Dziennik Gazeta Prawana logo

Kurtyka musi grać

15 kwietnia 2009, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Kurtyka musi grać. Jest skazany na dyplomację. W tych kategoriach widzę pozbycie się Żaryna z IPN i powołanie go w charakterze doradcy prezesa - pisze Piotr Zaremba. W tej sytuacji jedyną drogą jest wyciszenie sporu. Niech IPN zajmie się innymi tematami niż historia Wałęsy, a politycy przestaną recenzować naukowe książki, bo to nie jest ich rola.

Kiedy prezes IPN Janusz Kurtyka zwolnił Jana Żaryna ze stanowiska szefa, natychmiast pojawiły się komentarze: ratuje swoją skórę. Gdyby Kurtyka Żaryna nie zwolnił, byłby oczywiście atakowany za to, że podpisuje się pod jego słowami dotyczącymi Wałęsy. Po prostu szef Instytutu znalazł się w sytuacji, gdy każda jego wypowiedź, każdy ruch czyni go dogodnym celem ataków przeciwników - polityków PO, komentatorów "Wyborczej", dawnych działaczy "Solidarności" niezgadzających się z odbrązawianiem Wałęsy czy wyznawców innych poglądów historycznych.

Czy uznał, że poparcie obozu do czasu rządzącego będzie go lepiej chronić. Na początku był przecież wspólnym kandydatem obu partii solidarnościowych: PiS i PO. A w praktyce każda publikacja czy wypowiedź Instytutu dotycząca lustracji skazywała go na ataki.

Błędem Kurtyki było tak mocne podpisanie się pod książką Cenckiewicza i Gontarczyka, która z natury rzeczy musiała przesłonić wszelkie zasługi Instytutu, wszelkie najpotrzebniejsze prace badawcze, wikłając tę placówkę w doraźny spór o konsekwencjach politycznych. Ale skłonny jestem widzieć to jako potknięcie, błąd taktyczny. Bo w jednym Kurtyka ma rację: nieproste, dramatyczne dzieje Wałęsy są pochodną nieprostych dramatycznych dziejów Polaków w tamtym ustroju. Policyjna natura tamtego systemu mogła uczynić z tej samej osoby w jednej chwili życiowej konfidenta, a w innej bohatera. Rozumiem, że strasznie ciężko jest taką prawdę przyjąć i samym zainteresowanym, i publiczności. Ale taka jest prawda o komunizmie.

Ten wytrawny badacz dziejów najnowszych nie pamiętał, że wypowiada się nie tylko jako historyk, ale jako funkcjonariusz publicznej instytucji wplątanej w dramatyczny konflikt. IPN nie może sobie pozwolić na to, aby kwestionować własne decyzje z przeszłości, nawet jeśli to niezgodne z logiką. To prawda na mocy jednych przepisów Wałęsa jest pokrzywdzonym, na mocy innych - nie może zostać uznanym za osobę prześladowaną przez komunizm. Ale lepiej ten brak logiki tolerować, niż wikłać się w kolejne burze.

Czy Kurtyka powinien teraz pójść dalej, otworzyć się na środowiska historyków z nim skłóconych, typu Andrzeja Friszke, próbować otworzyć IPN na wewnętrzną debatę. W teorii tak - przecież w jego otoczeniu są nadal ludzie centrum, jak szef kolegium IPN Andrzej Paczkowski, który przepraszał Wałęsę za książkę Zyzaka, ale też bronił IPN przed politycznymi atakami. Ale byłoby to bardzo trudne. I po stronie zwolenników prezesa i po stronie jego krytyków nastąpiło zbyt mocne upolitycznienie całego sporu. Można chwilami odnieść wrażenie, że Cenckiewicz poluje na Wałęsę, a nie bada jego dokonania. Ale można też odnieść wrażenie, że niektórzy atakujący go naukowcy gotowi byliby zamykać oczy na dokumenty niepasujące do ich wizji rzeczywistości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj