Jeśli nie czytujecie niszowych lewicowych portali, to zapewne nie słyszeliście do tej pory o „socjalizmie partycypacyjnym”. Ale już w marcu mainstreamowe media na całym świecie zaczną analizować jego znaczenie i zastanawiać się, czy znaleziono alternatywę dla drapieżnego neoliberalizmu i lekarstwo na toczącego społeczeństwa raka nierówności. Wtedy bowiem ukaże się najnowsza książka Thomasa Piketty’ego „Kapitał i ideologia” (nakładem wydawnictwa Harvard University Press). Autor proponuje w niej przekształcenie kapitalizmu w socjalizm partycypacyjny właśnie.

Reklama

Co prawda książka we Francji wyszła już we wrześniu 2019 r., ale językiem współczesnej nauki jest angielski. To bomba z opóźnionym zapłonem. Jest szansa, że ta książka stanie się Nowym Testamentem europejskiej lewicy – twierdzi norweski politolog Torbjørn Knutsen, jeden z pierwszych recenzentów publikacji. Zmieni ona sposób, w jaki naukowcy patrzą na politykę w demokracjach – przewiduje z kolei serbski ekonomista Branko Milanović. Ostatnia publikacja Piketty’ego, "Kapitał w XXI wieku", przykuła uwagę świata do problemu rosnących nierówności. W najnowszej książce autor proponuje jego rozwiązanie. W skrócie: wywłaszczenie – podsumowuje Rosjanin Leon Bershidsky, komentator serwisu Bloomberg.com.

Piketty w swoim opasłym tomiszczu (ponad 1,2 tys. stron) formułuje śmiałe recepty na problem, którego istnienia (w rzekomo potężnej skali) jednak nie udowodnił. Gorzej! Gdy inni ekonomiści podważają jego fundamentalne tezy, wytykając np. błędy w metodologii, ten albo ignoruje ich krytykę, albo zdawkowo zbywa. Słowem, Thomas Piketty nie zachowuje się już jak naukowiec. To nowy ideolog skrajnej lewicy gospodarczej. Europejski Paul Krugman. A kto – poza partyjniakami – lubi czytywać ideologów?

Wątpliwa relacja

W porządku. Trochę przesadziłem. Paul Krugman ma na swoim koncie więcej wartościowych publikacji niż Piketty, by wymienić choćby eseje z książki „Pop Internationalism”, w których tłumaczy arkana handlu międzynarodowego. Były czasy, kiedy Krugman pozostawał rzetelnym naukowcem (w końcu dostał za coś tę Nagrodę Nobla).

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE DGP