Region na wschód od Kajaani – niewielkiego miasta w środkowej Finlandii – w stronę rosyjskiej granicy to jedno z najrzadziej zaludnionych miejsc w północnej Europie.
Region, w którym Armia Czerwona poniosła spektakularną porażkę
Choć formalnie to jeszcze środkowa Finlandia, krajobraz przypomina region arktyczny. W żargonie NATO obszar ten określany jest jako część Dalekiej Północy (ang. High North).
Trasa z miasta do miejsca ćwiczeń – poligonu Vuosanka – zajmuje około godziny jazdy samochodem. Po drodze mija się bezkresne lasy poprzecinane nielicznymi drogami. Zimą śnieg zalega tam przez wiele miesięcy, a temperatury spadają poniżej -20°C. Latem z kolei grunt staje się grząski, a bagna praktycznie uniemożliwiają poruszanie się poza wyznaczonymi trasami.
W czasie wojny zimowej w latach 1939-40 Armia Czerwona, próbując zepchnąć wojska fińskie i przeciąć Finlandię na pół, poniosła w tym regionie spektakularną porażkę. Powodem okazał się przede wszystkim teren. Sowieckie kolumny wojsk musiały poruszać się drogami, ponieważ poza nimi obszar był dla pojazdów praktycznie nieprzejezdny. Wykorzystali to Finowie, którzy doskonale znali okolicę i rozbijali długie kolumny na mniejsze części, a następnie je niszczyli.
Idealne miejsce do ćwiczeń w trudnym terenie sprzyjającym piechocie
Dziś fińska armia i armie państw NATO traktują ten region jako idealne miejsce do ćwiczeń w trudnym terenie, który nadal sprzyja działaniom piechoty. Dlatego właśnie tam zorganizowano w maju manewry "Northern Star" z udziałem ponad 5 tys. żołnierzy państw NATO.
Kapral Julius Erkkila z fińskiej brygady Jaeger stoi wraz ze swoją załogą przy czołgu Leopard na drodze w rejonie ćwiczeń. Nie uczestniczy już w manewrach, ponieważ jego pojazd został z nich "wyeliminowany".
Poruszaliśmy się drogą, jednak nie udało się nam zauważyć ukrytych w lesie żołnierzy wyposażonych w broń przeciwpancerną i pojazd został "wyeliminowany". Prowadzenie czołgu w takim terenie nie jest łatwe, ponieważ trzeba uważać na to, co dzieje się po obu stronach drogi, ale także w powietrzu. Chodzi przede wszystkim o drony – relacjonował w rozmowie z PAP.
Nieco dalej, na polanie pośrodku lasu, lądują amerykańskie śmigłowce Chinook, z których desantują się jednostki piechoty i szybko ukrywają wśród drzew. To jedne z najbardziej rozpoznawalnych śmigłowców na świecie. Ich charakterystyczną cechą są dwa duże wirniki umieszczone jeden za drugim, co pozwala im przenosić bardzo ciężkie ładunki. Chinooki po kilkunastu sekundach ponownie podrywają się w powietrze i odlatują.
Kilka kilometrów dalej ćwiczą Francuzi. Ukryli się w gęstym poszyciu leśnym, a także na niewielkim wzniesieniu biegnącym przez las, dzięki czemu mają pod kontrolą większy obszar. To oddział żołnierzy z jednostki specjalizującej się w działaniach w terenie alpejskim, który urządza zasadzkę na fińskich żołnierzy maszerujących przez las. Po krótkiej wymianie ognia z użyciem ślepej amunicji Skandynawowie wycofują się.
W tym wypadku Finowie nie mieli szans, ponieważ byliśmy doskonale ukryci i dysponowaliśmy ciężkimi karabinami maszynowymi. Pluton prawidłowo wykonał również manewr. Gdy pojawia się wróg, nie można cały czas pozostawać w jednym miejscu, ponieważ przeciwnik może wezwać wsparcie artyleryjskie. Broniąc się, trzeba pozostawać w ruchu – powiedział PAP francuski dowódca, który przedstawił się jako kapitan Emeric.
Ważny kontekst manewrów około 30–40 km od granicy z Rosją
Fiński generał brygady Ari Laaksonen, który dowodzi ćwiczeniami, podkreślił w rozmowie z PAP, że ważny jest ich kontekst – odbywają się one około 30–40 km od granicy z Rosją. W manewrach bierze udział około 5 tys. żołnierzy, z czego około 2,5 tys. to oddziały fińskie – podkreślił.
Wśród uczestników jest ponad stu żołnierzy 6. Brygady Powietrznodesantowej, jednej z najbardziej elitarnych jednostek Wojska Polskiego. Dowodzi nimi pułkownik Piotr Bieniek, który powiedział PAP na terenie ćwiczeń, że polscy żołnierze biorą w Finlandii udział w szkoleniu o charakterze desantowo-szturmowym.
Mamy okazję współdziałać z różnymi armiami NATO, m.in. fińską, ale również z brytyjskimi spadochroniarzami, Francuzami, Amerykanami i Węgrami. Zwiększamy interoperacyjność między armiami i pokazujemy naszą gotowość – wyjaśnił.
Z kolei podpułkownik Szymon Marcinów z 6. Brygady Powietrznodesantowej podkreślił, że w trakcie manewrów najważniejsze jest ćwiczenie współpracy z wojskami innych państw NATO. Jak dodał, żołnierze brygady regularnie trenują walkę za granicą. Niedawno wzięli udział w manewrach na Bornholmie.
Polacy: Przeprowadziliśmy zasadzkę i udało nam się zneutralizować czołg
W manewrach na poligonie Vuosanka uczestniczył m.in. polski spadochroniarz, szeregowy Krystian Łęg.
W Finlandii prowadzimy bardzo intensywne działania. Ćwiczymy dużo w terenie leśnym – przemieszczanie się po lesie, maskowanie stanowisk oraz wykrywanie przeciwnika. Używaliśmy także dronów do wykrywania wroga i koordynowania ognia artylerii. Przeprowadziliśmy zasadzkę na transport fińskich żołnierzy i udało nam się zneutralizować czołg, kilka transporterów opancerzonych oraz dużą grupę piechoty – opowiadał w rozmowie z PAP.
Ćwiczenia "Northern Star" w ramach większych manewrów "Sword 26"
Ćwiczenia "Northern Star" są częścią większych, kierowanych przez USA manewrów "Sword 26", które obejmują północno-wschodnią flankę NATO. Uczestniczy w nich około 15,5 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. z USA oraz 9,5 tys. wojskowych z państw sojuszniczych. Zaangażowanych zostanie również około 1,1 tys. jednostek sprzętu wojskowego.
Scenariusz manewrów zakłada prowadzenie operacji o wysokiej intensywności, ze szczególnym uwzględnieniem mobilności wojsk w trudnych warunkach klimatycznych. Manewry obejmują również elementy obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej.
Ćwiczenia "Northern Star" są jednymi z największych manewrów NATO zorganizowanych w Finlandii po jej przystąpieniu do Sojuszu w 2023 r.