Zapytałem moich studentów, czym dla nich jest 4. czerwca - świętem czy datą podziałów polityczno - narodowych. Co prawda mają dopiero po 22 lata i żaden z nich nie pamięta pierwszych wolnych wyborów. Ale tę datę opisują jako symbol wolności i święto.
W tej chwili ci młodzi ludzie kręcą reklamówki zachęcające polskie społeczeństwo do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Chodzą na wybory i wiedzą, że ich głosy zmieniają ten kraj.
Ich zachowanie składa się na drugi porządek 4 czerwca, którego zupełnie nie akceptuję. Nie wiadomo np. dlaczego prezydent Kaczyński wyjechał wczoraj wcześniej z uroczystych obchodów w
Sejmie z okazji czerwcowych wyborów. A w. Czasem wydaje mi się, że już niżej upaść nie można, ale politycy
zawsze dostarczą dowód na to, że jednak można. I jak tylko są w stanie coś zepsuć, to psują.
W tym świetle Skoro dziś po 20. latach młodzi poznają szczegóły, jak było wcześniej i z czego wyszliśmy, tym bardziej dziwią się, że tak szybko i skutecznie przeszliśmy drogę do Unii Europejskiej. I wszystko dzięki 4. czerwca. Oni są prawdziwymi Europejczykami, a nie tyklo ich udają jak my przed dwudziestoma laty. Gdy tylko zaczną odchodzić z polityki ci, którzy skupiają się tylko na psuciu i podziałach, to obchody 4. czerwca zaczną być dla nas wszystkich prawdziwym świętem.