Chodzi o artykuł, który powstał po tym, jak stowarzyszenie "Stop Korupcji" złożyło zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Michała Tuska. Syn Donalda Tuska w tym samym czasie pracował dla portu lotniczego w Gdańsku i dla powiązanego z Amber Gold przewoźnika, OLT Express. "Stop Korupcji" mówiło o konflikcie interesów i podejrzewało działania na szkodę spółki.

Reklama

"Super Express" informując o zawiadomieniu napisał w tytule, że młodemu Tuskowi grozi 10 lat więzienia. Tusk wytoczył tabloidowi proces, jego reprezentantem w sądzie był Roman Giertych.

Dziennik.pl pisał o sprawie w dniu, w którym przesłuchiwano Tuska. Syn byłego premiera mówił przed sądem o tym, że po tekście stał się obiektem kpin. Ujawnił też swoje zarobki w OLT Express.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ile Michał Tusk zarabiał w OLT? Naczelny "SE" o bezczelności młodego Tuska>>>

Tusk od początku zaprzeczał, by przekazał OLT tajne informację. A po ponad pół roku od złożenia zawiadomienia przez Stop Korupcji, prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie.

W czwartek sędzia Bogdan Wolski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga uzasadniał, że artykuł "SE" naruszył godność i dobre imię syna byłego premiera.

- Artykuł jednoznacznie sugerował, że grozi mu 10 lat pozbawienia wolności. Sformułowanie zarzutu popełnienia przestępstwa zawsze narusza dobra osobiste. "SE" mógłby uwolnić się od odpowiedzialności, gdyby dał dowód prawdy. Na przykład podałby, że jest wyrok skazujący [Michała Tuska] czy że do sądu wpłynął akt oskarżenia. Ale nie dał - cytuje sędziego wyborcza.pl. Dodał, że Michał Tusk nie popełnił przestępstwa (sprawę z zawiadomienia stowarzyszenia umorzono), więc ewidentnie naruszono jego dobra osobiste.

Wyrok nie jest prawomocny. Wydawca zamierza się odwoływać.