Od dziś na ekranach komputerów .
"To jeden z największych pisanych skarbów świata. Liczący 1600 lat manuskrypt jest jak okno, przez które widać rozwój wczesnego chrześcijaństwa. To też idealne świadectwo tego, jak biblijny tekst ewoluował z pokolenia na pokolenie" - cieszy się doktor Scott McKendrick z British Library.
Do współpracy udało się namówić cztery instytucje, które mają w posiadaniu fragmenty oryginału. , którzy uważają, że rękopis w całości powinien znajdować się w ich kolekcji. Przygotowanie wirtualnej wersji kodeksu trwało cztery lata - w tym czasie zeskanowano i przetranskrybowano 650 tys. słów.
Efekty można podziwiać w internecie - do woli powiększać grecką majuskułę, porównywać z umieszczoną obok transkrypcją i poprawkami. Świetna jakość skanów pozwala nawet na rozróżnienie różnych charakterów pisma skrybów, którzy przepisywali święty tekst.
Niewiele brakowało, a naukowcy nigdy nie dowiedzieliby się o istnieniu kodeksu. Tylko przez przypadek . Lipski biblista zapisane greką stare pergaminy znalazł... w koszach z papierami przeznaczonymi do spalenia. Część z nich zabrał i umieścił w lipskiej bibliotece. Kolejny fragment w 1859 r. mnisi wypożyczyli rosyjskiemu carowi, Związek Radziecki później jednak postanowił zarobić na znalezisku i w 1933 r. za 100 tys. funtów odsprzedał kilkaset kart British Library.
Ostatniego odkrycia fragmentów dokonano w 1975 r., ale tym razem znalezisko pozostało w klasztorze na Synaju. Przetransportowanie kart w jedno miejsce nie było możliwe ze względu na stan kodeksu. Dopiero teraz można obejrzeć wszystkie zachowane strony dzięki wirtualnemu scaleniu na .