Dziennik Gazeta Prawana logo

Polityczne truchełko Piskorskiego

9 kwietnia 2009, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polityczne truchełko Piskorskiego
Inne
Kiedy Władysław Frasyniuk mówił mi, że w Polsce brakuje liberalnej alternatywy dla dwóch największych partii to ciężko nie przyznać mu racji. Nie wierze jednak, że próba reaktywacji Stronnictwa Demokratycznego ma szanse powodzenia - mówi DZIENNIKOWI Konrad Piasecki, publicysta RMF FM i TVN 24

Szczerze mówiąc nawet nie za bardzo jej kibicuje. Owszem, Rzeczywiście nie ma dziś liczącej się, stricte liberalnej partii, która mogłaby odegrać jakąkolwiek rolę na naszej scenie politycznej.

Platforma Obywatelska która u fundamentów i korzeni miała założenia liberalne, liberalizm schowała głęboko do kieszeni, a w PiS nigdy go nie było. Tyle, że A poza tym ten dualistyczny podział, wszystkiego co jest na prawo od centrum, wciąż się nam nie znudził.

W wyborcach nie ma dziś tęsknoty za polityczną nowością i jeśli nie będziemy świadkami jakiegoś nagłego tąpnięcia i zniechęcenia do polskiej klasy politycznej, to nie wierzę, że w dającej się przewidzieć przyszłości Polacy takiej alternatywy zaczną nerwowo poszukiwać. To jest pierwszy czynnik, który leży u podstaw tego, że w reaktywacje Stronnictwa Demokratycznego nie wierzę.

Wierne mu "wyrzutki" Platformy tym bardziej. A ci którzy zdradzają sympatię dla SD, osoby takie jak Frasyniuk czy Andrzej Olechowski, to nie są kibice, którzy oddali by za swoją drużynę życie, którzy daliby sie za nią pokroić bo są jej zagorzałymi "szalikowcami". To są tacy kulturalni, grzeczni kibice, którzy od czasu do czasu przyjdą na mecz, usiądą na trybunach, ani specjalnie pokrzyczą, ani się specjalnie nie podenerwują, ot po prostu będą podziwiać trochę grę swojej drużyny i bić brawo, albo narzekać na trenera.

Sprawa trzecia, ostatnia, ale last but not least jak mawiają Anglicy, to sposób tworzenia nowego bytu politycznego. Sposób, który za grosz mi się nie podoba. Polegający na tym, że najpierw znajduje się partyjny majątek, który można zagospodarować, a potem myśli jaką idee pod ten partyjny majątek podpiąć. Gdyby rzeczywiście reaktywatorzy SD wierzyli w powodzenie swego projektu, to niechby zaangażowali swe, niemałe wszak majątki, w jego realizację. Niech zaryzykuja, tak jak ryzykowali twórcy Prawa i Sprawiedliwości, którzy własnymi majątkami poręczali partyjne kredyty. Jeśli to się dzieje na zasadzie stawiania wozu przed koniem, na zasadzie "najpierw majątek potem partia", to z podziwem dla zmyślności takiego postępowania, myślę sobie, że nie tędy droga. Oczywiście może, kiedyś, zrodzi się przywiązanie, może nawet jakieś uczucie, ale prawdopodobieństwo tego jest - bądźmy szczerzy - bardzo nikłe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj