Dziennik Gazeta Prawana logo

Migalski obrywa za lustrację

15 stycznia 2009, 16:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jeśli będę podejmował próbę obrony habilitacji, to pewni ludzie wezmą wówczas odwet za wszystko, co do tej pory głosiłem publicznie, m.in. na temat lustracji środowiska naukowego - mówi politolog Marek Migalski. Dwie znane polskie uczelnie nie zgodziły się na otwarcie jego przewodu habilitacyjnego.

: Książka, która ma stanowić podstawę do habilitacji, została już wydana przez Wydawnictwo Sejmowe i nosi tytuł "Czeski i polski system partyjny. Analiza porównawcza".

Nawet nie próbowałem.

Dotarły do mnie informacje, że jeśli będę podejmował próbę obrony habilitacji, to pewni ludzie wezmą wówczas odwet za wszystko, co do tej pory głosiłem publicznie, również na uczelni, m.in. na temat lustracji środowiska naukowego.

W moim przekonaniu osobą, która może mieć wobec mnie jak najdalej idący krytycyzm, jest prof. Jan Iwanek, a więc szef mojego Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa o którym powszechnie wiadomo, że był agentem SB o pseudonimie "Piotr". Tylko ja miałem odwagę wstać i o tym powiedzieć, m.in. w momencie, gdy w ubiegłym roku, Rada Instytutu wybierała go na kolejną kadencję. Moim zdaniem m.in. fakt współpracy z SB wyklucza jego kandydowanie do tej funkcji.

Od dwudziestu lat prof. Iwanek nie napisał żadnej samodzielnej książki. Tymczasem wyścig do stanowiska szefa Instytutu wygrał w cuglach, bo na 25 głosujących uzyskał poparcie 22 osób.

We wtorek, gdy sprawa mojej habilitacji padła także w Krakowie, członkowie Rady Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ mieli przed sobą list napisany i podpisany przez stronników prof. Iwanka z mojego Instytutu na Uniwersytecie Śląskim, w którym potępiali program Bronisława Wildsteina w którym mówiłem o dokonaniach naukowych profesora i jego przeszłości.

Władze tamtejszego Wydziału traktowały mnie z dużą życzliwością i miałem poczucie, że chcą mi pomóc. Oni również byli zaskoczeni wynikiem głosowania, tym bardziej, że powołany pięcioosobowy zespół, jednogłośnie rekomendował otwarcie mojego przewodu habilitacyjnego. Tymczasem Rada Wydziału w tajnym głosowaniu, bez żadnej dyskusji merytorycznej odrzuciła wniosek dziekana w tej sprawie.

Żadnego. Nikt nie chciał nawet na ten temat dyskutować, zresztą poza wspomnianymi już pięcioma członkami komisji rekomendującej, nikt nie znał mojego dorobku naukowego.

Nie wiem, bo nie ma sensu, bym pisał nową habilitację. Obawiam się, że i ona zostanie odrzucona dokładnie z tych samych powodów.

Jestem autorem, współautorem lub współredaktorem 11 książek, napisałem 30 artykułów naukowych opublikowanych w większości za granicą. Więc myślę, że jest to dorobek godny, dlatego raz jeszcze podkreślam: w tym przypadku kwestie merytoryczne są ostatnimi, które były brane pod uwagę przy odrzucaniu wniosku o otwarcie mojego przewodu habilitacyjnego.

Tydzień temu dostałem ofertę od jednego ze szwedzkich uniwersytetów do stanięcia w konkursie na szefa Katedry Europy Środkowej i Bałtyckiej. Wtedy skasowałem maila z tą propozycją, ale dziś bym tego nie zrobił.

* dr Marek Migalski - politolog, pracownik naukowy w Instytucie Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj