Dziennik Gazeta Prawana logo

Papież udowodnił, że Bóg jest wszędzie

12 października 2007, 14:33
Ten tekst przeczytasz w 27 minut
Redaktor naczelny prestiżowego pisma "Inside the Vatican", katolicki publicysta Robert Moynihan, specjalnie dla dziennika.pl podsumowuje wizytę papieża Benedykta XVI w Turcji.

Modlitwa i adoracja to sprawy tajemnicze. W jaki sposób ludzie powinni oddawać cześć religijną? Komu powinni ją oddawać? Jak ludzie powinni się modlić, i kiedy... i dlaczego? Podczas pielgrzymki papieża Benedykta XVI do Turcji kwestie te zostały w niezwykły sposób zaakcentowane - a może nawet wyjaśnione - poprzez dwa bardzo różne momenty tej historycznej wizyty.

Moment pierwszy to uroczysta, majestatyczna, trzygodzinna liturgia prawosławna (msza odbywająca się według dawnego rytuału bizantyjskiego), wypełniona uroczystymi śpiewami i gestami. Benedykt XVI uczestniczył w tej liturgii w prawosławnej katedrze patriarchalnej św. Jerzego w istambulskiej dzielnicy Fanar w związku z uroczystościami ku czci św. Andrzeja, które przypadają 30 listopada; w tym samym miejscu, w którym wcześniej modlił się wspólnie z patriarchą ekumenicznym Bartłomiejem.

Co było istotą tego momentu? Jedno z wyjaśnień zostało pięknie przedstawione w książeczce do nabożeństwa, którą rozdano wszystkim uczestnikom tej historycznej liturgii. "Boska Liturgia to w istocie powrót do zbawczej ofiary naszego Pana Jezusa Chrystusa" - tak brzmi zawarte w książeczce wprowadzenie do tej liturgii. A zatem istotą pierwszego momentu oddawania religijnej czci był dla papieża sam Chrystus.

Drugi moment trwał tylko kilka sekund i odbył się w kompletnej ciszy. Miało to miejsce podczas wizyty Benedykta XVI w Niebieskim Meczecie w Istambule, słynnym na całym świecie z piękna i wspaniałości. I aczkolwiek moment pierwszy był momentem historycznym w stosunkach pomiędzy katolicyzmem i prawosławiem, to do historii może przejść moment drugi, jako najbardziej znaczący w pontyfikacie Benedykta. Jest to dowód na to, że w takich sprawach znaki zewnętrzne, widzialne, mogą znaczyć mniej niż to, co jest w środku. Dlatego, że tego, co jest w środku, nie można zobaczyć ani usłyszeć, lecz tylko zrozumieć umysłem lub sercem (lub też zrozumieć tylko połowicznie). Przed wejściem do meczetu Benedykt XVI zgodnie ze zwyczajem zdjął obuwie, a potem wszedł w tę ogromną przestrzeń ze złotym pektorałem odcinającym się wyraźnie na tle jego białej szaty. (Wtedy po raz drugi w historii papież odwiedził miejsce kultu islamskiego: w 2001 roku papież Jan Paweł II złożył wizytę w meczecie w stolicy Syrii Damaszku).

Przy boku Benedykta stał wielki mufti Istambułu Mustafa Cagrici. Był jego przewodnikiem, opowiadał o historii i architekturze meczetu, zbudowanego przez sułtana Ahmeta I w początkach XVII wieku. Kiedy obaj dostojnicy podeszli do "mihrabu" - niszy wskazującej kierunek do Mekki, mufti zwrócił się do Benedykta XVI i oznajmił, że będzie się modlić. (Nie jest jasne, czy papież już wcześniej wiedział, że mufti ma taki zamiar).

"W tej przestrzeni każdy zatrzymuje się na 30 sekund, aby się wyciszyć" - powiedział mufti. A potem mufti zamknął oczy i zaczął się modlić. Papież stanął obok niego, pochylił głowę i odczekał chwilę w ciszy i bezruchu. A potem zaczął poruszać ustami, prawie niedostrzegalnie. W ciszy. Nie dał się słyszeć żaden dźwięk, żadne słowa.

"To był niezapomniany moment" - stwierdziła podczas kolacji moja koleżanka Serena Sartini, włoska dziennikarka z Florencji pisząca dla "Inside the Vatican", która stała o parę kroków od modlącego się papieża. "Nie było słychać nic oprócz pstrykania aparatów odbijającego się echem w tej ciszy. Czegoś takiego nie słyszałam nigdy w życiu". Obraz poruszających się ust Benedykta XVI został uchwycony przez telewizyjne kamery i natychmiast przekazany całemu światu, aż po krańce ziemi. W tym momencie Benedykt XVI nie nauczał, nie wyjaśniał, nie wykładał. Nie rozprawiał o wydarzeniach historycznych i ich znaczeniu. Nie był tym "niemieckim profesorem", tym "papieżem-profesorem". Był "papieżem modlącym się".

Jednak modlił się on w miejscu dla papieża bardzo niezwykłym: w muzułmańskim meczecie, jednym z najważniejszych muzułmańskich meczetów świata. A meczety to miejsca poświęcone Allachowi, a nie Bogu w Trójcy - Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. Czy było to właściwe?

Dziennikarze pytali o to papieskiego rzecznika, księdza jezuitę Federico Lombardiego. Czy to naprawdę była modlitwa? Początkowo Lombardi wydawał się wahać, stwierdzając: "Papież trwał w zadumie i z pewnością zwrócił swoje myśli ku Bogu. W tym sensie była to osobista, intymna modlitwa do Boga, którą może on łatwo wyrazić umysłem i myślami również w meczecie, gdzie wielu ludzi reprezentuje taką samą postawę duchową" - powiedział ksiądz Lombardi.

Istotą tego wywodu wydaje się być to, że papież, lub jakikolwiek inny chrześcijanin może modlić się do Boga gdziekolwiek, nie tylko w chrześcijańskim kościele, lecz także poza nim, nawet w więziennej celi, nawet w niechrześcijańskim miejscu kultu takim jak meczet.

Dlaczego Benedykt XVI to zrobił, ryzykując oburzenie części chrześcijan, którzy mogą mieć odczucie, że nie powinien był się modlić w budynku nie poświęconym specjalnie Bogu w Trójcy Jedynemu? Jak się wydaje, częściową odpowiedzią na to pytanie jest smutna, realistyczna ocena Benedykta XVI dotycząca obecnego zagrożenia całej ludzkiej rodziny wojną i konfliktem społeczno-politycznym w naszym zglobalizowanym świecie i pilna potrzeba znalezienia drogi do pokojowego współistnienia, aby nasze dzieci i dzieci naszych dzieci nie odziedziczyły świata krwi i broni, zrujnowanego przez wojnę i jej skutki.

Niektórzy analitycy zaczynają twierdzić, że zagrożeniem, któremu sprzeciwia się Benedykt XVI jest bardziej współczesna sekularyzacja niż islam. Chodzi o to, że Benedykt XVI jest bardziej przeciwny społeczeństwu bez żadnej wiary, bez poczucia tego, co święte i transcendentne, niż społeczeństwu z różnymi religiami i prawami, które jednak nadal posiada głębokie poczucie tego, co święte i transcendentne. (Pamiętajmy, że przemówienie wygłoszone przez Benedykta XVI 12 września w Ratyzbonie było w dużej mierze apelem do zeświecczonego Zachodu o powrót do wiary religijnej i koncepcji tego, co transcendentne, od czego odstąpiono tu dwa lub trzy stulecia wstecz).

"Benedykt sprzeciwia się sekularyzmowi, ponieważ jest on zarówno absolutny, jak i arbitralny" - tak pisał niedawno Philip Blond z St. Martin's College w Lancaster w Wielkiej Brytanii. "Właśnie rosnącej sekularyzacji europejskiej kultury przypisuje Benedykt XVI porażkę wspólnego programu politycznego Europy... Dlatego prawdziwym celem wizyty Benedykta w Turcji jest zjednoczenie wszystkich religii monoteistycznych przeciwko wojowniczej i świadomie destruktywnej kulturze świeckiej... Absolutnie nie będąc przeciwnym muzułmanom, papież uważa islam za kluczowego kulturowego sojusznika w walce z oświeconym liberalizmem, który w jego przekonaniu zżera moralny kręgosłup społeczeństwa Zachodu".

Jeżeli tak jest w istocie, to wiele wyjaśnia. Wyjaśnia, dlaczego Benedykt XVI wyciąga rękę do prawosławnego patriarchy Konstantynopola, lecz także do innych kościołów prawosławnych (a w sposób bardzo szczególny do rosyjskiej cerkwi, najliczniejszego ze wszystkich kościołów prawosławnych, pomimo rywalizacji pomiędzy Konstantynopolem i Moskwą, "drugim Rzymem" i "trzecim Rzymem". Wyjaśnia również, dlaczego modlił się w meczecie po tym, jak we wrześniu zaapelował do świata islamu o odrzucenie przemocy. Na zakończenie wizyty papież podarował muftiemu mozaikę przedstawiającą gołębie pokoju.

"Ten obraz stanowi przesłanie braterstwa na znak pamięci o wizycie, której z pewnością nigdy nie zapomnę" - powiedział papież. A zatem dzień 30 listopada 2006 roku, ten sam dzień, w którym papież Benedykt XVI modlił się rano z patriarchą Bartłomiejem o jedność chrześcijan po tysiącu lat podziałów, był również dniem, w którym papież Benedykt poruszał ustami w prywatnej modlitwie w jemu tylko znanej intencji - a czyniąc to obalił obraz swojej osoby, jaki w ciągu kilku ostatnich tygodni kreowany był w muzułmańskim świecie.

Z papieża "ratyzbońskiej obrazy" (choć z pewnością Benedykt nie zamierzał nikogo obrazić) stał się papieżem "istambulskiej modlitwy". Takie znaczenie może mieć parę słów, nawet jeżeli nie zostały głośno wypowiedziane. Takie znaczenie może mieć modlitwa, nawet jeżeli trwa tylko parę sekund. Na krótko przed wejściem do Błękitnego Meczetu papież Benedykt XVI odwiedził Muzeum Hagia Sophia, perłę architektury, którą ja również miałem okazję odwiedzić rankiem poprzedniego dnia. Kościół Hagia Sophia czyli Kościół Mądrości Bożej (Hagia to po grecku święty a Sophia - mądrość) został przekształcony w meczet w XV wieku, po podboju Konstantynopola. Po I wojnie światowej, kiedy upadło Imperium Ottomańskie a Turcja stała się państwem świeckim, powstało tutaj muzeum i taką funkcję pełni po dziś dzień, nie będąc miejscem żadnego kultu religijnego.

Przed opuszczeniem muzeum papież zatrzymał się, aby dokonać wpisu w księdze gości. "W naszej odmienności wierzymy w jednego Boga. Niech Bóg nas oświeci i pomoże nam odnaleźć drogę miłości i pokoju" - napisał. Tak więc w dniu św. Andrzeja papież odwiedził trzy wielkie świątynie: Katedrę św. Jerzego, gdzie uczestniczył w mszy prawosławnej, Hagia Sophia, niegdyś największą katedrę chrześcijańską, potem przez prawie pięćset lat jeden z najważniejszych meczetów świata, a teraz muzeum, gdzie nie modlił się w ogóle, oraz Błękitny Meczet, jedno z najwspanialszych miejsc islamu, gdzie jego usta poruszały się cicho w nieznanej modlitwie.

Robert Moynihan, redaktor naczelny prestiżowego pisma "Inside the Vatican"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj