Dziennik Gazeta Prawana logo

"Niektórzy zbledli". Zaskakujące kulisy kłótni Terleckiego z Kaczyńskim

dzisiaj, 14:50
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ryszard Terlecki
Ryszard Terlecki/PAP
To, co wydarzyło się w krakowskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości, przypomina scenariusz politycznego thrillera. Ryszard Terlecki, dotychczas jeden z najwierniejszych stronników Jarosława Kaczyńskiego, miał publicznie wezwać prezesa do oddania władzy. Spotkanie zakończyło się awanturą i nagłym wyjściem lidera partii.

Do zaskakujących scen doszło 18 kwietnia 2026 roku. Data nie była przypadkowa – tego dnia politycy PiS obchodzili 16. rocznicę pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich. Po wizycie na Wawelu najważniejsze osoby w państwie, w tym Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin i Jacek Kurski, udały się do biura partii przy ul. Retoryka. Początkowo spotkanie przebiegało spokojnie, jednak pod koniec atmosfera nagle eksplodowała - dowiedziała się "Wirtualna Polska".

Terlecki uderzył w Kaczyńskiego

Głos zabrał Ryszard Terlecki. Były wicemarszałek Sejmu niespodziewanie uderzył bezpośrednio w Jarosława Kaczyńskiego. Według relacji świadków, Terlecki wprost zasugerował, że prezes powinien ustąpić. Stwierdził, że nadszedł czas, aby stery ugrupowania przejął ktoś młodszy. Ta deklaracja zszokowała obecnych na sali polityków - informuje "WP".

"Niektórzy zbledli". Reakcja partii

Słowa Terleckiego wywołały natychmiastowe poruszenie. Świadkowie wspominają, że atmosfera stała się nie do zniesienia. Szczególnie mocno zareagował Łukasz Kmita, szef lokalnych struktur, który według relacji dosłownie zbladł z wrażenia. Choć część obecnych próbowała obracać sprawę w żart i nazywać to "przekomarzankami", większość polityków poczuła zniesmaczenie i lęk przed konsekwencjami tego starcia.

Gęsta atmosfera w PiS. Kaczyński wyszedł z sali

Jarosław Kaczyński nie krył zaskoczenia i urazy. Prezes PiS zawsze traktował Terleckiego jako jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi. W odpowiedzi na atak lider partii stwierdził, że jeśli Terleckiemu nie podoba się styl zarządzania ugrupowaniem, to on sam powinien z niego odejść. Terlecki miał wtedy odparować: I co, teraz ja będę wyrzucany?. Ostatecznie wzburzony Kaczyński opuścił spotkanie.

Nieoficjalne informacje sugerują, że kłótnia była efektem głębszych podziałów. W partii wrze między frakcją Mateusza Morawieckiego a jego przeciwnikami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj