Powinien on pomóc zasypać podziały między największymi religiami i przeświadczenie Żydów, że Kościół katolicki nie zrobił wszystkiego, by uchronić ich naród od zagłady.
Wiadomo, że sytuacja jest dość skomplikowana. Przede wszystkim nie jest pierwszym papieżem, który pojechał do Ziemi Świętej. Pierwszy był tam Jan Paweł II. Patrzymy więc na tę wizytę przez pryzmat wizyty papieża Polaka, który był niezwykle uwrażliwiony na zagładę Żydów. Również ze względu na swoją młodość, którą spędził w Polsce podczas II wojny światowej. Co więcej Karol Wojtyła miał ogromną łatwość w symbolicznych gestach i nie obciążała go dość kłopotliwa przeszłość jak Ratzingera.
Tym bardziej, że Jan Paweł II przeprosił Żydów za winę Kościoła.
Zrozumiała jest też rezerwa Benedykta XVI. Wydaje się, że Kościół na temat tej sprawy powiedział już bardzo wiele. Potępienie antysemityzmu przez Benedykta XVI było bardzo wyraźne. I może już wystarczy. Dodatkową trudnością jest dla niego poprzednik, do którego zawsze będzie porównywany, którego gesty i słowa bardzo ciężko będzie mu przebić.
Oczywiście, sprawy dzielące narody arabskie i żydowski są bardzo złożone, ale o porozumienie zawsze warto walczyć modlitwą. Warto przy tym pamiętać, że słowa często przechodzą w czyny.