Rosyjskie media poświęcają Polsce sporo uwagi. Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy internetowy portal www.smi.ru przytoczył 240 związanych z Polską publikacji (inna sprawa, że większość z nich dotyczyła mistrzostw świata w piłce nożnej). Przede wszystkim rzucają się w oczy przedruki z polskiej prasy – dzienników i tygodników. Chodzi o poważne i solidnie redagowane portale, takie jak www.inosmi.ru czy www.inopressa.ru, które praktycznie codziennie publikują rosyjskie przekłady materiałów z „Dziennika”, „Rzeczpospolitej”, „Gazety Wyborczej”, „Wprost”, „Polityki”, „Tygodnika Powszechnego”, „Nie” i innych gazet. Najczęściej artykuły o polskiej sytuacji wewnętrznej oraz polityce zagranicznej, Rosji, komentarze dotyczące historii, najbliższych sąsiadów, energetyki. W ten sposób to, co Polacy piszą o sobie i Rosji, wpływa w znacznej mierze na formowanie wizerunku Polski w Rosji. Ważnym źródłem wiedzy są także przekłady poświęconych Polsce artykułów z mediów zachodnich, w zdecydowanej przewadze krytycznych. Kiedy Zachód zarzuca Polsce kłótliwość i nielojalność wobec partnerów z Unii Europejskiej, jeżeli oskarża Polaków o ksenofobię, antysemityzm i nietolerancję, jeżeli znani na świecie polscy politycy uważają, że obecne polskie władze niszczą dobre stosunki z Niemcami, Rosji pozostaje zacierać ręce i po prostu publikować przekłady tego, co mówią o Polakach ich unijni partnerzy, bez żadnych komentarzy. Nawet ostra w sformułowaniach gazeta „Kommersant” ograniczyła się tylko do informacji o tym, że prezydent Lech Kaczyński ma zamiar wznowić w Unii Europejskiej dyskusję o przywróceniu kary śmierci, i nie zamieściła żadnego słowa odredakcyjnego. Komentować będzie Europa.
Według badań socjologicznych wśród nazwisk, które jako pierwsze przychodzą na myśl Rosjanom, gdy mowa o Polsce, są: piosenkarka Anna German, aktorka Barbara Brylska, Fryderyk Chopin, Mikołaj Kopernik, Jan Paweł II, Lech Wałęsa, Wojciech Jaruzelski, Henryk Sienkiewicz i Adam Mickiewicz. Wśród tych postaci część nie żyje, część na tematy polityczne się nie wypowiada, natomiast ci, którzy to robią, obecną polską rzeczywistość krytykują. Innym ważnym źródłem informacji o Polsce stały się wywiady z polskimi postaciami bardzo w Rosji znanymi, takimi jak Lech Wałęsa czy nieżyjący już Stanisław Lem. Obaj ci panowie nie najlepiej wyrażali się o obecnych polskich władzach. Rosyjska opinia publiczna – jak wykazały badania – dosyć adekwatnie na to wszystko reaguje. Jeżeli pytać o ogólny stosunek do Polski, sytuacja właściwie pozostaje od pewnego czasu niezmienna. 41 proc. badanych w ciągu ostatnich lat swego zdania o Polsce nie zmieniło, 5 proc. zmieniło na lepsze, 25 proc. na gorsze, 22 proc. Polska nie interesuje, 13 proc. ma do niej wrogi stosunek, 24 proc. uważa polsko-rosyjskie relacje za partnerskie, dla 24 proc. jest to rywalizacja.
Oznacza to, że wizerunek Polski jest obecnie bardzo zły i można to zauważyć nie tylko w Rosji. Ale nie należy z tego powodu drzeć szat, bo o ile poprawa polsko-rosyjskich stosunków politycznych z pewnością nie przyjdzie łatwo, o tyle jeżeli Warszawie naprawdę zależy na zmianie obrazu Polski w oczach Rosjan, ma duże szanse na sukces. Może przy tym oprzeć się na przykładach swoich partnerów z Grupy Wyszehradzkiej: Czechów, Węgrów czy Słowaków. Po pierwsze Polacy powinni zrozumieć, że pamiętanie o historii i nieustanne rozdrapywanie ran z przeszłości to dwie różne rzeczy. Pamięć historyczna jest niezbędnym warunkiem pozwalającym zachować i rozwijać świadomość narodową. Nie powinna jednak przeszkadzać w utrzymywaniu dobrosąsiedzkich stosunków z krajami, które same uważają się za stosunkowo nowe twory. Nie można mieszać Rosji z ZSRR, a Niemiec z III Rzeszą. Nieustanne wystawianie rachunków historycznych, odnoszenie się do przeszłości, u Rosjan wywołuje rozdrażnienie, u Polaków zaś brak wiary w dobre intencje wschodniego sąsiada, a w rezultacie – podejrzliwość w stosunku do wszystkich rosyjskich inicjatyw.
Nie można też w najmniejszym nawet stopniu dopuścić do sytuacji, w której historyczne myślenie polityków zaciąży na stosunkach gospodarczych, sprawiając, iż podejmując decyzje ekonomiczne, Polacy, zamiast starać się zapewnić sobie maksymalne korzyści, skupiać się będą przede wszystkim na tym, jak wykluczyć Rosję z ogólnoeuropejskich inicjatyw. A czemu by na przykład nie pomyśleć o współpracy gospodarczej pozytywnie, dlaczego nie pisać w prasie polskiej więcej o współczesnych Wokulskich obu krajów? Takie artykuły z pewnością przedrukowałyby rosyjskie media.
Polska mogłaby też aktywniej wykorzystywać to, co łączy oba kraje. Informacja, że polskim ambasadorem w Moskwie może zostać Krzysztof Zanussi, wywołała entuzjazm w rosyjskiej prasie i telewizji. Oczywiście reżyserzy nie są dyplomatami, gorąca reakcja mediów dowodzi jednak, jak bardzo w Rosji znają i lubią polskich twórców, reżyserów, aktorów. Można powiedzieć, że oni ciągle jeszcze mają „przyjaciół Moskali”. Zanussi i Wajda na długo zostaną najlepszymi „imagemakerami” Polski. Wizerunek Polaka i Polki, zamiast kojarzyć się ze źle wychowanym zarozumialcem, powinien jak najbardziej zbliżać się do tego, co znają Rosjanie z polskich filmów: szlachetnego Kwinto z filmów Jana Machulskiego („Vabank” i „Vabank 2” rosyjskie kanały telewizyjne powtarzają niemal raz w miesiącu), Beaty Tyszkiewicz czy Barbary Brylskiej – ciągle pięknych i eleganckich kobiet. Naprawdę Polska ma wiele atutów, które powinna wykorzystać, a zbliżenie na innych polach niż polityka może także mieć wpływ na to, co się dzieje na samej górze, i to niezależnie od tego, jaką politykę wobec Kijowa czy Mińska będzie prowadziła Warszawa.
Irina Kobrinska – historyk i politolog, zajmuje się bezpieczeństwem narodowym w Europie Środkowej. Od 1975 r. jest pracownikiem Akademii Nauk ZSRR; w latach 1984 – 1996 współpracowała z moskiewskim Carnegie Centre. Wykładała w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Obecnie dyrektoruje wydziałowi bezpieczeństwa europejskiego w Instytucie Europy Rosyjskiej Akademii Nauk (RAN) i współpracuje z Instytutem Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych RAN. Ostatnio opublikowała „Rosja i Europa Środkowa po zakończeniu zimnej wojny” (2004), „Rosja i Zachód” (2005)
Problemy w polsko-rosyjskich kontaktach od lat pozostają te same: przeszłość z Katyniem na pierwszym miejscu, teraźniejszość, czyli demokracja, wspólni sąsiedzi – przede wszystkim Ukraina i Białoruś – i w końcu energetyka. Na dalszym planie mamy jeszcze UE oraz Stany Zjednoczone.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama