Dziennik Gazeta Prawana logo

Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny - tu Stalin zgotował piekło tysiącom kobiet. Więziono tu również Polki

Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny
Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny/dziennik.pl
Zimą 40-stopniowy mróz, latem pustynna purga, przepełnione baraki i brutalni strażnicy z psami. W takich warunkach na kazachskim stepie w latach stalinowskich więziono tysiące kobiet. Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny to jeden z najbardziej makabrycznych epizodów z historii Związku Sowieckiego.

Ze stołecznej Astany do wioski Akmoł, przez mieszkańców tradycyjnie nazywanej Malinowką, jedzie się kilkadziesiąt minut. W szczerym stepie stoi tu strzelisty monument - Łuk Cierpienia - i betonowy gmach w kształcie kurhanu: muzeum obozu AŁŻIR. Wokół budynku granitowe tablice z siedmioma tysiącami nazwisk byłych więźniarek. I pamiątkowe głazy od poszczególnych narodów, w tym Polaków.

To największy żeński obóz koncentracyjny czasów stalinowskich. Przez łagier przeszło 18 tys. kobiet. 8000 odbyło tu pełne wyroki. Około 800 zmarło.

Algieria stepowa

Skrót AŁŻIR wymawia się po rosyjsku tak, jak słowo Ałżyr, oznaczające Algierię. Ale warunki klimatyczne okolic Astany, wówczas nazywanej Akmolińskiem, różnią się od tych panujących w północnej Afryce. Choć latem temperatura potrafi przekraczać 40 stopni Celsjusza, zimowy rekord to minus 52 stopnie. Zima bez dwudziestostopniowego, trwającego kilka tygodni mrozu jest uznawana za ciepłą. Silne wiatry przez cały rok, latem niosące piasek i pył z niedalekich pustyń.

10825478-akmolinski-oboz-zon-zdrajcow.jpg
Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny

W obozie więziono głównie „czsirów”. To skrót od terminu z sowieckiego kodeksu karnego oznaczającego członka rodziny zdrajcy ojczyzny. W makabrycznych czasach sowieckiego stalinizmu wystarczyło być żoną człowieka, który uciekł za granicę, zdezerterował z armii albo pod mniej lub bardziej wydumanym pretekstem, często na podstawie donosu, został skazany za szpiegostwo czy inne przestępstwo kontrrewolucyjne. Znaczną część tych kobiet zesłano właśnie pod Akmolińsk.

Do AŁŻIR trafiały przedstawicielki 62 narodowości. Odtworzono nazwiska 4390 Rosjanek, 852 Żydówek i 739 Ukrainek. Czwarte miejsce zajmują Polki. Kazachskie muzeum zebrało dane więźniarek i ich krótkie życiorysy. Numerem jeden wśród 173 Polek jest Karolina Abramowicz. Ona akurat nie była „czsirem”. - czytamy. Odsiedziała rok. Wyszła najpewniej dzięki amnestii ogłoszonej po wybuchu wojny z Niemcami.

Wśród więźniów były też członkinie rodzin znanych osób. Jelizawieta Arwatowa-Tuchaczewska, siostra marszałka Michaiła Tuchaczewskiego. Aszchen Nalbandjan, matka Bułata Okudżawy. Jekatierina Kalinina, żona Michaiła, nominalnego szefa sowieckiego państwa, na którego cześć nazwano Królewiec. Wbrew nazwie zsyłano tu także matki, siostry i córki domniemanych zdrajców. Teoretycznie aresztom nie podlegały ciężarne. Praktyka była inna.

  - piszą Arsienij Roginski i Aleksandr Daniel, historycy z dokumentującej represje organizacji Memoriał.

10825446-akmolinski-oboz-zon-zdrajcow.jpg
Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny

W ich winę nie wierzyli nawet oprawcy. Przekonywał o tym Siergiej Barinow, na przełomie lat 30. i 40. naczelnik akmolińskiego łagru, w filmie nakręconym w 2009 r. przez Darję Wiolinę, wnuczkę więźniarki.

Ale były wyjątki. - pisze we wspomnieniach Galina Stiepanowa-Klucznikowa.

