Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kwaśniewski przyczyni się do klęski centrolewicy"

12 października 2007, 13:31
Ten tekst przeczytasz w 13 minut
"Kwaśniewskiemu pozostaje teraz do wyboru: albo stanie się mężem swojej żony i zadowoli się rolą pomocnika Jolanty Kwaśniewskiej, albo podejmie grę o odrodzenie lewicy" - pisze w DZIENNIKU lewicowy publicysta Janusz Rolicki.

Aleksander Kwaśniewski wraca! W ostatnich dniach ta informacja zelektryzowała wielu obserwatorów. Okazało się jednak, że były prezydent co prawda powraca do życia publicznego, ale nie na scenę polityczną, tylko do studia telewizyjnego. Będzie pomagał swej małżonce w przygotowywaniu stałego programu telewizyjnego dla TVN Style. To zaskakująca wiadomość, bo przecież nie często byli królowie stają się dworzanami swych żon.

Światowy Parnas

Jeszcze 10 miesięcy temu Aleksander Kwaśniewski był najpotężniejszym człowiekiem w Polsce. Po dwóch kadencjach prezydenckich wciąż zajmował pierwsze miejsce na liście najpopularniejszych polityków. Gdyby konstytucja nie zabraniała mu ponownego startu w wyborach, pozostałby  lokatorem Pałacu Prezydenckiego przez kolejne pięć lat. Ta świetna pozycja odchodzącego prezydenta  sprawiła, że na rok przed wyborami myślano nawet o starcie jego żony, Jolanty, w elekcji 2005 roku. Pomysł ten początkowo wywołał popłoch wśród konkurentów, ale w końcu zaowocował bezpardonowym atakiem na żonę szefa państwa. W rezultacie nie doszło do powstania prezydenckiej dynastii w Polsce.

Wtedy gdy pani Kwaśniewska uroczyście zapewniła o swej rezygnacji, wciąż nie brakowało spekulacji na temat świetnej przyszłości jej męża. W Warszawie, zwłaszcza w kręgach szeroko pojmowanej lewicy, lokowano go w wielu strategicznych punktach na politycznej mapie świata. Wydaje się, że najbliższe sercu samego zainteresowanego było stanowisko szefa Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Gdy w końcu pomysł ten zmarł śmiercią naturalną, pojawiły się pogłoski o Kwaśniewskim na stanowisku Sekretarza Generalnego Organizacji  Narodów Zjednoczonych. Kiedy i ta atrakcyjna posada okazała się mrzonką, przez pewien czas mówiono serio, że w zasięgu eksprezydenta jest szefostwo Paktu Północnoatlantyckiego bądź Unii Europejskiej. Niestety i tym razem skończyło się na niczym. 
Gdyby wraz z odejściem Kwaśniewskiego nie upadła w Polsce stojąca za nim opcja lewicowa, być może miałby większe szanse w światowym rankingu osobistości politycznych do wzięcia na wysokie urzędy. Najważniejsze posady w świecie otrzymują bowiem zwykle politycy mający w swych krajach mocne zaplecze polityczne. Gdy go zabraknie, ich szanse się kurczą.

Scena krajowa

Chociaż dla byłego szefa państwa i to po dwóch kadencjach nie ma właściwie godnej posady w kraju, to nie raz i nie dwa jego totumfaccy z Pałacu dawali do zrozumienia, że w razie czego są jeszcze w kraju wybitne stanowiska, po które jako nawet były prezydent mógłby bez wstydu sięgnąć. Mówiło się o stanowisku premiera jako tym, które nie przynosi wstydu. Wspominano  także o roli odnowiciela lewicy. Już raz, na początku procesu transformacji Aleksander Kwaśniewski był nazwany Mojżeszem lewicy postpezetpeerowskiej. Jemu bezsprzecznie środowisko postkomunistyczne zawdzięcza tak mocną pozycję w Polsce w ostatnich latach.
Jednak sięgnięcie przez Kwaśniewskiego po którąś z krajowych posad wymaga generalnego remontu przegranej formacji.

Trzeba pamiętać, że Aleksander Kwaśniewski ma znaczący udział w rozbiciu lewicy. Ocena wzajemnych sporów lewicowego prezydenta i premiera, jak wiadomo, zależy od punktu siedzenia. Tym niemniej afera Rywina sprawiła, że wybuchła bratobójcza wojna Pałacu Prezydenckiego z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Zaowocowała ona publicznymi donosami premiera na prezydenta i odwrotnie. Stąd wzięło się dzisiejsze pobojowisko na lewej stronie. W końcu zwycięstwo Kwaśniewskiego okazało się pyrrusowe. Kolejne nerwowe ruchy ówczesnego szefa państwa takie jak: wspieranie Marka Borowskiego w tworzeniu nowej socjaldemokracji; zastąpienie na szczycie SLD Józefa Oleksego którego prezydent nie chciał uznać Wojciechem Olejniczakiem; czy wreszcie nakłonienie Włodzimierza Cimoszewicza do startu w wyborach prezydenckich przyniosły mierne, a nawet częściowo katastrofalne rezultaty. W tej sytuacji trudno się dziwić zniechęceniu Aleksandra Kwaśniewskiego krajowym życiem politycznym. Wszelkie pomysły o byłym prezydencie odnowicielu lewicy wszakże okazały się niewypałami.

Teraz do tego wszystkiego doszły przykrości zupełnie innego wymiaru. Jest to nękanie eksprezydenta dochodzeniami prokuratorskimi. Przeciwnicy Aleksandra Kwaśniewskiego z prawicy i  lewicy ze wszystkich sił próbują uprzykrzyć mu życie. Dziś na ławie oskarżonych z przyjemnością widzieliby go nie tylko Giertych z Macierewiczem, lecz także minister zdrowia w rządzie Millera doktor Łapiński. W związku z tym zaczęto mówić o próbie porozumienia się byłego prezydenta z jego następcą, Lechem Kaczyńskim. Za bezstronność obecnego Pałacu i ewentualne poparcie w światowych przymiarkach do najwyższych posad, Aleksander Kwaśniewski ma rzekomo zapłacić rezygnacją z aktywności politycznej w kraju.

Faktem jest, że były prezydent był dotąd zaskakująco wstrzemięźliwy w ocenie krajowej polityki. Mimo wielu okazji stanowczo unikał zabierania głosu publicznie. Po raz pierwszy na temat tego, co się dzieje nad Wisłą, wypowiedział się krótko przy okazji zapalenia publicznie świeczki na grobie Jacka Kuronia. Tych kilkanaście zdań oraz wywiad dla telewizji TVN 24 udzielony podczas Forum Gospodarczego w Krynicy to jednak za mało, by stwierdzić, że coś w jego taktyce się zmienia.

Bez centrolewu

Warto zwrócić uwagę, że prezydenta zabrakło na posiedzeniu inaugurującym powstanie centrolewu. A przecież porozumienie SLD ze środowiskiem dawnej Unii Demokratycznej było przez lata jego ideą fixe. Być może jednak Kwaśniewski nie zaangażował się oficjalnie w powstawanie nowej formacji z innych powodów.  Po pierwsze nie lubi on uczestnictwa w z góry przegranych przedsięwzięciach. Po drugie Kwaśniewski jest, jak poświadczają jego współpracownicy, wewnętrznie wypalony i zatracił wrodzone mu niegdyś polityczne ryzykanctwo. Ponieważ może dziś żyć dostojnie i spokojnie, brakuje mu najzwyczajniej dawnego wigoru. Można odnieść wrażenie, że zwleka on teraz z akcesem do nowej formacji i jeśli do niej wstąpi, to na gotowe. Tym samym były prezydent nie skorzystał z okazji, aby zaofiarować jej  swe wciąż znaczące poparcie. Dla centrolewicy to duża strata. Według ostatnich badań prezydent Kwaśniewski jest w dalszym ciągu politykiem dobrze widzianym przez więcej niż połowę elektoratu.

 Kwaśniewski w wieku 52 lat skończy je w grudniu stoi na rozdrożu życiowym. Pozornie pozbawiony jest trosk materialnych. Ma emeryturę prezydencką w wysokości 50 procent poborów głowy państwa. Dożywotnio przysługuje mu samochód służbowy wraz z borowską ochroną. Ze Skarbu Państwa ma fundusze do prowadzenia kancelarii. To wszystko plus prestiż związany z pełnioną niegdyś funkcją pozwalają mu żyć godnie. Ale to zwyczajnie mało dla człowieka, którego rytm życia wyznaczały tajne i poufne informacje ze stolic światowych oraz telefony od najpotężniejszych ludzi na świecie. Erzacem dawnej chwały przez ostatnie pół roku  miały być wykłady na uniwersytetach amerykańskich. W USA wytworzył się obyczaj, że zagraniczni politycy, przyjaźni temu krajowi, zapraszani są do campusów na prelekcje. Są one bardzo dobrze opłacane. Był premier Hiszpanii Aznar   polityk pod względem rangi porównywalny z Aleksandrem Kwaśniewskim po serii wykładów zainkasował wiosną tego roku 187 tysięcy dolarów. Można domniemywać, że podobną sumę otrzymał były szef polskiego państwa. Tyle że ludziom, którzy zstąpili z Parnasu, pieniądze nie dają takiego szczęścia jak zwykłym Kowalskim. Im niezbędny jest prestiż. Do niedawna wydawało się, że Kwaśniewski ma swobodny dostęp do Białego Domu. Jednak ostatnio próby spotkania z prezydentem Bushem spaliły na panewce. Podobnie jak propozycja zorganizowania okrągłego stołu w Hawanie.

Kwaśniewskiemu pozostaje teraz do wyboru: albo stanie się mężem swojej żony i zadowoli się rolą pomocnika Jolanty Kwaśniewskiej, albo podejmie grę o odrodzenie lewicy. Trzeba pamiętać, że lewicę traktuje on tak, jak odchodzący już niebawem premier brytyjski Tony Blair. Odpowiadają mu bowiem globalizacja, zanik walki klas i filozofia Giddensa. Mimo to gdyby Kwaśniewski zechciał, mógłby z pewnością tchnąć życie w nową formację centrolewicową w Polsce. Pod jego przewodem mogłaby ona uzyskać dwudziestoprocentowe poparcie wyborcze. Tyle że Kwaśniewskiego nie interesują wybory samorządowe. Traktuje je jako test sprawdzający. To błąd: jeśli zbyt późno zdecyduje się na powrót do gry, może natrafić na zgliszcza centrolewu.

Mimo wszystko trudno uznać, że polityczna kariera Kwaśniewskiego ostatecznie się skończyła. Podobna sytuacja miała miejsce na początku lat 90. Wtedy nikt nie spodziewał się, że byli członkowie PZPR będą jeszcze mogli kiedykolwiek sięgnąć po władzę w kraju. W 1991 roku ukazała się moja książka „Przerwana dekada, czyli wywiad rzeka z Edwardem Gierkiem. Podczas spotkania promocyjnego z czytelnikami ktoś zapytał Gierka, jak ocenia szanse swych następców, czyli Kwaśniewskiego i Millera zresztą obaj byli obecni na sali. Edward Gierek machnął wymownie ręka i powiedział: "Szkoda gadać". Odpowiedzią były oklaski i powszechne ożywienie. Rok później wybory wygrał SLD.

Janusz Rolicki, historyk, publicysta. W latach 1997-2000 redaktor naczelny "Trybuny", autor licznych zbiorów reportaży oraz znanego wywiadu rzeki z Edwardem Gierkiem. Obecnie związany z "Faktem"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj