Dziennik Gazeta Prawana logo

Wybiórcza pamięć "Gazety Wyborczej"

3 lutego 2009, 22:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wybiórcza pamięć "Gazety Wyborczej"
Inne
Jaka jest polityka historyczna "Gazety Wyborczej"? Trudno powiedzieć, bo jej istotą jest wmawianie, że było inaczej, niż nam się wydaje. Metodą tej polityki bywa zaś manipulowanie faktami, cytatami i odwoływanie się do uczuć, a nie do informacji - Wojciech Roszkowski polemizuje z tekstem Adama Leszczyńskiego "O pożytkach ze słabej pamięci".

Jest w Polsce wielu autorów polityki historycznej. Jedni lansują jakiś jej projekt, programem innych jest wykazywanie ich słabości, niekonsekwencji lub przeinaczeń. Oczywiście łatwiej jest coś wyśmiać i zepsuć, niż naprawić i stworzyć. Pytanie tylko w imię jakiej racji. Jaka jest polityka historyczna "Gazety Wyborczej"? Trudno powiedzieć, bo jej istotą jest wmawianie, że było inaczej niż nam się wydaje. Metodą tej polityki bywa zaś manipulowanie faktami, cytatami i odwoływanie się do uczuć, a nie do informacji. Może dlatego znalazłem się na liście "Moich typów" redaktora naczelnego razem z takimi propagandzistami stanu wojennego (taki był oryginalny sens "Moich typów" Stefana Kisielewskiego) jak Dariusz Karłowicz, Zdzisław Krasnodębski, Antoni Dudek, Michał Karnowski, Barbara Fedyszak-Radziejowska czy Rafał Ziemkiewicz.

Ostatnio wyrafinowaną próbę podobnej manipulacji zastosował redaktor "Gazety" Adam Leszczyński. Wyrwał on z kontekstu parę moich cytatów w wywiadu dla "Tygodnika Solidarność", aby pokazać, że rzekomo zmieniłem zdanie na temat Okrągłego Stołu ze względów politycznych, gdyż co innego pisałem w podręczniku z 1991 r., a co innego mówię dziś. Podręcznik, o którym mowa, miał i ma charakter informacyjny i stąd trudno w nim zawrzeć pogłębioną analizę wydarzeń. Mój adwersarz w ogóle nie odnosi się do podstawowej tezy, którą głosiłem i głoszę, że Okrągły Stół był kompromisem potrzebnym wiosną 1989 r., ale że jego sygnatariusze ze strony społecznej niepotrzebnie potraktowali ten kompromis jak cel, że taktykę pomylili w dalszych działaniach ze strategią. Czy trzeba było utrzymywać ministrów z rozwiązanej PZPR aż do lipca 1990 r.? Przecież ktoś lansował szefów dawnego aparatu przymusu jako "ludzi honoru", przecież wolne wybory ktoś odwlekał. Odbyły się one dopiero pod koniec 1991 r., po większości krajów Paktu Warszawskiego. O tych różnych skutkach zaniechań po Okrągłym Stole traktował krytykowany wywiad.

W tekście Leszczyńskiego nie ma wiele argumentów. Jest natomiast zabieg erystyczny. Autor odwołuje się bowiem do rozmów, które znamy tylko my dwaj i które przedstawił w fałszywym świetle. Zgadza się - pan Leszczyński był moim studentem w ramach Collegium Invisibile. Niejednokrotnie spieraliśmy się o wiele kwestii, w tym także o sens Okrągłego Stołu. On go chwalił, ja krytykowałem, zwłaszcza jego konsekwencje. Dziś pan Leszczyński uczy mnie warsztatu historycznego, opierając się na kłamstwie.

Najwyraźniej, jeśli spotkasz redaktora "Gazety Wyborczej" (nawet przyszłego) wiedz, że wszystko, co powiesz, może być wykorzystane przeciw tobie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj