Czy Polska jest sexy? Pytanie frywolne, ale dotyczy poważnego tematu – ojczyzny, więc odpowiedzi będą z pogranicza powagi i flirtu. Tej granicy między nagością a intymnością, przez którą przechodzi cienka czerwona linia, zostawiając na białym ciele ślad po gumce od majtek.
1. Polska jest obyczajowo niewyżyta, na erotykę brakowało nam zawsze czasu lub sił. Jeśli się lizaliśmy, to z ran. Z jednym wyjątkiem, gdy to inni podlizywali się nam, by wejść w łaski
Dywizjonu 3O3. W czasie bitwy o Anglię Polska przeżyła moment erotycznej chwały. Polscy piloci byli najseksowniejszymi mężczyznami świata, a do ich łóżek ustawiła się kolejka wytwornych
dam. Dzisiaj Anglii bronią polscy bramkarze, ale nie sądzę, żeby miało to wpływ na nasz seksowny image. Wątpliwe też, by polscy emigranci w Londynie odnosili spektakularne erotyczne sukcesy.
Są zagonieni tak jak i my w kraju. Wszyscy na dorobku, z podkrążonymi oczami, ziemistą cerą w bezsenne noce zastanawiamy się – Co z nami będzie? „Co z tą
Polską?”. Eksperci od euroerotyki, Francuzi widzieli nas zawsze w patriotycznym negliżu, zbiorowo na kolanach, w sytuacji intymnej żebrzących nie o orgazm, lecz o wolną Polskę. My
też traktujemy siebie jako zbiorowość – naród katolicki. Z jednej strony kaptur grzechu, z drugiej ojczyzna to od pokoleń zbiorowy obowiązek. Gdzie w tym religijno-patriotycznym
uniesieniu odnaleźć indywidualną przyjemność konieczną do intymnego rozkoszowania się seksem? Jeśli wychowany na takiej glebie Polak jest seksowny, to równie dobrze kartofla można uznać za
afrodyzjak.
2. Seksowne jest to, co budzi pożądanie, przyciąga zmysły i jest ATRAKCYJNE. Polska wydaje się być FATAL ATRACTION. Wciąga na polskich drogach w erotyczny taniec śmierci nie tylko z powodu
złej nawierzchni. Między przydrożnymi grobami stoją u nas dziwki. Czy jest jeszcze inny kraj w Europie, gdzie Thanatos i Eros ocierają się o siebie tak blisko?
3. Atrakcyjne przyciąga WZROK. Centrum Warszawy nie przypomina już szarego labiryntu dla ścigających się szczurów. Przebudowuje się w gigantyczne szklane terrarium z ogrodami. Za jego szybami
zagryzają się wyspecjalizowane korporacyjnie gady. I tylko czasem od nowoczesnych biurowców odbija się echem rzewne wycie nasterydowanych goryli powtarzających piosenkę Niemena zamienioną w
hymn Legii: „Mam taaak samooo jak tyyy mojeee miastoooo aa w nim”. Uciekając z miasta, natykamy się na podmiejskie wille. Modnie przystrojone cienkimi, betonowymi kolumienkami
niemającymi nic wspólnego z pięknem dworkowych kolumn. Ustawione przy drzwiach sprawiają raczej wrażenie wywalonych na wierzch rur kanalizacyjnych. I pomyśleć, że Wenus, zanim została
rzymską boginią miłości, była podrzędną boginką takich podmiejskich działek.
4. Seksowne przyciąga ZAPACHEM. Polskie aromaty skondensowały się w pociągach. Wagony PKP rozwożą po kraju nie tylko zły zapach, ale i zapach zła – kradzieży, mordów oraz
grzechów głównych: nieczystości (trzymającej się lepiej przedziałów niż boazeria i tapicerka), obżarstwa (jaja na twardo, kanapkowe buły), opilstwa (zwykłego opilstwa, nie lewicowego
pijaństwa biorącego się z wrażliwości społecznej) i pożądania. Gdzie indziej można nawdychać się oparów ze zbiorowo podgrzanego seksu? Wadliwe instalacje elektryczne rozgrzewają zimą do
czerwoności wagonowe siedzenia, zaparzając tyłki i członki. Gdyby Polacy podróżowali umyci i podmyci, rozchodziłby się po kraju oszałamiający zapach feromonów, pociągów seksualnych z...
do.... A tak ciągnie się za nimi jednoznaczny zapaszek polskości – dla co wrażliwszych odór nietolerancji.
5. SMAK to podstawowy składnik w alchemii seksu. Słynny milioner i perwers Howard Hughes (grany w „Awiatorze” przez Leonarda DiCaprio), korzystając ze swojego haremu
hollywodzkich piękności, zakazywał im przed randką jeść wieprzowinę. My nie jesteśmy zboczeńcami, lubujemy się w gazopędnych, wzdymających schabowych i kapuście. Zatykające pyry są
naszym pyrrusowym zwycięstwem nad zdrowszymi warzywami. W szerokim świecie od Chicago po Sydney jesteśmy znani z pokiełbaszenia. W ogóle nasze gusta są zdrowe. Na podstawie ostatnio
zachwalanych przepisów można sobie wyrobić obraz idealnego obywatela. Taki Polak kocha mamę (bo dobrze gotuje?), jest patriotą, ma kota (na własnym punkcie) i regularnie oddaje stolec.
Oczywiście smak wykracza poza układ trawienny albo niesmak: ojciec Rydzyk nauczający miłości, Begerowa demokracji, Giertych wszystkiego, a Jolanta Kwaśniewska stylu.
6. Wyuzdane Francuzki oszalały dla superprzystojnego polskiego hydraulika. Przejeżdżając wczoraj w Warszawie obok jego gigantycznego plakatu, nie widziałam złożonych w hołdzie kwiatów,
świeczek czy wpatrzonych kobiet. Polkom nie imponuje erotycznie byle kto. Nie tak dawno wybrały na najseksowniejszego Polaka misiowatego faceta w średnim wieku, niechlujnie zarośniętego,
wpadającego przy byle okazji w sepleniący trans. Trudno to pojąć, ale FANTAZJĄ EROTYCZNĄ kobiet zawładnął... Bronek Wildstein. Ze smakiem, zwłaszcza erotycznym, nie sposób dyskutować.
Bierze się z intymnych przeżyć, albo z przeżytej traumy. Nie dziwi więc, że w patriarchalno-autorytarnym kraju kobietom seks myli się z władzą, a fantazja z fanatyzmem. Wcześniej Polki
kochały się w Kwaśniewskim, jakby ich erotyka musiała być poddańcza, niewyzwolona z sadomasochistycznej zależności.
7. A seksualność jest WOLNOŚCIĄ. Wydaje się, że powinna być bliska nowoczesnej sztuce, z natury obalającej tabu estetyczne i obyczajowe. W naszej literaturze pisanie o seksie uznawane jest
najczęściej jako „epatowanie dupą”. Najwybitniejsi polscy pisarze, a nawet ci nagrodzeni NIKE podtrzymują konsekwentnie ten pogląd, wzdrygając się przed opisami erotycznej
intymności. Stasiuk stwierdzil, że w wykonaniu kobiet to sfera pisarstwa menstruacyjnego, Masłowska wyszydziła opisywanie „marnych orgazmików”. Dlatego wzruszyłam się,
czytając reklamowy tekst na skrzydełku najnowszej książki Jurka Pilcha. Pisarz przyznał się do popełnienia po raz pierwszy sceny łóżkowej i odkrycia – seks jest tajemnicą.
Najwidoczniej do tego, tak jak do Bacha czy Rembrandta, trzeba dojrzeć (szkoda, że dopiero przed sześćdziesiątką). Albo po prostu przestać bać się swojego człowieczeństwa.
8. Polacy uważają się za naród wybrany, uwodząc świat swoją WYJĄTKOWOŚCIĄ (przedmurze chrześcijaństwa, „Solidarność”, papież itd.) . Dodatkowo jeszcze jesteśmy
narodem obdarzonym niesłychaną energią, co z tego, że chorobliwą. Picie na umór należało do obyczajowości szlachty i sposobu bycia chłopstwa. Pomogło przetrwać komunę. Prawdopodobnie
alkohol już dawno uszkodził nam narodowy genotyp, powodując w ostatnich wiekach zachowania zadziwająco podobne do tych, na które cierpią ludzie z objawami alkoholowego zespołu płodowego:
walczą bez względu na konsekwencje (w skali narodowej to przegrane powstania). Są absolutnie niezdyscyplinowani (nasza legendarna anarchia), gotowi do współpracy wyłącznie po wstrząsie
(polskie zrywy narodowe następują nie na trzeźwo, gdy jest jeszcze sznasa coś zmienić, lecz w sytuacjach beznadziejnych po tragediach). Przez narodowo-alkoholowy zespół płodowy nawet hasło
eksportowe reklamujące nas za granicą „Polska – twórcze napięcie” kojarzy się nie z sugerowaną witalnością i kretywnością, lecz z tą męczącą nas
śmiertelnie chorobliwą energią niemogącą się sensownie rozładować.
9. Jerzy Pilch odkrył ostatnio, że seks jest tajemnicą. Traktowaną w Polsce w podobny sposób co Żydzi – z niezrozumiałą ambiwalencją i emocjonalnością na granicy histerii. Albo
wrogość (niechęć do seksu, antysemityzm), albo gorączkowa fascynacja i przypisywana im omnipotencja (wszystkiemu winni Żydzi, wszystko się kręci wokół seksu, tam gdzie diabeł nie może,
mężczyźni rządzą światem, a mężczyznami...). Takie nastawienie jest niezależne od wykształcenia, dosięgając zarówno sprzątaczki, jak profesora. Słowa używane do stereotypowego opisu
żydostwa i seksu są jednakowo dwuznaczne, podszyte podziwem i wulgarnością. W zaciszu publicznych toalet, gdzie można dać upust swej naturze, Polacy piszą mniej lub bardziej ortograficznie,
kto jest Żydem, a kto ch...
10. To, co jest sexy, gra nieraz na prymitywnych, pierwotnych pragnieniach. Budzi instynkty, ale nie barbarzyństwo, w przeciwieństwie do pisowsko-koalicyjnej wersji patriotyzmu i normalności. Tak
trudno zrozumieć, że w dynamicznej cywilizacji Zachodu zastój prowadzi do patologii, a cofanie do barbarzyństwa? Barbarzyńskie są pomysły, by w razie zagrożenia ratować rodzące się dziecko
kosztem matki. Kwestionowanie teorii Darwina, brak nowoczesnego wychowania seksualnego w szkołach. Różnice cywilizacyjne między Polską a Zachodem są do nadrobienia, gramy już w golfa. Gdy
dżentelmeni angielscy ustalali jego zasady, w który dołek należy trafić, mijał rok 1863 i polscy powstańcy po trafieniu byli wrzucani do dołów grobowych. Sto lat później angielscy komicy z
Monthy’ego Pythona ustanowili absurdalne Ministerstwo Dziwnych Kroków, kopiowane dzisiaj przez Romana Giertycha. Jego ministerialna gracja przerasta komizm Johna Cleesa. Co krok to
śmieszna figura. Skąd się jednak bierze upór Giertycha? Dziwnymi krokami ucieka przed zagrażającą demoralizacją. I w tym jednym chyba się nie myli. Podobnie jak swego czasu Kaczyński
zakazujący w Warszawie Parady Równości. Będąc prezydentem stolicy, stawił opór chorym ideom z Zachodu. Teraz umacnia całe państwo, by nie powtórzył się u nas upadek moralny Hiszpanii.
Kraju wyzwolonego spod dyktatury politycznej i religijnej niemającej do zaoferowania młodym nic poza anachronicznym ideałem macho.
A co współczesna Polska ma do zaproponowania młodym, wrażliwym chłopcom? Odstręczajacy patriarchalizm, kłamstwo i brutalność męskiego świata, pogoń za kasą. Niewielkie pole do rozwoju.
Celnie opisuje to najnowsza literatura: zastępy męskich nieudaczników skazanych na intelektualne i duchowe samobójstwo. Nieobecni ojcowie, nieszczęśliwe, nadopiekuńcze matki wychowujące
delikatnych synów. Budzące w nich lęk przed wieczną zależnością i przez to niechęć do kobiet. Coraz bardziej energicznych, wymagających. Co zostaje męskim wrażliwcom? Czeka nas erupcja
homoseksualizmu? Tabu i aura grzeszności nadal panujące w Polsce wobec homo stymulują erotycznie. W „Lubiewie” Witkowskiego wrocławskie, „przegięte cioty”
uwodzą niewinnych ruskich sołdatów zamknitych w wojskowej bazie, imponując im swoją zachodniością. Ta sama deprawacja prawdziwym Zachodem czeka naszych chłopców. Wyzwolonych z obłudy,
wiedzionych na pokuszenie nową płciowościową, wdziękiem, naturalnym seksapilem. Nastąpi wreszcie cielesno-duchowa unia, erotyczne połączenie Wschodu z Zachodem.
Polska nie jest sexy, ale gejowska deprawacja pszennoburaczanych efebów to SEKSOWNA PRZYSZŁOŚĆ POLSKI. Zamiast okazjonalnego roku Gombrowiczowskiego będziemy mieli parobczasty kraj Gombrowicza.
Nastanie czas, gdy Gombro wyrzucony z lektur szkolnych przez Giertycha powróci wieszczem pod strzechy.