Dziennik Gazeta Prawana logo

Sarkozy nie dzieli krajów Unii na stare i nowe

28 maja 2008, 23:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nicolas Sarkozy dobrze wiedział, co mówi, uznając wczoraj w Warszawie Polskę za jednego z sześciu najważniejszych partnerów Francji. Prezydent Francji chce bowiem stworzyć między Paryżem a Warszawą porozumienie oparte na wspólnych przekonaniach - pisze w DZIENNIKU publicysta Guy Sorman.

Polska to przecież kraj stosunkowo konserwatywny i stawiający na porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. Podobnie jest z Francją. Dobre relacje transatlantyckie są priorytetem także dla Sarkozyego, co czyni dlań Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska ważnymi partnerami

Wizyta w Polsce to jednak dla Sarkozyego również element taktycznego przygotowania do francuskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Temat przyszłości zjednoczonej Europy, mimo że o jej kształcie miał zadecydować traktat lizboński, wciąż przecież powraca. Część krajów dąży do tego, by tworzyć jak najbardziej spójną politykę europejską, inne widzą Unię przede wszystkim jako strefę wolnego handlu. Polska nie opracowała jeszcze jasnego stanowiska w tej sprawie.

Jednolicie spójna polityka całej Unii nie jest oczywiście możliwa - chociażby dlatego, że rządy krajów członkowskich się zmieniają. Pewne kraje prezentują stanowisko konserwatywne, inne lewicowe - dyskusje na temat wspólnego stanowiska mogą się ciągnąć bez przerwy. Stworzenie podstawowych ram jedności politycznej Unii - ustanowienie wspólnej strategii obronnej i polityki zagranicznej jest jednak idee fixe Sarkozyego. Zależy mu więc na pozyskaniu Polski jako sojusznika w tych staraniach.

Druga sprawa, która w okresie francuskiej prezydencji będzie dotyczyć w takim samym stopniu Francji, Polski, jak i innych krajów członkowskich, to ustalenie ostatecznych granic Europy. Nasuwa się pytanie, jak traktować Ukrainę, Gruzję czy Turcję i w końcu, jak odnieść się do Rosji. Sarkozy z pewnością chce wejścia Gruzji do Unii. Głęboka przepaść, która dzieli wschodnią i zachodnią Ukrainę utrudnia rozmowy o akcesji tego kraju. Na przyłączenie Turcji Sarkozy z pewnością się nie zgodzi. W kwestii rozszerzenia Unii czeka nas więc jeszcze wiele rozmów, a wizyta Sarkozyego w Polsce z pewnością nie będzie przełomem.

Jest ona natomiast dowodem na to, że prowadzona przez Sarkozyego polityka zagraniczna jest dokładnym przeciwieństwem tej prowadzonej przez Jacquesa Chiraca. Dbając o dobre relacje z Polską, Sarkozy zerwał z akcentowanym przez poprzedniego prezydenta podziałem UE na kraje stare i nowe, czy bogate i biedne.

To dobrze więc, że Sarkozy przywozi do Polski informację o otwarciu francuskiego rynku pracy dla Polaków - wolny przepływ ludności i prawo do pracy są ważnymi elementami integracji, procesem, którego nie należy zatrzymywać.

Jeszcze parę lat temu obywatele Francji obawiali się napływu polskich pracowników. Teraz wyraźnie widać, że obawy te są zupełnie nieuzasadnione - więcej, widać też, że francuski rynek pracy nie jest dla Polaków szczególnie atrakcyjny. Sarkozy więc - podobnie jak inni przywódcy Unii - dostrzega, że kraje Europy Środkowej dynamicznie się rozwijają, a Europa staje się przestrzenią jednolitą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj