: Jestem spokojny o jego wynik. Zwłaszcza że jego kontrkandydatem prawdopodobnie będzie Jarosław Kaczyński. Moim zdaniem niezależnie od współczucia, jakie okazuje mu
większość społeczeństwa, ma on olbrzymi elektorat negatywny. Nie sądzę, by mógł podjąć wyrównaną walkę z Komorowskim.
Był w bardzo trudnej sytuacji. Uważam, że istotnego błędu nie popełnił.
Żadnych, bo gdybyśmy go zmienili, postąpilibyśmy nie fair wobec 20 tysięcy członków Platformy, którzy uczestniczyli w prawyborach.
Nie występowałem z taką propozycją. Mówiłem o tym jako o teoretycznej ewentualności.
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Na razie jesteśmy jeszcze w traumie. Zaczynamy się dopiero otrząsać. Równie prawdopodobne wydaje mi się to, że kampania przebiegać będzie w
atmosferze powagi i szacunku dla pamięci tych, którzy odeszli, jak i to, że tragedia smoleńska będzie w tej kampanii nachalnie wykorzystywana.
czytaj dalej >>>
Jeśli kandydatem będzie Jarosław Kaczyński, wówczas pewnie znowu dojdzie do ostrej polaryzacji. Co więcej, obejmie ona także społeczeństwo. Z jednej strony narastać będą poczucie krzywdy
i jakieś teorie spiskowe, z drugiej - antypisowska histeria.
Test politycznej dojrzałości nastąpi już wkrótce, gdy będzie się rozstrzygał los osieroconych urzędów. Gdy się okaże, czy są obsadzane drogą nominacji ściśle partyjnych bez próby
zbudowania szerokiego porozumienia. To będzie znaczyło, że wróciliśmy w stare koleiny.
O decyzjach pozostających w gestii koalicji rządowej. To będzie papierek lakmusowy w najbliższych miesiącach.
Nie, uważam, że nie można zwlekać z wskazaniem kandydata na prezesa NBP. Ale lepiej szukać kogoś akceptowanego przez szeroką koalicję polityczną. W sprawie RPO i IPN jestem zwolennikiem
szukania porozumienia. Tym bardziej że duża część społeczeństwa ma takie poczucie, iż w tragicznych okolicznościach utraciła swoich reprezentantów piastujących te funkcje. Jeśli
obsadzimy te urzędy, nie szanując tych uczuć, to wykopiemy głębokie rowy w poprzek społeczeństw.