Myślę, że jest co świętować na rocznicę 500 dni rządu. Niezależnie od tego, na ile jest to zasługa rządu, a na ile zasługa wciąż jakoś dobrze funkcjonującej gospodarki i zaradności przedsiębiorców. . To idzie na plus rządu. Po drugie, rząd może być zadowolony z tego, że dobrze się odnajduje w polityce reagowania na rozmaite zewnętrzne sytuacje, czasami niekorzystne jak kryzys czy konflikty polityczne z prezydentem.
Czasem na wyłaniające się nagle sytuacje. Do tej pory rząd radzi sobie z tym nie najgorzej. To jest to, co byłoby po stronie świętowania.
To, co powinno skłaniać do zadumy i refleksji niż do świętowania, to fakt, że . To ostrze reformatorsko-modernizacyjne rządu wydaje się być stępione. To nie jest rzecz, którą widać w ciągu 500 dni, ale to jest rzecz,
którą będzie widać w dłuższej perspektywie.
Rząd w moim przekonaniu ma dwie perspektywy, które zasługują na dobrą ocenę. To jest perspektywa szybkiego reagowania i perspektywa długofalowej strategicznej budowy społeczeństwa,
gospodarki opartej na wiedzy, podwyższania poziomu form kapitału w polskim społeczeństwie. Natomiast czasami brakuje tego, co jest w środku, perspektywy średnioterminowej, która już nie jest
reagowaniem na bieżące potrzeby, a nie jest zarazem perspektywa daleką, strategiczną.