To była raczej zwyczajna dziennikarska manipulacja. Przecież niepodanie przez Hannę Lis informacji, że Lena Kolarska-Bobińska autorka przychylnego dla PO raportu o
posłach do Parlamentu Europejskiego jest kandydatką tej partii i jest żywotnie zainteresowana pozytywnymi wynikami badań, to jawne nadużycie. Dziennikarka całkiem słusznie została za to
ukarana. Jeśli więc miałby to być dziennikarski sprzeciw, to bardzo specyficzny.
Nie chcę być tu nadmiernie surowy, bo niestabilność dzisiejszej sytuacji w TVP rzeczywiście sprzyja różnym reakcjom wśród zatrudnionych tam dziennikarzy. Ale bardziej dziwią mnie reakcje
ludzi z zewnątrz - na czele z Krzysztofem Krauze, który stał się liderem akcji bojkotowania TVP. Niestety, choć sądzę, że Krauze zrobił to powodowany najlepszymi intencjami - ta akcja
wpisuje się po prostu idealnie w linię "Gazety Wyborczej", która wciąż pisze o "rządach neonazistów" w TVP. Jestem naprawdę ostatnim, który broniłby pana
Farfała. Budowanie jednak tezy, że jest on zdeklarowanym neonazistą na podstawie tego, że w wieku 17 lat uczestniczył w wydawaniu nawet paskudnego pisemka, to kompletny absurd. Przy tym zaś
jakoś dziwnie się składa, że ci sami artyści nie protestowali wcale, gdy TVP przez lata była całkowicie zawłaszczona przez postkomunistów.
?
To daje świadectwo o tych środowiskach. I to świadectwo złe. Przede wszystkim za czasów Kwiatkowskiego wszelkie bojkoty mogły wyglądać na bardziej ryzykowne. Przede wszystkim dlatego, że
rządy SLD wydawały się przez długi czas bardzo trwałe. A władza Farfała jest zupełnie nietrwała - o czym wszyscy doskonale wiedzą. Ta właśnie sytuacja uwalnia cokolwiek łatwą
odwagę.
Nie chcę oceniać konkretnych aktów, które mało znam.
Zabawne. O ile pamiętam, Monika Olejnik pracowała w TVP i była z tego zadowolona. Potem, kiedy przestała mieć tak bardzo uprzywilejowany czas antenowy, dostała propozycję z TVN i tam się
przeniosła. Ale wcześniej nie wykazywała żadnej szczególnej odrazy do TVP i swoich kolegów. A przecież pracowała razem z Piotrem Kraśką i nie odeszła z przyczyn ideowych, lecz dlatego, że
dostała lepszy kontrakt.
Oczywiście, że nie. Obecna sytuacja jest na pewno niesprzyjająca dla funkcjonowania telewizji publicznej. A Piotr Farfał nie jest człowiekiem, który powinien pełnić funkcję prezesa. Nic nie
dysponuje go do tej roli i, przede wszystkim, jest człowiekiem określonej partii politycznej. Ma za sobą zresztą już kilka bardzo niefortunnych posunięć.
Akurat w Wiadomościach nie wiem. Trzeba by ocenić konkretne zjawiska i konkretne akty protestu. Natomiast bawi mnie moda na potępianie dziennikarzy pracujących w TVP przez ich konkurentów jak
np. Monikę Olejnik.
p
* Bronisław Wildstein - publicysta, były prezes TVP