Dziennik Gazeta Prawana logo

Wędrowny kaznodzieja z internetu. Na czym polega fenomen ojca Szustaka

17 września 2017, 09:21
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
o. Adam Szustak
o. Adam Szustak/YouTube
Jedni go uwielbiają, inni, mówiąc delikatnie, są sceptyczni. On sam nie lubi mówić o sobie, choć jeden jedyny raz zrobił wyjątek. Zrobił to oczywiście w umieszczonym na YouTube nagraniu. Jego kanał "Langusta na palmie" śledzi ponad ćwierć miliona osób. A może ich być jeszcze więcej, bo dominikanin ojciec Adam Szustak, dzięki szybkiej zbiórce pieniędzy wśród sympatyków, rozszerza internetową działalność.

Gdy rok temu w warszawskim klasztorze na Służewiu Dominikanie świętowali 800-lecie swojego istnienia, ojciec Adam Szustak stał się jedną z "atrakcji" obchodów. Gdy tylko pojawił się pod sceną, na której występowali zaproszeni na jubileusz artyści, dosłownie w kilka sekund ustawiła się długa kolejka chętnych do wspólnego zdjęcia i rozmowy. Tak bywa na każdym spotkaniu "w realu", którego gościem jest ojciec Szustak. – – żartował. Spotkanie z internetowym idolem dla wielu przybyłych było ogromnym przeżyciem. – – mówi Katarzyna, której podczas jubileuszu udało się z Szustakiem porozmawiać dłuższą chwilę o jednym z zamieszczonych przez niego nagrań.

Ten, jak sam o sobie mówi, "biały miś" albo "wędrowny kaznodzieja" ma tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Jednym podoba się to, że w "młodzieżowym stylu", w nieskrępowany sposób mówi o Bogu i tłumaczy, na czym ma polegać wiara katolicka, inni uważają, że jest aż nazbyt młodzieżowy i nie do końca podzielają jego poglądy. – – mówi 30-letnia Magda. Na co dzień pracuje w jednej z warszawskich korporacji. Przyznaje wprost, że nie znosi hipokryzji Kościoła i nie po drodze jej z tą instytucją, ale Szustaka słucha, bo jak mówi: "nie jest monotematyczny, ale autentyczny i przekonujący".

Do grupy tych, którzy na styl bycia Szustaka patrzą z dystansem, należy 40-letnia Maria. - – przyznaje.

Romanse i dobranocki

Właśnie za to Szustak został doceniony w 2016, gdy otrzymał nagrodę publiczność w organizowanym przez magazyn Press konkursie Grand Video Awards, w kategorii Najlepszy Vlog, za odcinek "Słoń" z cyklu "Dobranocka". Nagranie można znaleźć na kanale Langusta Na Palmie.

Obecnie kanał śledzi ponad ćwierć miliona osób. Oglądają kazania, słuchają rozważań na temat Psalmów, nagrania są pojedyncze oraz łączone w cykle tematyczne. Wspomniane już "Dobranocki", w których opowiadana jest krótka bajka zakończona pytaniem nawiązującym do prawd wiary chrześcijańskiej, czy "Jednym słowem", w którym przez 40 dni Wielkiego Postu rozważane były poszczególne słowa z cytatów z Pisma Świętego. Ogromnym powodzeniem wśród sympatyków dominikanina cieszył się cykl "Ballady i romanse", w którym m.in., o co chodzi w randkowaniu, dlaczego warto się całować, czym się różni miłość od zakochania i co robić, gdy już się znajdzie drugą połówkę.

Internetowa ambona

Choć Szustak jest jednym z braci zamieszkujących klasztor w Łodzi, na stronie Langusty pisze, że średnio co trzy dni rusza w świat i spełnia się w roli "wędrownego kaznodziei". Z zamieszczonych na stronie statystyk wynika, że spał w 567 łóżkach, na podłogach, materacach, czy trawnikach, przebył 306 tys. kilometrów i wygłosił 3459 kazań. Liczba ta wciąż rośnie i rosnąć z pewnością nie przestanie. Zwłaszcza teraz, gdy Szustak postanowił otworzyć kolejne kanały. Pierwszy z nich o nazwie "Paśnik" rusza 17 września. W ewangelizacji mają pomóc mu bracia z łódzkiego klasztoru m.in. Tomasz Zamorski, Wojciech Jędrzejewski, Jacek Szymczak i Tomasz Nowak. Do jego życiowej dewizy, którą jest stare dominikańskie powiedzenie: "Głosić Ewangelię wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby", dochodzi jeszcze jedna: "YouTube jest jedną z największych ambon świata i trzeba tę ambonę wykorzystać na każdy możliwy sposób".

