" – opowiadał dziennikarzom historyk nauki Allan Chapman, który na początku tego roku na łamach „Astronomy and Geophysics” opisał zapomnianego naukowca.
Swój historyczny rysunek astronom stworzył, pracując w Londynie pod patronatem hrabiego Northumberland. , który zabrał się do tego dopiero w grudniu 1609 r., a jego traktat naukowy "Sidereus Nuncius" spisany na podstawie obserwacji ukazał się dopiero w 1610 r. Raz spojrzawszy na Księżyc, Harriot nie osiadł na laurach – zaczął rysować jego mapy. Jak zauważają naukowcy, przez kilka dekad nie sporządzono dokładniejszych. Opracowania Harriota wyszczególniały góry, kratery i księżycowe morza, m.in. Przesileń, Żyzności, Spokoju i Nektaru.
ę – po prostu jego patron nie skąpił pieniędzy na rozwój nauki. "Żył sobie wygodnie. A że dwóch jego znajomych za zbrodnie polityczne przebywało w londyńskiej twierdzy Tower, on sam się nie wychylał. Galileusz tymczasem był już po czterdziestce i pragnął sławy i poklasku, zabiegając o publikację swoich dzieł" – opowiadał Chapman.
O brytyjskim uczonym warto też pamiętać z innych powodów. To on w 1610 roku dzięki wyprawom do Nowego Świata u boku sir Waltera Raleigha. Jego publikacje na temat tych wypraw sprawiają, że Brytyjczycy uważają go także za swojego pierwszego antropologa. Niestety Harriot zapisał też mniej chlubną kartę w brytyjskiej historii: kopcący jak smok uczony zmarł na raka, więc Wyspiarze do dziś uznają go za pierwszą śmiertelną ofiarę nikotynowego nałogu.
Księżycowe odkrycia upamiętniono dziś odsłonięciem tablicy pamiątkowej na cześć Harriota oraz inauguracją w londyńskim Muzeum Nauki wystawy z częścią jego rysunków.
>>> Tu zobaczysz nową wysokiej jakości mapę Księżyca wykonaną w stylu Harriota