Do zaskakujących scen doszło 18 kwietnia 2026 roku. Data nie była przypadkowa – tego dnia politycy PiS obchodzili 16. rocznicę pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich. Po wizycie na Wawelu najważniejsze osoby w państwie, w tym Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin i Jacek Kurski, udały się do biura partii przy ul. Retoryka. Początkowo spotkanie przebiegało spokojnie, jednak pod koniec atmosfera nagle eksplodowała - dowiedziała się "Wirtualna Polska".
Terlecki uderzył w Kaczyńskiego
Głos zabrał Ryszard Terlecki. Były wicemarszałek Sejmu niespodziewanie uderzył bezpośrednio w Jarosława Kaczyńskiego. Według relacji świadków, Terlecki wprost zasugerował, że prezes powinien ustąpić. Stwierdził, że nadszedł czas, aby stery ugrupowania przejął ktoś młodszy. Ta deklaracja zszokowała obecnych na sali polityków - informuje "WP".
"Niektórzy zbledli". Reakcja partii
Słowa Terleckiego wywołały natychmiastowe poruszenie. Świadkowie wspominają, że atmosfera stała się nie do zniesienia. Szczególnie mocno zareagował Łukasz Kmita, szef lokalnych struktur, który według relacji dosłownie zbladł z wrażenia. Choć część obecnych próbowała obracać sprawę w żart i nazywać to "przekomarzankami", większość polityków poczuła zniesmaczenie i lęk przed konsekwencjami tego starcia.
Gęsta atmosfera w PiS. Kaczyński wyszedł z sali
Jarosław Kaczyński nie krył zaskoczenia i urazy. Prezes PiS zawsze traktował Terleckiego jako jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi. W odpowiedzi na atak lider partii stwierdził, że jeśli Terleckiemu nie podoba się styl zarządzania ugrupowaniem, to on sam powinien z niego odejść. Terlecki miał wtedy odparować: I co, teraz ja będę wyrzucany?. Ostatecznie wzburzony Kaczyński opuścił spotkanie.
Nieoficjalne informacje sugerują, że kłótnia była efektem głębszych podziałów. W partii wrze między frakcją Mateusza Morawieckiego a jego przeciwnikami.