Nie ma przemówienia politycznego, w którym Merz nie poruszyłby tematu Ukrainy.
Niemcy: Wspieranie Ukrainy to bezdyskusyjna konieczność
O Ukrainie kanclerz mówi w Bundestagu, na partyjnych zjazdach, spotkaniach z wyborcami i na zagranicznych wizytach. Rosyjską inwazję nazywa "barbarzyńską" i osadza najczęściej w szerszym kontekście, stawia za główną przyczynę tego, iż Europa i Niemcy muszą zwiększyć wydatki na obronność. Za dowód tego, że świat wszedł w – jak sam to określa – "nową epokę".
W rządzie Merza wspieranie odpierającej rosyjską inwazję Ukrainy uważane jest przez zdecydowaną większość za bezdyskusyjną konieczność. Wspieramy Ukrainę w jej odważnym oporze wobec rosyjskiego imperializmu. Czynimy to na płaszczyźnie dyplomatycznej, politycznej i gospodarczej, ale oczywiście również militarnej – deklarował na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa szef chadeków. Za tymi słowami idzie wysiłek dyplomatyczny. Niemcy Merza wraz z Wielką Brytanią i Francją współtworzą grupę E3. W grudniu rząd RFN zorganizował w Berlinie szersze spotkanie, z udziałem czołowych polityków europejskich oraz prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Za sukces niemieckiej dyplomacji uznano ściągnięcie do stolicy amerykańskich wysłanników Steve'a Witkoffa oraz Jareda Kushnera i doprowadzenie do rozmów tych dwóch zaufanych Donalda Trumpa z ukraińską delegacją.
Niemcy: Za słowami kanclerza Merza nie za każdym razem idą czyny
Mimo dalszych niemieckich zabiegów Witkoff i Kushner nie pojawili się jednak w lutym na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Mimo to relacje z Amerykanami Merz uznaje za kluczowe. Gdy pozycja Białego Domu przychylała się w ubiegłym roku do rosyjskich postulatów, kanclerz koordynował rozmowy w ramach Europy i inicjował wyjazdy do Waszyngtonu, za co wdzięczność wyrażał Zełenski.
Spotkanie w Berlinie poprzedzało grudniowy szczyt UE dotyczący przyszłości rosyjskich aktywów zamrożonych w Europie. Wspólnota końcowo po te środki nie sięgnęła, wybierając alternatywną ścieżkę finansowania wysiłku zbrojnego Ukrainy. Decyzję tę w Niemczech wielu przyjęło jako porażkę Merza, który zabiegał o przejęcie rosyjskich aktywów. W prasie pojawiły się zarzuty, że kanclerz niepotrzebnie rozbudza nadmierne oczekiwania, że źle mierzy siły na zamiary i że za słowami nie za każdym razem idą czyny.
Niemcy: Pistorius często reaguje irytacją na pytanie o Taurusy
Takie zarzuty pojawiają się też w kontekście Taurusów. W kampanii wyborczej przed nieco ponad rokiem Merz sugerował gotowość zmiany podejścia Olafa Scholza i możliwość dostarczenia Ukrainie tych rakiet niemieckiej produkcji. Do tej pory tak się nie stało, a minister obrony Niemiec Boris Pistorius, pytany o tę sprawę przez dziennikarzy, reaguje często irytacją, krótko ucinając, że nie ma w sprawie nic do ogłoszenia.
W samej koalicji w sprawie Taurusów istnieją podziały. Opowiadający się za ich wysłaniem deputowani CDU, np. Roderich Kiesewetter, zarzucają rządowi, że ten nie decyduje się na taki krok, bo obawia się, że mogłoby to pogorszyć relacje z Rosją po zawarciu zawieszenia broni.
Faktem jednak jest, że po wycofaniu się USA ze wspierania Ukrainy ciężar wsparcia przejęła Europa, w tym w znacznej mierze Niemcy. Z niemieckich danych rządowych wynika, że od 24 lutego 2022 roku Niemcy udzieliły Ukrainie dwustronnego wsparcia cywilnego o łącznej wartości ok. 39 mld euro oraz wsparcia wojskowego w wysokości ok. 55 mld euro. W przegłosowanym przez Bundestag budżecie na 2026 zapisano natomiast 11,5 mld euro wsparcia dla Ukrainy.
Od wiosny ubiegłego roku władze Niemiec zaprzestały publikowania szczegółowych danych dotyczących rodzajów i wartości uzbrojenia dostarczanego Ukrainie. To konsekwencja przyjęcia przez Merza polityki "strategicznej niejednoznaczności". Wiadomo jednak, że za rządów chadeków z socjaldemokratami Niemcy zawarły porozumienie o dostarczaniu Ukrainie komponentów do produkcji i utrzymania dronów oraz pocisków dalekiego zasięgu. A na jesień Niemcy przekazały Ukrainie kolejne dwa systemy obrony przeciwrakietowej Patriot.
Do tego dochodzi ćwiczenie żołnierzy, w Niemczech wyszkolonych zostało do tej pory ponad 24 tys. Ukraińców. Teraz także wojskowi z Ukrainy mają trenować swoich niemieckich kolegów. Szczegóły i harmonogram planu nie są znane, wiadomo, że szkolenia dotyczyć będą używania dronów oraz prowadzenia działań bojowych przy użyciu aplikacji.
Niemcy: AfD chce rekompensaty za wysadzenie Nord Streamu
Zupełnie inne podejście niż rząd Merza do rosyjskiej agresji prezentuje prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AFD), przewodząca w większości sondaży. Liderka tego ugrupowania Alice Weidel krytykuje niemieckie dostawy broni na Ukrainę, domaga się także rekompensaty dla Niemiec za wysadzenie gazociągu Nord Stream.