Jak relacjonuje gazeta, w rządzie Niemiec "demonstracyjna pewność zwycięstwa prezydenta USA spotyka się z rosnącymi wątpliwościami".

Rozbieżne plany Trumpa i Netanjahu?

"Berlin nie wie dokładnie, jak Trump definiuje cele wojny ani jaka strategia ma doprowadzić do ich osiągnięcia. Istnieją również duże wątpliwości, czy Trump i premier Izraela Benjamin Netanjahu działają według tego samego planu. Nawet doniesienia o militarnych sukcesach po niemal dwóch tygodniach intensywnych ataków są w Berlinie przyjmowane z chłodnym dystansem" – twierdzi tygodnik.

Reklama

Zgodnie z doniesieniami "Spiegla" kanclerz Friedrich Merz podczas wizyty w Białym Domu na początku marca usiłował dowiedzieć się szczegółów na temat celów wojny, perspektywy zakończenia walk i rozwiązania politycznego. Jego próby okazały się jednak bezskuteczne. Także podczas wideokonferencji przywódców państw G7 Trump miał nie odpowiadać na pytania o konkrety.

Jeśli chodzi o wojnę z Iranem, prezydent USA jasno dał do zrozumienia, że nie chce ani nie potrzebuje pomocy ani koordynacji z sojusznikami – pisze "Der Spiegel".

Reklama

Sygnał solidarności z państwami Azji

"Jedynym konkretnym rezultatem była zgoda na uwolnienie rezerw ropy naftowej. Niemiecki rząd uważa to za sygnał solidarności z państwami Azji, które w przeciwieństwie do Niemiec obawiają się nie tylko wysokich cen paliw, lecz także wąskich gardeł w dostawach (...)" – odnotowuje gazeta.

"Der Spiegel" informuje, że w trakcie wideokonferencji przywódcy mieli dać Trumpowi do zrozumienia, że nie ma potrzeby wracać do łagodzenia sankcji nałożonych na Rosję. Według tygodnika Merz obawia się, że Kreml jeszcze bardziej skorzysta na wojnie na Bliskim Wschodzie.

Koniec wojny w każdej chwili?

"W Berlinie uważa się, że Trump może w każdej chwili ogłosić zakończenie wojny – zwłaszcza jeśli znajdzie się pod wewnętrzną presją z powodu rosnących cen energii i inflacji albo jeśli liczba zabitych amerykańskich żołnierzy przekroczy dotychczasowe siedem osób" – czytamy dalej w niemieckim tygodniku. (W piątek przed południem Dowództwo Centralne USA poinformowało o co najmniej czterech kolejnych żołnierzach, którzy zginęli na skutek katastrofy samolotu-cysterny USA w zachodnim Iraku – PAP).

Zarazem szybki upadek irańskiego reżimu lub "całkowita militarna klęska Islamskiej Republiki" są uznawane przez Niemców za scenariusz mało prawdopodobny. W ocenie ministra obrony Borisa Pistoriusa władze w Teheranie mogą prowadzić wojnę na obecnym poziomie intensywności jeszcze przez kilka miesięcy.

"Der Spiegel" przytacza szacunki Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) dotyczącej irańskiego arsenału rakietowego. Z przedwojennych zapasów liczących około 4 tys. rakiet balistycznych, według Berlina, zniszczono lub wystrzelono nieco ponad połowę. To szacunki niższe od amerykańskich i znacząco niższe od oficjalnych komunikatów Izraela.

Niemcy zauważają, że Iran wystrzeliwuje mniej pocisków niż na początku wojny, choć akurat w środę wystrzelił więcej niż w poprzednich dniach, bo ok. 50 rakiet balistycznych. "Spadek liczby ataków może wynikać nie tylko ze zniszczenia wyrzutni, lecz także z braku wyszkolonego personelu. Możliwe są również względy taktyczne: USA dzięki systemom wczesnego ostrzegania mogą wykrywać starty rakiet i atakować miejsca ich wystrzelenia. Ponadto prawdopodobne jest, że Iran przygotowuje się na dłuższy konflikt i oszczędza swój arsenał" – spekuluje "Der Spiegel".

W ocenie gazety Iran dowiódł już w wojnie, że potrafi trafiać w amerykańskie bazy wojskowe, instalacje naftowe i gazowe. Gwardii Rewolucyjnej udało się także zniszczyć inne wartościowe cele wojskowe, takie jak systemy radarowe i przeciwlotnicze.

"Nie ma jak dotąd oznak, że masowe ataki USA i Izraela doprowadzą do upadku irańskiego reżimu" – zauważa na koniec artykułu "Der Spiegel".

Gazeta informuje, że sekretarz stanu USA Marco Rubio w rozmowie telefonicznej z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Johannem Wadephulem zaprzeczył doniesieniom, jakoby USA uzbrajały kurdyjskie milicje i podżegały je do powstania przeciw władzom Iranu. Choć izraelskie i amerykańskie służby wywiadowcze "głęboko przeniknęły do irańskiego reżimu i aparatu bezpieczeństwa", niemiecki rząd ocenia, że "nie ma dowodów na sieci w Iranie zdolne wywołać powstanie lub obalić przywództwo tego kraju" – pisze "Der Spiegel".