To nie jest żart - odpowiada Adam Fularz, gdy pytamy o jego stację. W informacji rozsyłanej mediom poinformował, że jego Radiotelewizja złożyła wniosek o koncesję do KRRiT, a jeśli wygra będzie emitować programy twórców określających się jako „Żydo-Taoisto-Hinduso-Tolteko-Buddyści”.

Reklama

Pani się wydaje, że żyjemy w katolickim kraju, ja nie mam tego wrażenia - mówi 33-latek, aspirujący do roli telewizyjnego magnata. Tak jak w “Gazecie Poselskiej” znajdujemy miejsce dla różnych poglądów i partii, tak wierzę że można stworzyć kanał poświęcony wielu wyznaniom - argumentuje i całkiem na poważnie opowiada o swoich planach.

Radiotelewizja ma się opierać wyłącznie na gotowych materiałach. Fularz beztrosko wylicza, że jeśli uda mu się zdobyć zakładaną oglądalność, czyli 0,5-1 proc. rynku, to całość projektu sfinansuje z reklam. Pieniędzmi na koncesję, sprzęt i zespół się nie przejmuje. Twierdzi, że koncesja zadziała jak “stypendium” i mając ją w kieszeni dostanie kredyt z banku.

Mam też trochę własnych środków. Poza tym ten biznes wcale nie jest tak kosztowny. Największe kwoty pochłoną opłaty koncesyjne i zakup programów. Nie będę produkował własnych treści. Ze spraw technicznych trzeba zainwestować jedynie w serwer odtwarzający nagrania - twierdzi nasz rozmówca. Liczy też, że wiele materiałów dostanie od organizacji wyznaniowych - buddystów, taoistów czy choćby świadków Jehowy - które ponoć mają w archiwach dobre jakościowo produkcje.

Konkretnych sum nie chce wymieniać. To tajemnica jego biznesplanu. Ale Fularz chwali się, że sondował rynek, rozmawiał z “ludźmi z branży” i ma doświadczenie w mediach, a do startu w konkursie namówili go znajomi producenci.

Zespołu jeszcze nie ma, bo internetowy kanał Radiotelewizja.pl Fularz robi praktycznie samodzielnie. Hobbystycznie, bo pieniądze zarabia gdzie indziej. Mam własną firmę, jestem też udziałowcem kilku spółek - mówi tajemniczo. Własna firma, to wieczorna.pl, która wydaje "Gazetę Poselską". Nazw innych spółek Fularz nie zdradza. Grunt, że zyski pozwalają mu na pielęgnowanie swojego hobby i medialną działalność.

Na wojnie z Babilonem

Reklama

A na tym polu Fularz ma niezłe wyniki. Ekonomista z wykształcenia jest - jak sam siebie określa - “cyfrowym nindżą”. Posiada prawie setkę portali - głównie lokalnych, ma też dwie internetowe telewizje, bezskutecznie próbował wskrzesić "Mekuriusza Polskiego" i rozkręcić własny think-tank. Wydaje “Gazetę Poselską”, a do tego sam publikuje - ekologia, opera, kolej, marihuana - tematyka jego zainteresowań jest szeroka. Fularz chwali się znajomością sześciu języków i otwartym przewodem doktorskim z ekonomiki transportu.

Ekolog i ekonomista z rozwianą grzywą jest dobrze znany w Zielonej Górze, gdzie wsławił się m.in. akcją przeciw "Gazecie Babilońskiej", czyli lokalnemu oddziałowi "Gazety Wyborczej", który zainicjował akcję budowania poparcia dla rozbiórki przedwojennej linii tramwaju w mieście.

W co wierzy? Jestem religijnym “patchworkiem” - mówi i dodaje, że wychował się w środowisku “rasta”. Fularz był związany ze Wspólnotą Wyznaniową Ras Tafar. Działał w Partii Zielonych. Współorganizował też marsze Wolnych Konopi, na rzecz legalizacji marihuany.

Ruch Ras Tafari oznacza przyjęcie określonego stylu życia: unikanie tzw. twardych narkotyków (akceptacja marihuany), alkoholu, wegetarianizm. Rastafarianie przeciwstawiają się zachodniej cywilizacji, która - według nich - jest nowym Babilonem, działającym destrukcyjnie na człowieka i niszczącym w nim dobro.

Jako twórca stacji chciałbym, żeby w sprawach wiary na wizji nie zamykać się przed żadnym wyznaniem - mówi jednak Fularz.

"Uduchowiona" ramówka

Internetowa Radiotelewizja.pl serwuje swoim widzom fragmenty ocenzurowanej w USA opery o konflikcie palestyńsko-izraelskim “Chór wypędzonych Palestyńczyków”, końcową scenę z “Rozpustnika” czy filmowo-muzyczne cytaty z filmów Petera Greenawaya i dużo oper, bo Fularz jest jej wyjątkowym fanem.

Gdy pytamy o ramówkę marzeń, Fularz odpowiada:

Chciałbym emitować wysmakowane, ładne i dobre jakościowo programy z duchowym przekazem. Chodzi o edukowanie widza pięknymi rzeczami - mówi Fularz.

Co konkretnie ma na myśli? Filmy, muzykę, opery.... - wylicza nasz rozmówca. Przyciśnięty wymienia trylogię Qatsi, operę o Mahatmie Gandhim, ekologiczny dokument “S.O.S Ziemia”, produkowany Luca Bessona i Kamila Bednarka, którego muzyka z "duchowym przekazem pozwoli przyciągnąć do stacji młodych widzów.

Właściciel Radiotelewizji konkurencji ojca Rydzyka się nie boi. Gdy pytam o to, czy na prawdę wierzy, że przekona do swojego pomysłu KRRiT, wymiguje się od odpowiedzi cytatem z Bertolta Brechta - Kto walczy może przegrać, kto nie walczy już przegrał.