Barbara Sowa: Adam Hofman rozdaje wilcze bilety ludziom z TVP i zapowiada, że PiS zbuduje polską BBC.

Iwona Śledzińska-Katarasińska*: Mam pytanie do Hofmana, bo nie wiem czy w najbliższym czasie będę miała okazję mu je zadać - czy BBC, o której mówi, to byłaby telewizja Bronisława Wildsteina, Andrzeja Urbańskiego, a może Piotra Farfała? Te trzy nazwiska kojarzą mi się z telewizją budowaną przez PiS.

Ale nie tylko PiS krytykuje media publiczne.

Do ideału daleko. Ale widzę kolosalną różnicę.

Czyżby?

Spektakularny powrót Teatru Telewizji, dokumentu czy przywrócenie redakcji dziecięcej - mogę wymieniać dalej.... Dobrych pozycji jest coraz więcej. Czy to kres możliwości? Nie. Najbardziej interesuje mnie poziom profesjonalizmu, rzetelności i przygotowania merytorycznego dziennikarzy.

TVP zarzuca się tabloidyzację i brak obiektywizmu.

Nadmiar luzu i pseudodowcipy nie służą programom informacyjnym i publicystycznych. Te pozycje mają przekonać widza kompetencją i profesjonalizmem. Ciągle są braki, ale w porównaniu z tym co się działo przez ostatnie kilkanaście lat - bo sięgam do czasów Roberta Kwiatkowskiego - to niebo i ziemia.

A mimo tego Polacy nie chcą płacić na TVP.

To było wiadomo od dawna. Konstrukcja abonamentu - jako opłaty od odbiornika - jest archaiczna. Poza tym telewizja jest traktowana jako forma rozrywki. Najważniejszym zadaniem dla TVP jest więc dziś przyciągnąć widza i obok, albo między rozrywkową ofertą, dać im to, co spełnia misję.

Polacy nie chcą płacić, bo sam premier Donald Tusk dał im przyzwolenie.

Nawet jeśli premier mówił o zniesieniu abonamentu, albo nazwał go haraczem - z czym ja się do tej pory zgadzam - to nie znaczy, że mówił "proszę nie płacić".

Wprost tego nie powiedział, ale dużo osób tak właśnie odczytało jego słowa.

Dlaczego TVP nie spięła się i nie wprowadziła od razu formy społecznych ogłoszeń? Dlaczego, zamiast siedzieć i czekać z założonymi rękami, nie informowała: proszę państwa, ustawa obowiązuje. Nie chce tu zwalać winy, ale są różne sposoby budować pozycji i popularności. 

Teraz PO ma szanse naprawić błąd. Opłata audiowizualna ma szanse wejść w życie?

Chyba tak, ja czekam aż się pojawi projekt. 

Kiedy to nastąpi?

Gdyby to było łatwe, to dawno zostałoby zrobione. A nikt tego nie zrobił, nie tylko PO. Nie chcemy powielać metody na PiS -  w ciągu trzech dni, w nocy przeforsować ustawę medialną, która nie rozwiązuje nic, poza utorowaniem drogi do KRRiT. Jeśli to ma być poważna i prawdziwa ustawa, to prace nad nią muszą trwać parę miesięcy.

Ależ one trwają parę lat!

Jestem posłem i zaczynam pracę jak dostaję coś w postaci druku. Takiego druku jeszcze nie ma. Poza tym swojego czasu przygotowałam już jeden projekt razem z ekspertami, harowałam 9 miesięcy i opozycja go odrzuciła. Były tam pieniądze, struktura, zadania mediów.

W obecnych założeniach do projektu tego brakuje?

Wprowadzenie powszechnej opłaty nie rozwiązuje problemu. Taka ustawa powinna określić odrębny charakter, specyfikę mediów publicznych. Żeby nie było pytań, typu: dlaczego mam płacić, jeśli nie wiem czym się różni telewizja publiczna od komercyjnej. O założeniach wielokrotnie rozmawiałam z ministrem kultury. Zdążyliśmy się na ten temat posprzeczać, bo on chciał się skupić tylko na pieniądzach, a ja chciałabym określić kompleksowo odrębny charakter mediów publicznych.

Komuś w ogóle zależy, żeby zagwarantować finansowanie mediom publicznym?

Głównie telewizji, bo zawsze lepiej jest mieć więcej pieniędzy niż mniej. Mediom komercyjnym po części też, bo chciałyby wiedzieć na czym stoją, jak zostaną w tym porządku ustawione. Ale widzom już nie, bo ci co płacą abonament, to uznali ze ustawa obowiązuje, ci co nie płacą myślą: "a co mi zrobisz?". Władzom publicznym powinno zależeć, ale pod warunkiem, że oferta mediów publicznych będzie na bardzo wysokim poziomie, że telewizja pomoże nam poruszać się w rzeczywistości, która zmienia się z prędkością internetu.

Podsumowując - wszyscy machnęli ręką, każdy się ogląda na siebie i nic się nie dzieje.

Rozumiem, ze legislatorzy coś piszą, albo napisali, więc czekam. Więcej optymizmu.

*Iwona Śledzińska-Katarasińska jest szefową sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.