Dziennik Gazeta Prawana logo

Nikt nie płacze po zamordowanych 4 czerwca

4 czerwca 2009, 13:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W dwudziestą rocznicę masakry Chiny nie czczą Tiananmen. Powód? Tiananmen nie jest tam pamięcią chwalebną, ale wstydliwą. Jego ofiary nie są bohaterami, jak moglibyśmy się spodziewać, lecz buntownikami - pisze Andrzej Talaga.

Na Zachodzie widzimy w tej masakrze czyn wołający o sprawiedliwość, coraz mniej Chińczyków podziela ten pogląd. Obywatele tego kraju nie dopominają się o prawdę, nie próbują rozliczać winnych. Nie powstał żaden poważny ruch społeczny nawiązujący do wydarzeń z 1989 roku.

Gdyby milczenie było tylko efektem rządowych represji i propagandy, można by uznać je za typowy odruch obronny społeczeństwa w opresji. Chińczycy wcale jednak tak się nie czują. Przeciwnie. Niedawne badania sondażowe pokazały, że więcej Chińczyków ma poczucie, iż żyje w kraju demokratycznym, niż mieszkańców Korei Południowej i Tajwanu – państw, gdzie panuje demokracja.

Opiera się ona – podobnie jak rosyjski putinizm – na założeniu: my pozwalamy wam bogacić się do woli, stwarzamy warunki do rozwoju gospodarczego, gwarantujemy prawo własności, w zamian wy nie kwestionujecie władzy partii. Zgadzacie się, by nie powstawały bez jej wiedzy żadne formy organizowania się społeczeństwa. Zostało to okraszone powrotem do tradycyjnej filozofii harmonii społecznej. Wszystko, co ją zakłóca, jest złe, wszystko, co przywraca – dobre. Efektem tej mieszaniny stał się z jednej strony ciągle wysoki wzrost PKB, mimo ciężkiego kryzysu. Z drugiej zaś pokój wewnętrzny.

Ówczesna rebelia była całkowitym zaprzeczeniem obowiązującej dziś w Chinach umowy społecznej. Godziła w partię i szykowany przez nią program reform gospodarczych, burzyła wreszcie ład społeczny. Dziś przypominaniem o niej nie są zainteresowane ani władze – co oczywiste, odpowiadają wszak za masakrę – ani społeczeństwo. Rozpamiętywanie buntu staje się poniekąd jego wychwalaniem. Rebelia była zaś zła, podobnie jak jej krwawe stłumienie. Lepiej więc milczeć o tych przykrych wypadkach.

Nic nie wskazuje na to, by w trzydziestą czy czterdziestą rocznicę studenckiego buntu było inaczej. W Chinach kształtuje się bowiem nowy ustrój społeczny. Partia komunistyczna nie jest już bastionem walki na froncie ideologicznym, ale kastą biurokratyczno-biznesową. Odpowiednikiem dawnych mandarynów. Jej ewolucja zmierza w kierunku akceptowanym i pożądanym przez Chińczyków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj