To przykre, że dziennikarze TVP poczuli się zmuszeni do tego, by brać zwolnienia lekarskie. Ale trzeba było zachorować przed wywiadem z Declanem Ganleyem. Najgorsze jest to, że ludzie zaczynają pracować na polityczne zamówienie - mówi DZIENNIKOWI Jarosław Gugała, redaktor naczelny Wydarzeń Polsatu.
Jest mi bardzo przykro, że dziennikarze TVP poczuli się zmuszeni do tego, by brać zwolnienia lekarskie. Jednak ich działanie niczego już nie zmieni.
Wcześniej przeprowadzili na zlecenie swojego pracodawcy wywiad z założycielem stowarzyszenia "Libertas", sprzeciwiającym się m.in. Traktatowi Lizbońskiemu. Oczywiście wcześniejsza odmowa zawsze wiąże się z ryzykiem, że zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje dotyczące niewykonania pracy.
Główny problem polega na tym, że upolitycznione władze stacji TVP stawiają dziennikarzy w trudnym położeniu. A wiadomo, że nie każdy z nich jest bohaterem, który od razu wie, jak w danym momencie się zachować.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane