To takie ogórkowe gadanie.
Ryszard Czarnecki ma takie barwne określenia.
Będziemy i spokojni, i silni. Widać już, że jesteśmy drugą siłą polityczną. A żeby zobaczyć, że jesteśmy spokojni, wystarczy na przykład pobyć na naszych posiedzeniach klubu. My
naprawdę nie jesteśmy wcale tacy źli, jak nas rysują, nie mamy wilczych zębów, nie porywamy dzieci, nie pijemy krwi, nie robimy sobie chlebka z kości. My jesteśmy naprawdę normalni.
Zawsze trzeba nad sobą pracować, ale nie mówiłbym o jakiejś wielkiej strategii, zmianie. To już nadinterpretacja. Wbrew temu, co się o nas często mówi, my mamy też konkretny program dla
umiarkowanych wyborców, dla tych, którzy myślą swoim interesem, także dla młodych ludzi. I chodzi o to, żeby ci ludzie zobaczyli, że mamy taką ofertę.
Nie, teraz wypoczywa. Może trudno uwierzyć, ale nawet Jarosław Kaczyński wypoczywa. A my musimy cały czas próbować walczyć ze stereotypem typowego członka PiS. Sam podczas spotkań w dużych
miastach na początku zawsze spotykam się z chłodnym przyjęciem, bo wszyscy wyobrażają sobie, oglądając nas przez media, że przyjdzie lekko nawiedzony facet, który będzie mówił tylko o
historii i lustracji. A to nieprawda, my jesteśmy gotowi zaprezentować spójną wizję rozwoju Polski. Mamy kilka ofert dla młodych ludzi. I warto, by pokazywać ten prawdziwy obraz PiS.
czytaj dalej
Nie, nie. Łatwo wyciągać takie wnioski, bo jestem teraz rzeczywiście bardziej aktywy, ale to dlatego, że zostałem w Warszawie i postanowiłem popracować. Polityka nie kończy się w wakacje,
ktoś musi dyżurować. Zaraz wróci Mariusz Błaszczak. A dużo medialnych polityków PiS odeszło do PE.
Z roku na rok czuję większą, bo nieco bardziej dojrzalej postrzegam swoją rolę. Ale jak patrzę na ławy poselskie, na twarze Leny Dąbkowskiej-Cichockiej, Janka Dziedziczaka...
Nie, nie. Mówię o tych, którzy nie byli na pierwszym froncie, ale mają sporo do powiedzenia. Kiedy się na nich patrzy, to widać, że PiS wbrew pozorom jest partią młodego pokolenia. W PO poza
Karpiniukiem i Nitarsem, który odszedł do europarlamentu, nie ma dobrej drugiej linii. A w PiS jest. To wielki potencjał.
Nieprawda! Jacek Kurski nie zniknie, bo jest zwierzęciem politycznym. A my nigdy w życiu takiego talentu nie będziemy ukrywać. Dobrych zasobów się nie ukrywa.
Nie, my się od nich różnimy prawie w każdej sprawie, więc trudno byłoby nam być silnymi z SLD. Oczywiście będziemy teraz intensywniej przekonywać Sojusz do niektórych rzeczy, bo nie mamy
innego wyjścia wobec koalicji PO z PSL. Żeby blokować głupie, szkodliwe projekty koalicji zostało nam tylko przekonywać kolegów z SLD. Tak będzie np. może w przypadku prywatyzacji sektora
energetycznego. Ale to nie znaczy, że będziemy silni z SLD.
czytaj dalej
Bo jest albo SLD, albo nic. I tak jak będziemy się sprzeciwiać złemu zarządowi w telewizji, tak będziemy protestować w parlamencie.
Nie ma żadnej koalicji w mediach publicznych.
Nie ma żadnej umowy koalicyjnej. Pani to nazywa koalicją, a ja sprzeciwem wobec tego co złe.
Trudno mi interpretować słowa prezesa w tej sprawie, choć wywiad jest rzeczywiście bardzo ciekawy. Fajnie się wczytać w niego pod względem politologicznym.
Ja sądzę, że chodzi o to, że dziś za sytuację w Polsce odpowiedzialność ponosi PO i PSL, czyli Donald Tusk. I każdy jego pomysł, by pozbyć się tej odpowiedzialności, będzie przez nas
zablokowany i tak należy to czytać.
?Trzeba by zapytać prezesa. My dziś nie mamy za dużego pola działania, ale będziemy namawiać SLD, a czasem i PSL do naszych rozwiązań.
Obserwując przez media debatę między Donaldem Tuskiem a Waldemarem Pawlakiem, można się zastanawiać, czy PSL się cieszy taką sytuacją, jaką ma dziś, że nie jest konsultowany w żadnej
sprawie. Na sali sejmowej PO nawet nie zachowuje już żadnych pozorów. Przy ważnych uzgodnieniach premier zwołuje tylko ministrów z Platformy. Nawet nie zaprasza premiera Pawlaka na rozmowy.
czytaj dalej
Tak, my jesteśmy gotowi do rozmów na temat projektów, które uważamy za złe. PSL chyba nie jest jeszcze gotowe, żeby rozmawiać o większych pakietach, ale np. w sprawach gospodarczych, jak
zgłasza dobry, inny niż PO pomysł, jak w sprawie gwarancji bankowych, to PiS będzie go popierało.
Ja nie czuję się uprawniony, by o tym mówić. Wiem tylko, że taki kandydat prezydencki na premiera powinien być antytezą Tuska, czyli powinien być pracowity, nie taki, który spędza czas na
boisku, kompetentny w sprawach gospodarczych, spokojny, opanowany, bardzo dojrzały, bo niektóre działania Donalda Tuska wskazują, że on bardziej pasuje do obrazu faceta w krótkich spodenkach na
boisku niż męża stanu. Ja wolałbym mieć takiego premiera, który byłby antytezą Tuska.
Dziś jeszcze za wcześnie powiedzieć nazwisko. Musi być ponadpartyjny. To będzie zadanie pana prezydenta i jakby doszło do takiej sytuacji, to prezydent znajdzie takiego kandydata.