Łukasz Wojtowicz jest wydawcą strony internetowej stacji.

Reklama

Z pisma Syndykatu Dziennikarzy Radia Gdańsk, do którego dotarł portal wirtuanemedia.pl wynika, że na facebookowym profilu byłego pracownika Jacka Naliwajka trwała dyskusja na temat najnowszej ramówki stacji.

Wojtowicz polubił jeden z komentarzy Naliwajka, ale nie brał udziału w dyskusji. Po tym fakcie został dwukrotnie wezwany na rozmowę dyscyplinującą z szefostwem radia.

Brali w niej udział: prezes Adam Chmielecki, nowa szefowa serwisu internetowego Olga Zielińska i świeżo powołany dyrektor ds. rozwoju Mariusz Roman. W dniu drugiego spotkania, czyli 17 stycznia do Syndykatu Dziennikarzy Radia Gdańsk trafiło pismo sygnowane przez Adama Chmieleckiego z prośbą o opinię na temat rozwiązania umowy z Wojtowiczem. Argumentem była utrata zaufania do niego.

Związkowcy ustosunkowali się do pisma negatywnie. Stwierdzili, że nie naraził pracodawcy na straty i nie złamał tajemnicy służbowej. Przypomnieli także, że 13 września ub. roku, bezpośrednio po powołaniu prezesa Chmieleckiego na to stanowisko, zamieścił on na swoim profilu facebookowym zastrzeżenie, że wszystkie publikowane tam informacje i opinie mają charakter prywatny.

W opinii Syndykatu nie powinien więc odbierać swoim pracownikom prawa do takiej samej prywatności - brzmi argumentacja związkowców. Ostateczna decyzja w sprawie Wojtowicza zostanie podjęta, gdy Chmielecki wróci z urlopu. Obydwaj nie chcieli komentować zaistniałej sytuacji.