Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk jest za okrutny dla ludzi z PO

31 marca 2009, 13:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tusk jest za okrutny dla ludzi z PO
Inne
W Platformie jest wielu niezadowolonych z konieczności wyboru pomiędzy polityką i biznesem, do jakiego chce ich zmusić Donald Tusk. Tych ludzi kusi Pawlak, który problemu konfliktu interesów w ogóle nie rozumie, czy Piskorski, który problem rozumie, ale nie w zastosowaniu do siebie czy własnych ludzi - pisze Cezary Michalski.

. Może niezbyt radykalny, nie dający się opisać w żadnej pięknej polskiej martyrologicznej narracji, ale jednak to miała być polityka, a nie drobne machlojki.

Okazało się jednak, że I to jej ważnych postaci. mówiący, że prędzej rzuci partyjną legitymację i państwową funkcję, niż odda swoje akcje i udziały pod jakiś anonimowy zarząd. Bo polityka i rządzenie państwem nie jest dla niego ani zawodem, ani powołaniem, ale klubowym hobby na marginesie podstawowej biznesowej działalności. W dodatku - w przeciwieństwie do zbierania znaczków czy kolekcjonowania porcelany miśnieńskiej – rządzenie państwem jest w Polsce takim hobby, z którego można ciągnąć biznesowe profity. Bo jeśli nie, to przesiadywanie w jakimś tam Senacie chłopcom się znudzi.

Inną twarzą tego buntu staje się Hanna Gronkiewicz-Waltz, powtarzająca z godnością, prosto w oczy coraz bardziej zniecierpliwionemu Schetynie, że jej ludzie muszą dostać swoje miliony premii. Bo inaczej wrócą z polityki i administrowania stolicą do biznesów, które od polityki i rządzenia państwem są dla nich ważniejsze. Co tam kryzys, co tam wizerunek partii, co tam obowiązek przestrzegania przynajmniej cywilizowanej hipokryzji. W porównaniu z pełną godności Hanną Gronkiewicz-Waltz, jawnie i twardo sugerującą, że pieniądze są dla jej ludzi ważniejsze od politycznej skuteczności, jacyś tam Obama czy Sarkozy to tylko miękcy populiści. Ulegający równościowym przesądom tłumu.

Tusk i Schetyna mogą się znaleźć w sytuacji, kiedy dla ich własnych ludzi Pawlak czy Piskorski staną się ciekawszymi liderami. Bo Pawlak problemu konfliktu interesów w ogóle nie rozumie, on żyje w innej - choć oczywiście nie gorszej – cywilizacji (jak wiemy, żadna cywilizacja nie jest ani lepsza, ani gorsza, nawet kanibalizm to tylko inna, w niczym niezasługująca na potępienie odmiana kulinarnych zwyczajów). Piskorski problem konfliktu interesów doskonale rozumie, ale tylko jako broń przeciwko innym politykom, a nie jako kryterium służące do oceniania własnej działalności na pograniczu biznesu i polityki.

Okazuje się, że Zatem ludzie, którzy związali się z Platformą, tylko dlatego, że była to partia najsilniejsza i bezalternatywna, zaczynają po cichu szukać innej polityki. Jeszcze miększej, jeszcze słabszej, która aż tak straszliwych wyrzeczeń by nie wymagała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj