Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy bank może być zbyć duży, by upaść?

9 listopada 2009, 18:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Doświadczenia ostatniego kryzysu skłoniły brytyjski nadzór finansowy (FSA) do rozpoczęcia dyskusji z rynkiem na temat banków istotnych systemowo. W debacie stawia się pytanie, jak poradzić sobie z pokusą nadużycia związaną z istnieniem instytucji "zbyt dużych, żeby upaść" (too big to fail), "zbyt powiązanych z innymi, żeby upaść" (too inter connected to fail), czy "zbyt dużych, żeby je uratować" (too big to rescue).

Co do zasady duże banki, które otarły się o bankructwo były ratowane ze środków publicznych. Interwencja państw uchroniła od straty deponentów, a nawet wierzycieli tych banków. Stracili podatnicy, bo to na nich spadła misja naprawiania tego, co zaniedbali profesjonalni uczestnicy rynku. Stracili też akcjonariusze, bo wartość ich udziałów spadła.

Perspektywa możliwego bankructwa, choćby odległa i mglista, bywa dla instytucji finansowych ważnym czynnikiem zachęcającym do stałego rozwojowi w obszarze zarządzania ryzykiem. Z tej perspektywy nie warto rezygnować.

Dotychczas stosowana polityka opierała się na założeniu, że jeśli bankowi istotnemu systemowo pozwolono by upaść, to efektem byłoby załamanie się systemu finansowego, a nawet całej gospodarki. Ratowano więc.

Nie ma gotowej recepty jak tę politykę zmienić. Pojawiają się jednak propozycje, które mają zwiększyć bezpieczeństwo prowadzenia działalności bankowej, tak aby dylematy związane z upadającym bankiem były rzadsze.

Istotnym elementem zmian miałoby być uporządkowanie transakcji międzybankowych poprzez zwiększenie roli transakcji pochodnych zawieranych z udziałem izb rozliczeniowych (CCPs) kosztem rynku over-the-counter (OTC). Postuluje się również wprowadzenie obowiązku sporządzania przez banki o systemowym znaczeniu testamentów (living wills) formalnych planów, które określałyby, jak postępować, gdyby konieczne stało się ich ratowanie lub przeprowadzenie upadłości. Jeśli analiza planu ujawniłaby przeszkody w sprawnym rozwiązaniu problemu, to możliwa byłaby restrukturyzacja polegająca np. na uproszczeniu struktury grupy lub rozdzieleniu działalności depozytowej od inwestycji na własny rachunek, tak aby w razie kłopotów można było skutecznie uratować część depozytową, a reszcie pozwolić upaść.

Kluczową, ale jednocześnie najbardziej dyskusyjną propozycją jest wprowadzenie dodatkowych wymogów kapitałowych, a nawet płynnościowych, dla systemowo istotnych grup bankowych. Do tej pory nie podlegały one ponadstandardowym normom ostrożnościowym. Wręcz przeciwnie widoczna była tendencja do stosowania wobec nich lżejszych wymogów kapitałowych uzasadnianych korzyściami z dywersyfikacji działalności i stosowania w grupie zaawansowanych metod zarządzania ryzykiem.

Tymczasem dodatkowe wymagania mogłyby znacząco ograniczyć prawdopodobieństwo upadku dużych banków, hamując ich wzrost. Dodatkowy kapitał ostudziłby zapał do korzystania z pomocy publicznej, ponieważ wyższy kapitał oznacza większą stratę dla właściciela w przypadku rekapitalizacji ze środków publicznych.

To, co jest kontrowersyjne w tej propozycji, to uzależnienie wysokości specjalnego narzutu kapitałowego z tytułu bycia podmiotem systemowo ważnym, od wzajemnych relacji pomiędzy podmiotami w grupie. Postuluje się większą autonomiczność elementów grupy rozsianych po świecie. Im większa autonomiczność córek, tym niższy narzut kapitałowy dla matki z tytułu bycia podmiotem systemowo ważnym. W praktyce może to oznaczać presję na spółki matki, aby dystansowały się od córek na okoliczność ewentualnych kłopotów. Rzecz w tym, że matka na córce zarabia i jako właściciel ma realny wpływ na prowadzenie przez nią biznesu. W płaszczyźnie językowej brzmi to mniej więcej tak: kiedy spółka córka przynosi dochód, jest zależna (subsidiary), a kiedy ma potrzeby staje się autonomiczna (standalone).

Oczywiście nie chodzi o to, żeby właściciela (matkę) zmusić do robienia czegoś, co mu się nie opłaca. Dyskusji wymaga tworzenie finansowej zachęty dla matki, aby w celu obniżenia swoich wymogów kapitałowych deklarowała odcięcie się od swoich córek, jeśli wpadłyby w kłopoty.

p

, dyrektor zarządzający pionem międzysektorowym Komisji Nadzoru Finansowego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj