Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Węgrzech zamieszki, a Bruksela milczy

12 października 2007, 13:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mija kolejny dzień, gdy na ulicach Budapesztu i innych węgierskich miast demonstrują tłumy ludzi oszukanych przez własny rząd. Chaos zwiększają komunikaty władz, które plączą się w zeznaniach. W centrum Europy zamęt, a Bruksela nie reaguje.

"Komunikat ze strony Unii powinien być" - mówi dziennikowi.pl ekspert ds. stosunków międzynarodowych, dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas. "Jest ważne dla całej Unii, jakich metod w poszczególnych państwach członkowskich używa władza, jakich opozycja. Czy nie doszło do zapaści demokracji. Na Węgrzech, przynajmniej chwilowo, taka zapaść ma miejsce. Rząd kłamie, a opozycja i jej najbardziej krewkie odłamy stosują przemoc. Tego nie można akceptować. To rozbija Unię i dlatego ktoś powinien zareagować" - dodaje.

"Unia, a konkretnie Komisja Europejska, poparła jedynie plan reform premiera Ferenca Gyurcsany. O polityce i zamieszkach nie powiedziała słowa, bo tak ma w zwyczaju" - wyjaśnia Krzysztof Bobiński, eurodeputowany i ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. "To standard, który tylko czasem łamie się tak, jak w przypadku głoszenia nazistowskich haseł przez Jörga Haidera, premiera austriackiej Karyntii. Normalnie zakłada się, że jeżeli państwo jest w UE, to musi być tam demokracja. Tak też było we Francji - palono na ulicach setki samochodów i też nikt nic nie mówił".

"Wolno tylko bić po rękach za błędy w gospodarce, od polityki - wara!" - dla dziennika.pl zachowanie władz Unii komentuje Frank Vibert, dyrektor londyńskiego ośrodka eksperckiego, European Policy Forum. "Tylko raz w historii Unii Europejskiej unijny urzędnik pozwolił sobie na komentarz w sprawie wewnętrznej sytuacji w członkowskim kraju. Wystąpienie premiera Belgii było jednak jego prywatną zagrywką przeciw Jörgowi Haiderowi. To była niewybaczalna pomyłka".

"Unia Europejska nie powinna się wtrącać" - mówi były minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski. Według profesora, europejscy urzędnicy nie powinni się wtrącać w wewnętrzne sprawy Węgier i w konflikt między demokratycznie wybranym rządem i społeczeństwem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj