Dziennik Gazeta Prawana logo

Niezniszczalny dyktator Kuby

13 października 2007, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
"Ludzie pokroju Fidela mają w sobie coś takiego, co nie pozwala być wobec nich obojętnym. Mają albo wrogów, albo przyjaciół. Można ich albo kochać, albo nienawidzić" - mówi DZIENNIKOWI Nikołaj Leonow, były zastępca szefa I Zarządu KGB ZSRR
Justyna Prus: Wygląda na to, że Fidel Castro wyszedł cało z kolejnej opresji. Podobno jest w pełni sił i zamierza wrócić do sprawowania władzy. Jeszcze kilka miesięcy temu większość mediów przepowiadała mu rychłą śmierć.
Nikołaj Leonow
: Oczywiście. Od początku uważałem, że cała ta dziennikarska histeria wywołana jego chorobą, wróżenie z fusów - czy umrze dziś, czy za tydzień - to głupota. Fidel to silny człowiek. Oczywiście jest już starszym człowiekiem, przeszedł poza tym poważną operację. Prawdę mówiąc, nie zdziwię się, jeśli pożyje jeszcze parę ładnych lat. Byłoby to zresztą w jego stylu - on lubi zaskakiwać.

Zna pan Fidela Castro od bardzo dawna...

To prawda. Nasza znajomość trwa już od ponad pół wieku. Po raz pierwszy spotkałem go przypadkiem w 1956 roku w Meksyku. Po wyjściu z więzienia na mocy amnestii przyjechał tam, by z Che Guevarą organizować oddziały partyzanckie do walki z Batistą. To był gorący okres. W Meksyku, gdzie pracowałem jako pomocnik ambasady, było bardzo wielu emigrantów politycznych z różnych krajów Ameryki Łacińskiej. Wielu z nich poznałem osobiście. Wtedy także po raz pierwszy los zetknął mnie z Che Guevarą.

Znał pan już wówczas Raula, młodszego brata Fidela.
Tak, z nim poznałem się jeszcze wcześniej. I podobnie jak z Fidelem - przypadkowo. W 1953 roku płynąłem statkiem z Genui do Meksyku na studia. Raul też był na jego pokładzie. Wracał właśnie do Hawany z Europy, gdzie brał udział w IV Międzynarodowym Festiwalu Młodzieży Demokratycznej. Spędziliśmy w podróży kilka tygodni. Przyjaźnimy się już 54 lata, regularnie utrzymujemy kontakty.

Krążą legendy o setkach nieudanych zamachów CIA na życie Fidela. Czy to znaczy, że urodzony jest pod szczęśliwą gwiazdą? Jego cudowne ozdrowienie było dla wielu zaskoczeniem.
To prawda. Mam wrażenie, że ten człowiek jest niezniszczalny. Z jednej strony to z pewnością kwestia szczęścia: po prostu udaje mu się ujść cało z każdej opresji. Z drugiej jednak to jego silny charakter. Zawsze potrafił znaleźć wyjście z najtrudniejszych sytuacji. Potwierdza to 50 lat jego politycznej kariery. Poza tym to człowiek o żelaznej woli, który nie ulega żadnym wpływom. Gdy raz coś sobie postanowi, nic nie jest w stanie go odwieść od podjętej decyzji. Myślę, że to dzięki tym dwóm cechom udało mu się tak długo utrzymać na czele tak skomplikowanego kraju jak Kuba.

Ale czy to prawda, że na życie Fidela zorganizowano aż kilkaset zamachów?
To oczywiście pewna przesada. W latach 70. CIA ujawniła materiały dotyczące działań mających na celu zlikwidowanie Castro. Potwierdzają one, że takich prób były dziesiątki. Upublicznienie tych materiałów zawdzięczamy prezydentowi Carterowi, który przeprowadził wówczas kontrolę w CIA.

Jak to możliwe, że CIA - mimo tak licznych prób - nie udało się zlikwidować Fidela Castro? Pan w latach 60. zajmował się amerykańskimi służbami specjalnymi.
Rzeczywiście, wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego żaden z zamachów nie był skuteczny. Wydaje mi się, że to kwestia mało profesjonalnego podejścia zamachowców. Fidel nie był łatwym celem. Miał zawsze świetną ochronę, a kubańskie organy działały bardzo sprawnie. A wszyscy potencjalni zabójcy nastawiali się, że zlikwidują Fidela i ujdą z życiem. Ci ludzie myśleli o sobie, a nie o zadaniu, które mieli wykonać. Stąd te wszystkie pomysły rodem z Jamesa Bonda: dosypać truciznę do kawy, podłożyć mu wybuchową muszelkę, gdy się kąpał, nasączyć trucizną kostium kąpielowy itp. Taki zabójca myślał: zabiję go, a potem będę się delektował smakiem zwycięstwa. To błędne podejście, które z góry zmniejsza szanse powodzenia akcji. Oprócz tego oczywiście zadanie utrudniał system ochrony osobistej Fidela. Kolejne zamachy tylko zwiększały czujność jego agentów. Niektóre próby takich akcji zostały wykryte przez kubańskie służby specjalne. Tak było na przykład kilka lat temu podczas szczytu przywódców Ameryki Łacińskiej w Panamie. Wówczas udało się unieszkodliwić zamachowców drogą operacyjną we współpracy ze służbami panamskimi.

Ale na Fidela polowali nie tylko Amerykanie. Od początku miał wielu wrogów. Zanim doszedł do władzy, chciał go dopaść ówczesny przywódca Kuby - Fulgencio Batista.
Fidel był awanturnikiem i przez całe życie był na celowniku. Pamiętam z opowiadań świadków jedną niezwykłą historię. Podczas wojny w górach Sierra Maestra Fulgencio Batista przekupił chłopa o imieniu Eutimio Guerra - przewodnika oddziałów partyzanckich - by zamordował Fidela. Wszystko było świetnie zaplanowane. Ten człowiek cieszył się pełnym zaufaniem Castro i innych rebeliantów. Nie wzbudzał więc najmniejszych podejrzeń. Został uzbrojony w pistolet i granaty. Miał zabić Fidela podczas noclegu w górach. On sam opowiadał potem, jak leżał z nim w jednym namiocie, pod jednym kocem. Mógł go zabić w każdej chwili, ale zbrakło mu odwagi. Nie mogłem zabić tego człowieka - mówił.

Czy Fidel Castro dowiedział się o tym?
Jakiś czas później Guerra przyłączył się do ludzi Batisty i próbował zniszczyć Fidela - ale już z daleka. Zdradził im kryjówki partyzantów, które potem bombardowali. Także bezskutecznie. Po jakimś czasie złapano go i skazano na śmierć. Został rozstrzelany w górach, ale wcześniej poprosił Castro, by nie informował jego dzieci, kim był ich ojciec. Fidel się zgodził. Dzieci zostały oddane do adopcji rodzinie zastępczej i nigdy nie dowiedzą się, że ich ojciec był zdrajcą.

Był pan na Kubie latem - w czasie choroby przywódcy. Odwiedzał go pan w szpitalu?
Rzeczywiście, byłem niedawno w Hawanie z delegacją rosyjskiego parlamentu. Spotkałem się z Raulem, który zastępuje brata od czasu, gdy zachorował. Nie widziałem Fidela. Jako oficjalny gość nie miałem okazji do spotkania z nim. Raul Castro przekazywał nam jednak na bieżąco informacje o stanie jego zdrowia. Potem na zaproszenie Raula brałem także udział w uroczystościach z okazji rocznicy rewolucji i 81. urodzin Fidela.

Bez wątpienia miał pan okazję bardzo dobrze poznać Fidela Castro. Jednak biografia "El Comendante", którą pan napisał, różni się od większości światowych opracowań. Człowiek powszechnie uznawany za tyrana znajduje w pana oczach wiele uznania?

O Fidelu można powiedzieć wiele rzeczy, ale jedno jest pewne - to człowiek nieprzeciętny. Myślę, że to dlatego wzbudza tyle kontrowersji. Ludzie pokroju Fidela mają w sobie coś takiego, co nie pozwala być wobec nich obojętnym. Mają albo wrogów, albo przyjaciół. Można ich albo kochać, albo nienawidzić. Kiedy pisałem jego polityczną biografię, odwiedziłem wielu jego przyjaciół i współpracowników, którzy wręcz wynosili go pod niebiosa. Oczywiście, Castro ma również wielu wrogów. A ponieważ dysponują oni ogromną machiną propagandową, jest im bardzo łatwo rozpowszechniać wszelkie legendy i przypowieści na jego temat. Ja nie mówię, że Castro jest nieskazitelny. Myślę jednak, że sporą część złej prasy zawdzięcza Stanom Zjednoczonym. Wiele z nich to czyste kłamstwo - za co mogę ręczyć osobiście. Również jako politykowi można mu wiele zarzucić. Ale - jak to się mówi - "Nie jestem taki dobry, jak mówicie, ale też nie taki zły, jak myślicie". Każdy ma prawo do swojego zdania na jego temat. Ja zaś, jako jego wieloletni znajomy, po prostu szanuję go.
Nikołaj Leonow - polityk, doktor historii, autor licznych opracowań dotyczących Ameryki Łacińskiej; W 1998 r. opublikował wspólnie z Władimirem Borodajewem polityczną biografię Fidela Castro; profesor w moskiewskim MGIMO - rosyjskiej kuźni kadr dyplomatycznych. W latach 60. pracownik ambasady radzieckiej w Meksyku; potem agent rezydent odpowiedzialny za rozpracowywanie amerykańskich służb specjalnych. Tłumacz Fidela Castro podczas jego wizyty w ZSRR w 1963 r. W latach 80. był zastępcą szefa I Zarządu KGB ZSRR. Obecnie deputowany Sprawiedliwej Rosji (z ramienia nacjonalistycznej Ojczyzny)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj