińców.(PAP)

Anna Kruszyńska