Postępowanie przed NKWD trudno było nazwać procesem. Stiepanowa-Klucznikowa wspominała tak:

Nie rozmawiać o jedzeniu

Aby w 1938 r. otworzyć AŁŻIR, Sowieci wysiedlili stąd mieszkańców dotychczasowych aułów, stepowych wiosek. Baraki zbudowali ściągnięci łagiernicy, przede wszystkim dawni chłopi skazani za kułactwo. AŁŻIR w dokumentach był nazywany 26. osiedlem albo łagrem R-17. Kobiety żyły w sześciu barakach. Ceglane ściany, glina ze słomą na podłodze i piętrowe prycze. Okna bez szyb. W każdym z baraków mieszkało 250-300 kobiet. Nawet na stojąco trudno było się pomieścić. Kobiety spały na zmianę. Zimą w barakach palono sitowiem, a mimo to temperatura spadała poniżej 6 stopni.

10825510-akmolinski-oboz-zon-zdrajcow.jpg
Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny

Dla zachowania higieny musiało im wszystkim starczyć wiadro wody tygodniowo na barak. „Miediazona”, specjalizująca się w tematyce penitencjarnej, pisze, że obóz ochraniały trzy rzędy drutu kolczastego, uzbrojeni strażnicy i psy. - wspominała ukraińska więźniarka Marija Danyłenko. Kobiety nie mogły się kontaktować ze światem. Gdy szły w konwoju do pracy, nie wolno im było oglądać się za siebie. Zakazane były widzenia, a nawet paczki z zewnątrz, lektura i zapiski. Na terenie obozu urodziło się kilkaset dzieci. Część kobiet trafiła do obozu w ciąży, inne zostały zgwałcone przez strażników. Niemowlęta trzymano w specjalnym baraku dziecięcym, a gdy dziecko skończyło trzy lata, wysyłano je do domu dziecka w Karagandzie.

Kazachskie radio Azattyk przekazuje w mowie zależnej słowa byłej więźniarki Myntaj Däukienowej. - czytamy w tekście Äsiem Tokajewej.

O tym, jak wyglądał zwykły dzień katorżniczek, można przeczytać na stronie muzeum AŁŻIR.

- czytamy.

Później do pracy na 12-14 godzin dziennie. Wieczorami kobiety szeptały w grupach narodowych, a te bardziej wykształcone deklamowały pamiętane z wolności wiersze.

10825414-akmolinski-oboz-zon-zdrajcow.jpg
Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny

Według „Miediazony”, większość kobiet początkowo pracowała nad pobliskim jeziorem, zbierając sitowie, które służyło do ogrzewania baraków, plecenia mat i materaców. Teoretycznie, gdy temperatura spadała poniżej minus 30 stopni, kobiety nie powinny wykonywać żadnych prac poza koniecznymi do utrzymania porządku w łagrze. W praktyce ten zakaz nie był przestrzegany. Później zbudowano szwalnię i założono sad. Więźniarki nie korzystały jednak z tej produkcji. Wszystko wywożono poza obóz.

Okoliczni mieszkańcy dokarmiali więźniarki. Przerzucali przez ogrodzenie kurt, wysuszony solony twaróg z kobylego mleka, który strażnicy brali za kamienie. Raisa Gołubiewa napisała o nim wiersz:

.

Raisa Żaksybajewa, przewodniczka po muzeum, w rozmowie z Azattykiem wiąże tę pomoc z doświadczeniem Wielkiego Głodu, który w latach 30. dotknął nie tylko Ukrainę, ale i Kazachstan.

„Miediazona” cytuje naczelnika kazachskiego systemu obozowego, który odwiedził AŁŻIR. - mówił Otto Linin.

10825542-akmolinski-oboz-zon-zdrajcow.jpg
Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny

Obóz zamknięto po śmierci Stalina w 1953 r. Dawny łagier przekształcono w sowchoz, czyli państwowe gospodarstwo rolne. Pamiątki po obozie długo dawały się mieszkańcom we znaki. -- opowiadał Azattykowi Aleksandr Tajgarynow.

Według ubiegłorocznych badań Centrum Lewady, 25 proc. Rosjan uznaje stalinowskie represje za „historycznie uzasadnione”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraObóz Żon Zdrajców Ojczyzny - tu Stalin zgotował piekło tysiącom kobiet. Więziono tu również Polki »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj