Powołując się na badanie Instytutu Gallupa z 2024 roku, Fundacja Rockwool stwierdziła, że w przypadku Iranu Niemcy uznawane są za pierwszy kraj potencjalnej migracji.
Niemcy głównym kierunkiem migracji
Twierdziło tak 28 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu była Kanada (13 proc.), a następnie Turcja (10 proc.) oraz Wielka Brytania i Francja (po 6 proc.).
W przypadku Libańczyków na czele znalazła się Kanada, wskazywana przez 16 proc. badanych. Kolejne miejsca zajęły Niemcy (14 proc.), Australia (11 proc.), Francja (9 proc.) oraz USA (8 proc.).
Sieć diaspory kluczowa dla uchodźców
Wzorce migracyjne zwykle opierają się na istniejących powiązaniach między krajami pochodzenia i docelowymi – wyjaśnił Christian Dustmann, dyrektor Fundacji Rockwool Berlin oraz współautor badania. Jak wskazał, "sieć diaspory zmniejsza koszty i ryzyko związane z migracją".
Zgodnie z danymi ONZ w 2025 roku 29 proc. irańskich uchodźców mieszkało w Niemczech, w Wielkiej Brytanii - 26 proc., Kanadzie - 8 proc. i Austrii - 5 proc. Wśród uchodźców z Libanu Niemcy również zajmują pierwsze miejsce (34 proc.), na kolejnych miejscach plasują się Kanada (12 proc.), Dania (10 proc.) i Francja (6 proc.).
Dustmann zauważył, że "praktyczne ograniczenia mogą wpływać na kierunki migracji w początkowej fazie kryzysu". Dalekie kierunki, takie jak Kanada, Australia czy Stany Zjednoczone, są trudniejsze do osiągnięcia. Dlatego prawdopodobne jest, że to Europa, a w szczególności Niemcy, staną się głównym kierunkiem potencjalnych przepływów uchodźców – przewiduje dyrektor Fundacji Rockwool Berlin.
4 miliony "nowych" uchodźców
W czwartek Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) poinformował, że na skutek prowadzonej przez USA i Izrael wojny ok. 3,2 mln osób w Iranie musiało opuścić swoje domy. W Libanie, także zaatakowanym przez Izrael, do tej pory swoje domy musiało opuścić około 816 tys. spośród 6 mln mieszkańców tego kraju. To w sumie ponad 4 miliony "nowych" uchodźców.