- Sikorski: Węgry nie chcą, aby pomagać Ukrainie więcej
- Sikorski: To mnie szokuje, bo Węgrzy kiedyś rozumieli, jak to jest
- Blokada unijnej pożyczki na rzecz Ukrainy przez Węgry
- Sikorski: Nikt nie chce przynieść dyktatorowi złych wiadomości
- 20. pakiet sankcji UE wobec Rosji
Sikorski przypomniał, że Węgry już blokują inne ważne kwestie, np. sprawę zwrotów z Europejskiego Funduszu Pokojowego na rzecz krajów, które na początku wojny wysłały sprzęt do Ukrainy. Mowa w tym przypadku o 7 mld euro. Minister powiedział, że odblokowanie tych funduszy to była kwestia, o którą zabiegał w relacjach z Węgrami, jednak władze w Budapeszcie pozostały nieubłagane.
Sikorski: Węgry nie chcą, aby pomagać Ukrainie więcej
Nie chcą, aby kraje, które pomagają Ukrainie, mogły pomagać jej więcej– powiedział Sikorski. Polityk dodał, że jednym z priorytetów polskiej prezydencji w Radzie UE było otwarcie pierwszego klastra negocjacyjnego z Ukrainą, co również zostało przez Węgry zawetowane.
Minister ocenił, że używanie przez Węgry agendy europejskiej do prowadzenia walki politycznej w kraju i nastawianie przeciwko walczącej Ukrainie własnego społeczeństwa jest złamaniem solidarności europejskiej, do której państwa członkowskie zostały zobowiązane traktatem lizbońskim.
Sikorski: To mnie szokuje, bo Węgrzy kiedyś rozumieli, jak to jest
To, co mnie fundamentalnie szokuje, to fakt, że przecież Ukraina broni się przed potęgą armii rosyjskiej, a Węgrzy kiedyś rozumieli, jak to jest. Budapeszt został dwukrotnie najechany w XX wieku, ale raz przez Armię Czerwoną – powiedział Sikorski, dodając, że spodziewałby się znacznie większego poczucia solidarności Węgier z Ukrainą. Zamiast tego, przy pomocy propagandy państwowej i prywatnych mediów, kontrolowanych przez rząd, partia rządząca zdołała stworzyć atmosferę wrogości wobec ofiary agresji. Teraz próbuje to wykorzystać w wyborach parlamentarnych. To dość szokujące – ocenił minister.
Blokada unijnej pożyczki na rzecz Ukrainy przez Węgry
W ubiegły piątek węgierski rząd zapowiedział, że będzie blokował przyjęcie unijnej pożyczki w wysokości 90 mld euro na rzecz Ukrainy, jeśli ta nie wznowi przesyłu rosyjskiej ropy przez rurociąg Przyjaźń. Został on pod koniec stycznia uszkodzony w wyniku rosyjskiego ataku, ale Węgry oraz Słowacja, do której tą drogą trafia rosyjska ropa, zarzuciły Kijowowi intencjonalne blokowanie tranzytu.
Sikorski bierze w poniedziałek udział w posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych w Brukseli.
Sikorski: Nikt nie chce przynieść dyktatorowi złych wiadomości
Szef MSZ ocenił także w poniedziałek w Brukseli, że Putin może nie mieć prawdziwego obrazu ani wojny z Ukrainą, ani stanu rosyjskiej gospodarki. W dyktaturach tak bywa, że nikt nie chce przynieść dyktatorowi złych wiadomości – powiedział minister.
Sikorski zauważył, że Ukraińcy na niektórych odcinkach frontu zaczynają kontratakować i odzyskiwać teren, co powinno wreszcie przekonać Putina, że nie jest w stanie przełamać frontu.
Ocenił jednak, że Putin może nie mieć pełnego obrazu ani tego, co się dzieje na froncie, ani tego, w jakim stanie jest rosyjska gospodarka, bo "nikt mu nie chce przynieść złych informacji". Dopiero, gdy dojdzie do wniosku, że nie jest w stanie wygrać przy akceptowalnym koszcie, zmieni kalkulację. Dopiero wtedy powstanie szansa na pokój – podkreślił Sikorski.
Chociaż nie jest to oficjalny punkt w agendzie spotkania, Sikorski zapowiedział, że podczas poniedziałkowego posiedzenia ministrowie będą rozmawiać także o szykowanym 20. pakiecie sankcji na Rosję. Będziemy mówili o tym, jak pomóc dzielnie walczącej Ukrainie i jak wprowadzić dodatkowe sankcje także na flotę złomu, przez niektórych nazywaną flotą cieni – zapowiedział.
20. pakiet sankcji UE wobec Rosji
Nowy pakiet sankcji na Rosję ma zostać przyjęty we wtorek, 24 lutego, w czwartą rocznicę inwazji Rosji na Ukrainę, ale ambasadorom państw członkowskich UE nie udało się jeszcze osiągnąć porozumienia co do ostatecznego kształtu dokumentu. Propozycja Komisji Europejskiej, zakładająca m.in. całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską, wywołała wątpliwości w kilku państwach członkowskich. Zaprotestowały Grecja, Słowacja i Węgry, waha się Malta.
Prezydent zawetuje SAFE? Sikorski: To byłoby sprzeniewierzenie
Ewentualne zawetowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego unijnego programu pożyczek na obronność SAFE byłoby szokującym sprzeniewierzeniem się konstytucyjnej roli prezydenta – ocenił w poniedziałek w Brukseli minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Polityk powiedział, że jeśli prezydent faktycznie chciałby zablokować SAFE, to ma nadzieję, że wojsko i służby mundurowe powiedzą mu, co o tym sądzą. To byłoby poddaniem się presji Nowogrodzkiej, a nie wypełnieniem swojego obowiązku konstytucyjnego, jakim jest rola zwierzchnika sił zbrojnych i dbanie o nowoczesne polskie wojsko. Byłoby to szokującym sprzeniewierzeniem się konstytucyjnej roli (prezydenta) – podkreślił Sikorski.
Chodzi o doniesienia o tym, że prezydent Karol Nawrocki mógłby zawetować ustawę o przystąpieniu Polski do unijnego programu SAFE.
Instrument SAFE to program, który ma na celu wzmocnienie obronności państw członkowskich UE; przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia w postaci m.in. nisko oprocentowanych pożyczek, przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Pod koniec stycznia Komisja Europejska zaakceptowała polski plan w ramach SAFE. Polska wnioskowała o dofinansowanie 139 projektów na kwotę 43,7 mld euro.
SAFE ma wspierać państwa UE we wzmacnianiu ich potencjału obronnego. Został ustanowiony w 2025 r. w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz niepewności wokół dalszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Europie. Celem programu jest też zmniejszenie uzależnienia od uzbrojenia z USA i wzmocnienie przemysłów obronnych państw unijnych. Z tego powodu SAFE dopuszcza możliwość zakupów w krajach trzecich tylko w ograniczonym zakresie. Koszt komponentów wyprodukowanych w państwach zaangażowanych w SAFE musi wynieść co najmniej 65 proc.