Moskwa wciąż próbuje prowokować Polskę. Jak nie wyszło jej z weterynarią, to wzięła się za martyrologię - pisze w DZIENNIKU Władysław Bartoszewski, były szef dyplomacji, przewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.
Doniesienia rosyjskiej gazety, że Polacy z przyczyn politycznych zamknęli narodową wystawę ZSRR w muzeum w Auschwitz, to brudne triki i spekulowanie na martyrologii.
Decyzję o nieotwieraniu ekspozycji podjęła Międzynarodowa Rada Oświęcimska wraz z dyrekcją muzeum w 2004 r.
Burza polega na tym, że Rosjanie chcą w swoim pawilonie pokazać 9 polskich województw wschodnich, według stanu z roku 1939, oraz kraje bałtyckie jako miejsce strat obywateli sowieckich. W ten sposób chcą zawłaszczyć pośmiertnie Polaków i Żydów m.in. z województwa nowogródzkiego, wileńskiego, poleskiego, wołyńskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego i lwowskiego oraz obywateli Litwy, Łotwy i Estonii. To jest niedopuszczalne. Z martyrologii nie robi się historii politycznej.
Przed Jałtą i Poczdamem te tereny nie były częścią ZSRR, chyba że uznamy za obowiązujące postanowienia paktu Hitler-Stalin. Tylko niech Rosjanie to wprost powiedzą. Przy ich bezczelności w sprawach Katynia, którego oni nie uważają za mord polityczny, tym bardziej trzeba być bardzo powściągliwym. Postawa rosyjska robi wrażenie chęci spekulowania na nieszczęściu zamordowanych w Auschwitz Żydów, obywateli polskich.
Międzynarodowa Rada Oświęcimska, która zablokowała otwarcie wystawy, jest gremium międzynarodowym, nie zajmuje się bieżącą polityką. Jej przewodniczący - czyli ja - jest Polakiem, byłym więźniem Oświęcimia, a wiceprzewodniczącymi: Żyd, prof. Israel Gutman, też były więzień Oświęcimia, obecnie mieszkający w Izraelu, oraz Polak, red. Stefan Wilkanowicz.
To, co teraz robi strona rosyjska, to są brudne triki: jak nie wyjdzie z weterynarią, to się próbuje z martyrologią. Na naszym terenie nie będziemy uprawiali propagandy politycznej pod pretekstem historii.
Burza polega na tym, że Rosjanie chcą w swoim pawilonie pokazać 9 polskich województw wschodnich, według stanu z roku 1939, oraz kraje bałtyckie jako miejsce strat obywateli sowieckich. W ten sposób chcą zawłaszczyć pośmiertnie Polaków i Żydów m.in. z województwa nowogródzkiego, wileńskiego, poleskiego, wołyńskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego i lwowskiego oraz obywateli Litwy, Łotwy i Estonii. To jest niedopuszczalne. Z martyrologii nie robi się historii politycznej.
Przed Jałtą i Poczdamem te tereny nie były częścią ZSRR, chyba że uznamy za obowiązujące postanowienia paktu Hitler-Stalin. Tylko niech Rosjanie to wprost powiedzą. Przy ich bezczelności w sprawach Katynia, którego oni nie uważają za mord polityczny, tym bardziej trzeba być bardzo powściągliwym. Postawa rosyjska robi wrażenie chęci spekulowania na nieszczęściu zamordowanych w Auschwitz Żydów, obywateli polskich.
Międzynarodowa Rada Oświęcimska, która zablokowała otwarcie wystawy, jest gremium międzynarodowym, nie zajmuje się bieżącą polityką. Jej przewodniczący - czyli ja - jest Polakiem, byłym więźniem Oświęcimia, a wiceprzewodniczącymi: Żyd, prof. Israel Gutman, też były więzień Oświęcimia, obecnie mieszkający w Izraelu, oraz Polak, red. Stefan Wilkanowicz.
To, co teraz robi strona rosyjska, to są brudne triki: jak nie wyjdzie z weterynarią, to się próbuje z martyrologią. Na naszym terenie nie będziemy uprawiali propagandy politycznej pod pretekstem historii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|