Sam Szustak nie udziela się w mediach, na wywiad nie namówił go do tej pory żaden dziennikarz. Gdy ktoś zadaje mu pytanie "dlaczego?", z uśmiechem na twarzy odpowiada, że ma swoje zasady albo, że "ma odgórny zakaz". Nie lubi mówić o sobie, bo jak uważa, to wcale nie jest fajny temat. Wyjątek zrobił w opublikowanym na Languście nagraniu zatytułowanym "Świadectwo".

Jak podkreślił, robi to jeden jedyny raz i tylko po to, aby opowiedzieć o Bogu. W trwającym godzinę przemówieniu można usłyszeć, że od małego wiedział, że chce być księdzem, ale przez 20 lat życia skutecznie przed tym uciekał. – – mówi do zgromadzonych. Wyznaje, że gdy w drugiej klasie szkoły średniej znowu poczuł pragnienie bycia duchownym, uciekł do zakonu. - - żartuje. Zakazano mu jakiejkolwiek formy wiary, korespondencję, którą próbował utrzymywać z zakonem, kilka lat później znalazł w szafce swojej mamy. - - opowiada.

Po maturze Szustak okłamuje rodziców, że jedzie zdawać na historię do Krakowa, tymczasem trafia na egzaminy do seminarium w Częstochowie. Chce być księdzem, ale jak stwierdza, zakon będzie dla niego zbyt dużym "hard corem". Po pierwszym roku seminarium podczas trzech miesięcy wakacji, na dyskotece "Wierchy" na zakopiańskich Krupówkach poznaje dziewczynę.

– śmieje się. Po trzech miesiącach związku postanawia pojechać na tydzień rekolekcji rozpoczynających drugi rok seminarium, ale tylko po to, aby odejść, wrócić do ukochanej i się ożenić. – – mówi. Rekolekcje prowadzi ojciec Mirosław Pilśniak, dominikanin. – – wspomina swoje początki przygody z zakonem. Święcenia kapłańskie Szustak przyjął 4 grudnia 2004 roku. W latach 2007-2012 był duszpasterzem akademickim Beczka w Krakowie, skąd trafił do Łodzi. Z ukochaną z dyskoteki na Krupówkach, jak mówi na nagraniu, widuje się do dziś. Jest szczęśliwą mężatką, ma dzieci.

Konserwatyzm z duchem czasu

Na czym polega fenomen ojca Szustaka? Czy jego kolejne kanały dotyczące wiary mogą "zalać" internet? – – wyjaśnia dr Karol Jachymek, kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS.

Zwraca uwagę, że choć Szustak używa młodzieżowego języka i prezentuje luźny styl, jego retoryka jest zgodna "z punktem widzenia Kościoła". Szustak często sam to podkreśla. Tak było w przypadku półgodzinnego nagrania, opublikowanego w styczniu, w którym Szustak z "całą odpowiedzialnością ośmiela się powiedzieć", że nie ma czegoś takiego jak wrodzony homoseksualizm. – – uważa.

Dodaje jednak, że można się z tym zaburzeniem urodzić lub mieć do niego predyspozycje. Mogą się one wziąć chociażby z "pustki płciowej" doświadczanej w dzieciństwie. Zapewnia na nagraniu, że zna wielu gejów i nie spotkał nikogo, kto od początku życia byłby jednoznacznie homoseksualny, a u wszystkich, z którymi miał do czynienia, obserwował tę "ranę płciową". Stąd bierze się jego twierdzenie, że wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób jest decyzją polityczną. Nagranie obejrzało ponad 300 tys. internautów. Część z nich nie pozostawiała na nim suchej nitki, część gratulowała odwagi w takim postawieniu sprawy.

- – mówi dr Jachymek.

Mimo to, jak zaznacza, nowe kanały Szustaka z pewnością będą miały wielu zwolenników, co już pokazuje zorganizowana w sieci zbiórka, która w ciągu kilku dni stworzyła możliwość finansowania projektu w kwocie w wysokości ponad 40 tysięcy złotych miesięcznie. – – mówi dr Jachymek. O tym zapewne przekonamy się już niebawem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj