Dziennik Gazeta Prawana logo

Marcinkiewicz, czyli wash and go PZPN?

15 kwietnia 2008, 00:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Michał Karnowski
Michał Karnowski/Inne
Kandydatura Kazimierza Marcinkiewicza to wybór bardzo logiczny. Bo skoro rząd postawił na miękkie odejście obecnego prezesa PZPN Michała Listkiewicza, a minister sportu Mirosław Drzewiecki nie wyklucza jego pozostania w zarządzie związku na mniej eksponowanym stanowisku, to i nowy szef piłkarskiego stowarzyszenia nie może mieć żelaznej pięści - pisze Michał Karnowski w DZIENNIKU.

Były premier to w tym planie swoiste wash and go: przyniósłby nową jakość i świeżość, ale nie konfliktowałby związku, nie przeprowadzałby rewolucji, bo jest do jej prowadzenia organicznie niezdolny.

Ma to swoje dobre, ma i złe strony. Pozytywna byłaby sama zmiana, bo wcześniejsze ofensywy polskich władz, czy to za AWS, czy PiS, zawsze kończyły się katastrofami, i to nie tylko z powodu niefortunnych postaci wysyłanych przez rząd, czyścicieli takich jak Jacek Dębski czy Tomasz Lipiec. Kluczowe zawsze okazywało się odwołanie PZPN do piłkarskich central i groźba: jak wprowadzicie do związku komisarza, to my was zawiesimy. Dlatego rozumiem ministra sportu Mirosława Drzewieckiego: tylko miękkie przejęcie PZPN gwarantuje choćby minimalną szansę na poprawę jakości piłkarskiego światka. I tylko ktoś jednocześnie popularny i niekonfliktowy może zostać wybrany przez delegatów.

Jednocześnie jednak nie można zapominać, że potrafi on wciągać w swoje bagno pojedyncze osoby z zewnątrz. Szybko poległ na takiej próbie Zbigniew Boniek, tym bardziej może polec Marcinkiewicz. Reguły tego świata, jak mówi sam minster Drzewiecki, ów "system korupcyjny" nie rozpadnie się sam z siebie ani nawet z powodu wyaresztowania setki działaczy. Pozostali dalej będą ślepi i głusi na ustawki i zrzutki.

Dlatego jeśli Kazimierz Marcinkiewicz się zdecyduje, choć wątpię, by o sprawie nie wiedział, a Drzewiecki przekona delegatów na wrześniowy zjazd PZPN do poparcia tej kandydatury, to będzie musiał poważnie wziąć się do roboty. Będzie musiał przywieźć z Londynu nie tylko blask i szyk, ale i nowe standardy działania i pracy. I będzie musiał je brutalnie egzekwować, a za każdym razem, gdy napotka poważny opór, będzie musiał rzucać na szalę swoje stanowisko.

Słowem - będzie to musiał być nie tylko całkiem nowy prezes PZPN, ale i trochę inny niż znany nam do tej pory Kazimierz Marcinkiewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj