Hegseth na konferencji prasowej zaznaczył, że celem amerykańskiej operacji jest zniszczenie irańskich pocisków, dronów, marynarki wojennej i zdolności projekcji siły. - Kwestia cieśniny Ormuz (...), to nie jest tylko problem Stanów Zjednoczonych - oznajmił, odnosząc się do blokowanej przez Irańczyków cieśniny. - Są na świecie kraje, które powinny się przygotować do tego, by również zaangażować się w sprawę tego krytycznego szlaku wodnego - dodał.
Oświadczył, że "głównym celem" USA jest dążenie do zawarcia porozumienia z Iranem. Dodał, że to prezydent Donald Trump uzna cele operacji za zrealizowane. Nie sprecyzował, ile jeszcze będzie trwać wojna.
Zaznaczył też, że USA wiedzą, że niektóre kraje przekazują wsparcie wywiadowcze Iranowi na temat amerykańskich celów. - Jeśli chodzi o Rosję i Chiny, wiemy dokładnie, co robią, a czego nie. Nie musimy mówić publicznie, o co w tym wszystkim chodzi, ale w razie potrzeby zajmujemy się tym, łagodzimy skutki lub stawiamy temu czoła - dodał.
Odnosząc się do możliwości skierowania sił lądowych do Iranu, odparł, że USA muszą pozostać "nieprzewidywalne". Hegseth oświadczył, że nadchodzące dni będą "decydujące" dla operacji. - Iran to wie i praktycznie nie mogą nic z tym zrobić z punktu widzenia militarnego - dodał.
- Tak, będą wciąż wystrzeliwać pewne pociski, ale my będziemy je strącać - dodał. - Zejdą pod ziemię, ale znajdziemy ich - zapowiedział.
Podkreślił też, że liczba wystrzeliwanych przez Irańczyków rakiet i dronów spadła, a w ciągu ostatniej doby sięgnęła najniższego poziomu od początku wojny, która zaczęła się 28 lutego. Ocenił też, że w Iranie "doszło do zmiany reżimu".
Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabu gen. Dan Caine powiadomił, że, korzystając z amerykańskiej dominacji powietrznej nad tym krajem, w przestrzeni powietrznej Iranu zaczęły prowadzić działania amerykańskie bombowce B-52.
Dodał, że amerykańskie lotnictwo jest skoncentrowane na niszczeniu łańcuchów logistycznych, zasilających zakłady produkujące irańskie drony, pociski oraz przemysł stoczniowy. Generał podkreślił też, że zakres możliwości operacji wojskowych, po które mogą sięgnąć USA, jest szeroki.
Szef Pentagonu skrytykował również ponownie kraje NATO za to, że nie udzielają większego wsparcia USA w wojnie z Iranem. - Prezydent zwraca uwagę, że nie ma zbyt mocnego sojuszu, jeśli są kraje, które nie są gotowe, by stać przy tobie, gdy ich potrzebujesz. Po prostu zwraca na to uwagę. I koniec końców, to będzie jego decyzja w sprawie tego, jak to będzie wyglądać po zakończeniu (operacji) - podkreślił.
Hegseth przekazał też, że w miniony weekend odwiedził żołnierzy amerykańskich na Bliskim Wschodzie. Nie ujawnił, w których bazach złożył wizyty.