Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki spędzili poniedziałkowy wieczór na próbie ratowania jedności partii. Powód? Nowe stowarzyszenie byłego premiera – Rozwój Plus. Inicjatywa ta przyciągnęła kilkudziesięciu posłów, co kierownictwo PiS odebrało jako próbę budowy "partii w partii".
Prezes ogłosił we wtorek, że stowarzyszenie nie zniknie, ale wejdzie w struktury PiS. Członkowie inicjatywy Morawieckiego zasilą nową Radę Ekspercką. Kaczyński chce w ten sposób kontrolować ambitnego polityka, dając mu jednocześnie pole do działania wewnątrz ugrupowania.
Harcerze kontra maślarze
Mimo ogłoszonego porozumienia, w PiS zawrzało. Dwie główne frakcje natychmiast zaczęły przedstawiać własne wersje wydarzeń:
- "Harcerze" (zwolennicy Morawieckiego): Politycy tacy jak Michał Dworczyk czy Krzysztof Szczucki przekonują, że stowarzyszenie zaraz po rejestracji "rzuca się w wir działań". Twierdzą, że Morawiecki przekonał prezesa do swojej wizji poszerzania elektoratu.
- "Maślarze" (przeciwnicy byłego premiera): Grupa skupiona wokół Jacka Sasina i Tobiasza Bocheńskiego ogłosiła na platformie X, że działalność stowarzyszenia została... zawieszona. Ich zdaniem Morawiecki dostał od prezesa "lekcję pokory".
Chaos informacyjny próbował przeciąć rzecznik PiS, Rafał Bochenek. Jego wpis na X został uznany za oficjalną linię partii. Stowarzyszenie nie może tworzyć struktur lokalnych. Zakaz przyjmowania nowych członków PiS do organizacji. Aktywność ma się skupiać wyłącznie w ramach partyjnej Rady Eksperckiej. O obsadzie Rady zadecyduje ścisłe kierownictwo PiS, a nie Morawiecki.
Polityczna gra prezesa? Kryptowaluty w tle
W kuluarach Sejmu krąży też inna teoria. Jeden z polityków frakcji "harcerzy" sugeruje, że Kaczyński celowo uderzył w stowarzyszenie w piątek, by odwrócić uwagę od swojej nieobecności na ważnym głosowaniu dotyczącym kryptowalut. Prezes miał "przenieść punkt ciężkości", by media zamiast o jego pomyłce, mówiły o buncie Morawieckiego.
Morawiecki zazdrosny o Czarnka?
Przeciwnicy Morawieckiego twierdzą, że były premier dążył do wyrzucenia z partii, by budować własny projekt. Z kolei zwolennicy Morawieckiego uważają, że "maślarze" boją się konkurencji i są zazdrośni o merytoryczne zaplecze byłego szefa rządu. W tle majaczy postać Przemysława Czarnka – nowego faworyta prezesa, o którego Morawiecki ma być "niezwykle zazdrosny".