Studium tego skrajnego – trzeba przyznać – przypadku pozwala poszerzyć nasze widzenie stanu polskich instytucji publicznych. Instytucji tworzących przecież polskie państwo.
>>> Piotr Zaremba: "Wyborcza" dopadła Skowrońskiego
U początku obecnego stulecia upowszechniony został w języku polityki termin: "failed state", czyli państwo upadłe. W miesięczniku "Foreign Policy" corocznie publikowana jest lista państw upadłych, sporządzana w oparciu o 15 kryteriów. Na jej czele znajdują się ostatnio Somalia ze swoimi gniazdami piratów i Sudan – w części kontrolowany przez Ludową Armię Wyzwolenia.
Skowroński został wyrzucony, mimo że nie zakwestionowano szerokiego przekonania, iż odniósł nieczęste w Polsce sukcesy jako dyrektor publicznej anteny radiowej. Dla licznych wielbicieli "Trójki" stał się swego rodzaju kultowym dyrektorem. Decyzja została podjęta z całkowitym, ba… manifestacyjnym brakiem respektu dla opinii publicznej zjednoczonej w tej sprawie jak rzadko w Polsce. Zwłaszcza gdy idzie o opinię dziennikarską: od Skalskiego do Semki. Rządcy państwowego radia sprawiali nawet wrażenie osób czerpiących satysfakcję z tego, że mogą okazać lekceważenie niemal wszystkim.
Ściśle mówiąc – jest to szajka, która – co ważne – zdobyła władzę nad radiem i telewizją w wyniku nieczytelnej i zagmatwanej intrygi inspirowanej jednocześnie z zewnątrz przez różnych mających sprzeczne interesy polityków. I w końcu co najważniejsze – tak owo zdobycie władzy, jak i prowadzone dziś przez zwycięską koterię operacje odbywają się przy bierności innych segmentów państwa, w tym jego najwyższych władz. Gorzej, co rusz pojawiają się świadectwa (np. aktywność Skarbu Państwa), że dla rządu cały ten splot zdarzeń może być radosny i przyjmowany z zadowoleniem.
– to taka, która: jest rzeczywiście kontrolowana przez nieformalną koterię o mało przejrzystych celach i powiązaniach; koteria ta zdobyła ową kontrolę w rezultacie nieczytelnej intrygi; podejmuje decyzje z manifestacyjnym lekceważeniem dla opinii publicznej; pozbywa się wszelkimi sposobami ludzi wybitnych lub posiadających samodzielny autorytet; i może to wszystko czynić przy bierności albo życzliwym milczeniu pozostałych instytucji państwa, w tym jego władz.
Pisząc parę lat temu książkę "State Building", Francis Fukuyama zauważył, że w XXI w. sztuka budowania państwa będzie najprawdopodobniej "kluczowym komponentem siły narodowej". Podzielam ten pogląd. Jeżeli marzy się nam Rzeczpospolita zdolna do podmiotowej i sprawczej roli w polityce – to nie można przechodzić do porządku dziennego nad upadłymi instytucjami. Na somalijskie wybrzeże popłynęły – Bogu dzięki – zgodnie okręty wojenne Ameryki, Chin, Rosji i Europy. Patrząc na światową politykę – niecodzienna to zaiste wyprawa. Czy rząd i opozycja w Polsce naprawdę nie są zdolne do zgodnego przeprowadzenia wspólnego Blitzkriegu? I zwycięskiego powtórnego osadzenia Skowrońskiego w "Trójce"?