Monika Jargot i Joanna Kaniewska, producentki pracujące w Polsat News do listopada ub.r. oraz jedna z prezenterek stacji twierdzą, że przez kilka lat pracy w kanale przełożeni stosowali wobec nich długotrwały, uporczywy mobbing. Utrzymują, że łamane też były ich prawa pracownicze. Obniżono im wynagrodzenie o 10 proc. bez pisemnego uzasadnienia tej decyzji. Nie mogły się od tego odwołać.
Kobiety miały ze stacją podpisane umowy o pracę za minimalną pensję, a pozostałą część wynagrodzenia za wykonywanie tych samych obowiązków dostawały na postawie odrębnej umowy. Jargot i Kaniewska twierdzą, że wydłużano im dyżury o godzinę czy dwie, nie mogły odbierać dnia wolnego za pracę w weekendy, a w miesiącu przydzielano im nawet 21 dyżurów.
mówi serwisowi Wirtualnemedia.pl Monika Jargot i dodaje:
Kobiety opisują jak "za karę" że nie chciały się zgodzić na dyżury dłuższe niż 11 godzin, wypadły z grafika. A zgodnie z wewnętrznymi regulacjami Polsat News, jeśli ktoś nie przepracował w miesiącu przynajmniej dwóch dni nie dostawał honorarium - dodaje producentka.
Dziennikarki domagają się wypłaty honorariów, które wcześniej im obniżono. Właściwe postępowanie sądowe powinno rozpocząć się za dwa-trzy miesiące. Rzecznik prasowy Polsatu Tomasz Matwiejczuk nie chce komentować tej sprawy.